Piotr Konieczny

konsultant ds. bezpieczeństwa, podróżnik,
hobbystycznie fuksiarz i gadżeciarz
szkot, prawie spadochroniarz...
nienawidzi zielonego.


Wtorek, 30 sierpnia 2005 :: 21:16:40
IT

Opera za darmo

Dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą... Dziennik Internautów, za oficjalną stroną Opery (dziś urodzinowa imprezka) podał jako jeden z pierwszych informacje o tym jak, TYLKO DZIŚ, uzyskać DARMOWĄ licencję na przeglądarkę OPERA!

Użytkownicy Firefoksa, urzywający we flame'ach argumentu, że Opera nie jest darmowa, mają dziś szansę, bez żadnej hańby spróbować tego produktu.

Urodzinowe imprezki to prezenty. I ja mam prezent, właśnie wróciłem z całodzienniej wyprawy po laptoka. Mój Aspire już grzeje blat. Uczę się obsługi Windows XP. Jeszcze boje się go podłączyć do sieci (cholera wie co złapie...). Zaraz biorę się za partycjonowanie... ciężka noc przede mną...

PS: Obserwuję ogromne zainteresowanie moim tekstem o telefonii internetowej VoiP, w szczególności Gizmo. Zadajecie pytania na e-mail, JID. Podsunęliście mi więc IMHO ciekawy pomysł... ale o nim już niebawem :-)


Niedziela, 28 sierpnia 2005 :: 23:21:17
IT

Kielce głupie i głupsze :)

Free Image Hosting at www.ImageShack.us fot. ljan

Przepraszam wszystkich tych, którzy subskrybują tego joga, czy to przez wewnętrzny mechanizm, czy via RSS, w nadziei na nowinki ze świata IT, ale musiałem dodać tą nietechniczną notkę ...zdjęcie (rodem z Kielc) jednym słowem mnie urzekło. :-)

Jakkolwiek, wpis jest związany z tematyką tego joggera, bo fotkę pstryknął znajomy geek :-) I zastanawiamy się tylko, co robi zwariowany właściciel, kiedy zaczyna padać? Do budy, samochodziku, do budy?

PS: Ktoś jest w stanie rozpoznać markę krążownika? (Mam nadzieje, że w tytule wpisu nie pomyliłem tytułu filmu...)


Sobota, 27 sierpnia 2005 :: 20:42:38
IT

Gizmo vs Skype (part 2) gizmoproject

To jest druga część cyklu poświęconego komunikatorom telefonii internetowej VoIP. Przeczytaj również pierwszą cześć, która opisuje komunikator Skype.

Gizmo - telefonia internetowa

Więc już wiemy, że Skype jest super... ale protokół którego używa nie jest otwarty :( W tym zdaniu nie ma maniakalnego, pryszczerskiego podejścia do software'u -- że wszystko musi być Open i Amen. Raczej ukryta obawa, iż pewnego dnia Skype zadecyduje o konieczności wprowadzenia opłat za wewnątrzsieciowe pogawędki. Co wtedy? Wizja iście katastroficzna: ludzie są przywiązani do _jedynego_ klienta VoIP - Skype'a, więc płacą, albo zagubieni szukają innego systemu telefonii internetowej.

Na szczęście, Skype (oficjalnie ku czci swoich drugich urodzin, nieoficjalnie jest sporo spekulacji) udostępnił API do swojego protokołu, zatem już niebawem możemy się spodziewać implementacji Skype'a w różnego rodzaju apletach WWW, programach, czy grach komputerowych. I chwała Bogu. (Może ktoś popracuje nad usability Skype'a tworząc jakiś wrapper GUI? *EG*)

Free Image Hosting at www.ImageShack.us fot. skype.onet.pl

Zakładając więc dramatyczny scenariusz, że Skype jest krwiożerczym monopolistą i po zebraniu 90% rynku VoIP (kilka lat, miesięcy?) wprowadza opłaty za korzystanie z programu, już dziś zacznimy szukać alternatywy -- wszelkie znaki na niebie wskazują na Gizmo.

Gizmo - komunikator korzystający z otwartego protokołu SIP oferuje pod względem funkcjonalności te same usługi, co Skype (a nawet więcej!). I teraz najlepsze; z siecią Gizmo można się połączyć dowolnym klientem SIP (!!!), a więc innymi klientami VoIP, które wspierają ten protokół -- a tych jest sporo i są naprawdę *dopracowane*. (Jabber style is what I like!) Nie jesteśmy, tak jak w przypadku Skype'a ograniczeni do jednej, mocno ubogiej funkcjonalnie i ergonomicznie aplikacji.

Niestety, Gizmo, tak jak i Skype, nie jest Open Source. I to nie koniec ideologicznych przeszkód z wykorzystaniem tejże aplikacji. Kolejnym problem jest coming-soon Linux version (teraz dostępna jest alpha). Na Makówki i Windowsy na szczęście są już pełnosprawne wersje.

Zacznijmy więc z opisem Gizmoproject i udowadnianiem, dlaczego, mimo że jest lepszy ideologicznie, nie wygra ze Skypem w moim teście... Oops, zdradziłem wynik. Cholera :>

Po pierwsze. Wszystko co za darmo oferuje Ci Skype, dostajesz i w Gizmo. Po drugie, to kwestia gustu i przyzwyczajeń, ale Gizmo wygląda ładniej i sprawuje się lepiej.

Melomanem nie jestem, gizmowa jakość połączenia również mnie zadowala -- a jak wiadomo, nie warto wierzyć w olśniewające komentarze inżynierów obu projektów. Oto moje hasło: Jakość zależy od łącza. W obu przypadkach, kiedy podczas rozmowy otwierałem Operę (z 20-toma tabami :>) połączenie padało na pysk i metaliczny pogłos towarzyszył mi przez kilkanaście sekund. Nic Panie na to nie poradzisz. Ani kompletna P2P-style decentralizacja Skype'a i jego zapasowe połączenie (notabene zżerające zasoby innym, często nieświadomym tego faktu użytkownikom Skype'a), ani innowacyjne techniki Gizmo nie pomogą.

Gizmo prezentuje rewolucyjne dla Skype-minded użytkowników podejście. Zakładając konto, otrzymujemy standardowo: wybrany przez nas login, służący do komunikacji z innymi użytkownikami Gizmo, oraz niestandardowo: numer SIP, który umożliwia nam kontakt poprzez otwarty protokół VoIP z użytkownikami wszystkich sieci, które implementują tenże. A tych jest sporo. Naprawdę sporo. 2.5 miliarda istot ludzkich z którymi można poSIPować! :-) Ponieważ często zapominamy swój SIP numer, a nie jest on łatwo widoczny w ustawieniach programu, zawsze można do niego dotrzeć dzwoniąc pod nr ** (dwie gwiazdki).

Ale to nie wszystko. Zalet wykorzystywania przez Gizmo protokołu SIP jest naprawdę więcej. Główną jest możliwość odbierania (za darmo!) połączeń ze stacjonarnych telefonów. Nie potrzebujemy, tak jak w przypadku usługi SkypeIn (czy tożsamej w Gizmo, zwanej CallIn) numeru telefonu stacjonarnego podpiętego do naszego komunikatora. Ot, ten kto chce się z nami skontaktować, dzwoni na tzw. numer dostępowy, a potem wykręca nasz numer SIP. Proste, prawda? I tanie. Ale nie do końca; tanie z punktu widzenia osób, które do numeru dostępowego mają tanie połączenia, a tymi niestety są póki co tylko Amerykanie, bo i numer jest w USA.

Kolejną przewagą Gizma nad Skypem jest dostępna od ręki poczta głosowa (Free Voicemail) oraz nieograniczone liczbą osób Konferencje (Conference Calls). Ponoć i przy 20 osobach biorących udział w konferencji da się rozmawiać na względnie zadowalającym poziomie. Docenią to większe firmy, czy zespoły, które komunikują się za pomocą VoIP. (My też możemy spróbować, instalujcie Gizmo i zrobimy sobie joggerową konferencję na 20 użyszkodników -- bo ja za bardzo nie mogłem tego przetestować w pojedynkę :-)

To nie koniec wyższości Gizmo nad Skype'm. Od ręki mamy zapewnione bardzo wygodne i proste w obsłudze nagrywanie rozmów. (W Skype też jest to ponoć osiągalne, za pomocą plugina, ale tylko w jakimś egzotycznym, zamkniętym formacje. Za coś, co zgrywa rozmowę do mp3 trzeba już zapłacić).

Gizmo ma też parę bajerów, które zostaną docenione nie tylko przez geeków. Zaczynając rozmowę możemy nadać jej temat (tak jak w e-mailu). Osoba do której dzwonimy oprócz naszego gizmo-nicka zobaczy właśnie temat i może na jego podstawie - jeśli jest np. bardzo zajęta - przyjąć rozmowę, gdy temat brzmi dramatycznie, albo odrzucić, jeśli temat to: "a tak se dzwonie pogadać". Daje to większą kontrolę nad swoim czasem i jest po prostu wygodne.

Następnym bajerem jest dostęp m.in. do dodatkowych informacji takich jak zintegrowane wiadomości o pogodzie, czy też geolokalizacja (za pomocą map Google'a) osoby dzwoniącej. Jeśli chcemy przerzucić kogoś na pocztę głosową (bo nie możemy teraz odebrać telefonu) możemy to zrobić na kilka sposobów: tzn. wybrać dźwięk/nagranie jakie usłyszy przekierowywana osoba. Tylko wyobraźnia jest ograniczeniem. Od prostego i grzecznego: "tu Piotrek, nie moge teraz rozmawiać, proszę zostawić wiadomość", do prostackiego i bardzo konkretnego: "spie@#(&^ na skrzynkę, jestem zaje@#&^%R robotą". :-) Ta funkcja może być wspierana automatycznie i jest również zwana Blokowaniem Niechcianych Rozmów.

Swoją drogą poczta głosowa w Gizmo jest... dziwna. Oferowana za darmo, ale sprawia że nagrania z poczty głosowej wędrują na ...nasz adres e-mail jako pliki .wav. W Skype za pocztę głosową trzeba płacić (albo otrzymać ja za dramo przy wykupieniu SkypeIn), ale zarządza sie nią z poziomu klienta a nie konta pocztowego (odsłuchiwanie)... które przecież nadal może być małe i niechętnie przyjmować czasem spore pliki .wav. Które podejście lepsze -- niech zadecuduje użytkownik. Przesyłanie nagrań na pocztę, mimo że dziwne ma swoje plusy i jest interesujące.

Gizmo's UI jest naprawdę wygodny i dopracowany, a przy tym ładny. Skajp się nie umywa. Dodatkowo, podczas rozmowy, w czasie rzeczywistym mamy dostęp do wykresu, który obrazuje ,,zakłócenia'' na sieci mogące potencjalnie wpłynąć na jakość naszej rozmowy. (Ot, natężenie ruchu sieciowego).

Free Image Hosting at www.ImageShack.us fot. gizmoproject.com

Tym, czego nie doświadczycie w Skajpie, a co jest bardzo Jabber style i Gizmo oferuje, to statusy/opisy: Można za ich pomocą pełniej przekazać informację, czy w danej chwili jesteśmy dostępni dla rozmówców. Jedyne eye-candy którego Gizmo nie oferuje, to możliwość ustawienia sobie avatarka (BTW, kto wymyślił tak głupią nazwę na ikonki obrazujące użytkownika?).

Mało Wam informacji nt. wyższości Gizmo nad Skypem? To jeszcze jedna. Doszperałem się testów zajęcia pamięci RAM przez te dwa programy, testy z Windows XP. Skype.exe pożera 22,784K a Gizmo.exe zajmuje 16,292K w pamięci. Przy dzisiejszych 1GiB RAM-ach może to już nie robi żadnej różnicy, ale miło jest wiedzieć, kto z programistów jest oszczędny i troszczy się o wydajność.

I jeszcze jedna przydatna funkcja. Powiadomienia SMS dot. nieodebranych połączeń. Coś, czego Skype nie oferuje. Mając SIP number, wejdź na stronę http://www.sipphone.com/, zaloguj się używając SIP numeru oraz hasła do Gizmo i ustaw SMS Notification. Do dyspozycji jest o wiele, wiele więcej ustawień, może kryje się tam jeszcze coś ciekawego.

Gizmo jest Skype-alike Skype-killer, że się tak obcojęzycznie wyrażę i to co napisałem powyżej jest doskonałym na to dowodem. Zajmijmy się teraz dziedzinami, w których Gizmo jest miażdżone przez Skype'a. Tak miażdżone -- ale tylko i wyłączenie w mojej ocenie, bo to co opisze poniżej wybrałem na początku tego testu jako główne wskaźniki, które będą brane pod uwagę przy ocenianiu klientów VoIP w tej recenzji.

Gizmo CallIn, kosztuje aż $5 za miesiąc (ok. 4PLN drożej niż u wujka Skype'a) a podpiąć możemy numer tylko z USA i UK (łącznie 50 miast). Przykładowe miasta z numerami strefowymi:

USA - (PST)
714 - Anaheim
818 - Los Angeles
415 - San Francisco
206 - Seattle


USA - (MST)
720 - Denver
602 - Phoenix
801 - Salt Lake City


USA - (CST)
630 - Chicago
817 - Fort Worth
832 - Houston
816 - Kansas City


USA - (EST)
617 - Boston
786 - Miami
347 - New York
610 - Philadelphia


UK
0207043 - Inner London
0117911 - Bristol
01616 - Manchester
01415 - Glasgow (mrauuu :-)


CallOut, czyli możliwośc dzwonienia z Gizmo na telefony stacjonarne. Nie ma, jak w Skype, jednej taryfy do najpopularniejszych krajów, ale często ceny są do siebie zbliżone, niestety w ogólnym rozrachunku jest drożej niz w Skype. Miłym gestem Gizmo jest to, że na starcie dostajemy 25 centów na połączenia (wystarcza na ok. 10 min. rozmowy z Europą). Jak ktoś ma zdrowie albo dzwoni sporadycznie na landlines, to może zrobić z tego użytek ( *EG* ).

Kraj GizmoSkype
USA 0.018 USD = 0.059 PLN (2 gr TANIEJ za minutę)
UK, Germany 0.029 USD = 0.096 PLN ( 2 gr drożej za minutę)
Poland 0.039 USD = 0.129 PLN (5 gr drożej za minutę)



Ale w porównaniu do OnetSkype nie mamy już tak wygodnych płatności. Natomiast, podobnie jak w Skype, jeśli nie będziemy korzystać z naszego konta przez 6 miesięcy (ani jedna rozmowa wychodząca na numery stacjonarne) to wszelkie zgromadzone tam pieniądze przepadną.

Podsumowanie, Gizmo vs Skype

Dla Polaka, mieszkającego w Polsce, dzwoniącego nie tylko do USA i chcącego przyjmować połączenia od Polaków na swój komputer, Gizmo się nie opłaca (Tak, tak, mimo że jest takie zaje@#*$% :). I dlatego przegrywa w moim teście. Co mnie skłoniło, żeby pod uwagę brać właśnie taką grupę docelową? Jej liczebność. Ale w moim odczuciu, bo badań na ten temat nie prowadziłem. Ot, 99% moich znajomych do niej należy.

Natomiast w każdym innym przypadku, kiedy nie potrzebujemy podpinać numeru spoza USA do naszego komunikatora i z rzadka wykonujemy rozmowy na linie stacjonarne Gizmo jest idealne!

Ma prawie wszystko co powinien posiadać komunikator VoIP i to na wysokim poziomie. Implementacja SIP-u wychodzi tylko na korzyść -- możliwość połączenia i rozmowy za darmo z setkami sieci na świecie.

Google lubi SIP (jak piszą na stronach poświęconych Google Talk). Możemy się więc spodziewać, że największa wyszukiwarka będzie inwestowała spore pieniądze w tą technologię, a jesli tylko ich rozwiązania będą kompatybilne z obecną wersją protokołu, niewykluczone że liczba użytkowników porozumiewających się za pomocą SIP drastycznie wzrośnie (właśnie za sprawą Google Talk). Wtedy, Gizmo bez problemów będzie się mogło porozumiewać i z użytkownikami Google. A Skype nie :P. Zresztą, nawet Windows Messenger korzysta z SIP (jak udało mi się gdzieś wyczytać). (Ho ho, widzicie to, SIP to naprawdę potęga. Taki Jabber wśród komunikatorów, który dopiero zostaje doceniany. I to również za sprawą Google Talk). Swoją drogą trwają prace nad integracją opartego na protokole SIP VoIP z XMPP używanym przez Jabbera, a wynikiem tych prac jest JEP-0111 określający sposób inicjowania połączeń SIP (http://www.jabber.org/jeps/jep-0111.html).

Co boli najbardziej? Na komunikator do codziennego użytku Gizmo się (jeszcze) nie nadaje. Brak zwykłych wiadomości tekstowych przekreśla Gizmo również jako zastępcy Skype'a w funkcji komunikatora dużego portalu. Mimo, że IMHO VoIP to przyszłość, brak zwykłego tekstowego porozumiewania się to błąd i duża niedogodność.

PS: Gizmo może niebawem zmienić nazwę, co podkreśla, że jest rozwijane. Jeśli tylko będzie rozwijane profesjonalnie i w dobrym kierunku, myślę, że nie dalej niż za rok, Skype będzie się obawiał nie tylko Google Talk, ale właśnie Gizma.


Piątek, 26 sierpnia 2005 :: 21:00:32
IT

Gizmo vs Skype - telefonia internetowa VoIP

Nie ulega wątpliwości, że telefonia internetowa (VoIP) ostatnimi czasy święci triumfy nie tylko pośród użytkowników komputerów, ale także pośród zwykłych abonentów znanych firm telekomunikacyjnych. Ba! Nawet niektóre z molochów oferujące telefon po kablu wprowadzają do swojej oferty nowe usługi, związane właśnie z VoIP (Voice over IP).

Chciałbym skupić się na ważnym dla Polaków aspekcie telefonii internetowej. Poruszyć temat, którego oficjalnie jeszcze nikt nie omawiał. Mianowicie: Który z systemów dzwonienia przez VoIP jest dla Polskiego klienta najdogodniejszy?

Co rozumiem przez słowo dogodny... TANI i oszczędny, przede wszystkim. Następnym wyznacznikiem będzie jakość rozmowy i ilość abonentów -- gdyż jak wiemy, klient jednego systemu VoIP prawie zawsze rozmowy z użytkownikiem tego samego systemu może prowadzić za darmo.

Niestety, nie jestem ekspertem w telefonii VoIP, ale może to lepiej. Ocenię znane mi systemy telefonii internetowej w sposób user-side. Wcielę się w ZU i sprawdzę ile i z czym będę miał kłopotów.

Na pierwszy ogień oczywiście pójdzie Skype (OnetSkype).
Po nim zamierzam zająć się GIZMO (http://www.gizmoproject.com/).
Wspomnę też o Babble (http://www.babble.net) i Voipbusterze (http://www.voipbuster.com).

Reszta, w przyszłości, bo nie korzystałem z innych usług VoIP. Tutaj nieoceniona będzie Wasza pomoc. Szczególnie w przypadku usług VoIP oferowanych przez Tlen (Tlenofon) i Gadu-Gadu (GG-VoiP Nie mam pojęcia czy to ma taką nazwę :).

Barierą dla mnie jest również system operacyjny. Nie posiadam Windows XP/2000 ani innych nowszych. Wciąż wiele osób jest w podobnej do mnie sytuacji -- czy to z wyboru (użytkownicy *niksów) czy też z powodu braku pieniędzy/maszyny odpowiedniej dla wymogów Windows XP. Warunkiem więc jest, żeby system VoIP działał pod Linuksem lub Windows z rodziny 9x (95, 98, Me).

Spis treści uzupełniany, o kolejne (rozłożone w czasie) opisy aplikacji VoIP

Zaczynamy ze Skype'em

Skype to komunikator internetowy, oparty na technologii peer-to-peer. Skype umożliwia prowadzenie darmowych rozmów głosowych między użytkownikami programu oraz płatnych rozmów z posiadaczami telefonów stacjonarnych lub komórkowych za pomocą technologii VoIP (Voice over IP), jednak po znacznie niższej cenie niż w przypadku tradycyjnej telefonii. Oprócz tego, Skype oferuje funkcje bezpośredniej wymiany informacji tekstowych za pomocą ręcznie wpisywanych wiadomości oraz przesyłu plików. (źr. Wikipedia)

Skype jest bardzo popularny w Polsce. Szacuje się, że liczba jego użytkowników przekracza 3 miliony w naszym kraju a 50 milionów na świecie! I ciągle rośnie, obecnie (jeśli chodzi po polski rynek), głównie za sprawą IMHO bardzo dobrego posunięcia marketingowego Onetu. Polski portal zawarł porozumienie ze Skypem i stworzył "własną" jego wersję, dzięki której Polacy dostali więcej możliwości niż inne kraje.

* Na czym, w skrócie, polega idea działania protokołu na którym opiera się Skype'a?

Klienci niechronieni firewallami oraz klienci z publicznie trasowanymi adresami IP pomagają trasować rozmowy osobom z sieci za NATem. Pozwala to na rozmowę dwóm klientom, którzy w normalnych warunkach nie mogliby uzyskać łączności. Do wspomagania łączności wybierane są adresy pośredniczące z wolnymi zasobami, co jednak nie pozwala na uniknięcie przeciążenia poszczególnych użytkowników (!!).

Ponieważ rozmowy są szyfrowane, procedury pośredniczące obniżają ryzyko naruszenia bezpieczeństwa i udostępnienia danych użytkownika. Skype utrzymuje w stanie gotowości więcej niż jedno połączenie, dokonując w danym momencie dynamicznego wyboru najwłaściwszej drogi. Szyfrowanie jest niezbędne ponieważ wszystkie rozmowy są trasowane przez powszechnie dostępny kanał jakim jest Internet.

Usługi oferowane:

*** Darmowe połączenia Skype do Skype

*** Komunikacja tekstowa (Instant Messanging) ze wsparciem transferu plików (bez limitu wielkości)obsługującym połączenia przez NAT

*** SkypeOut -- czyli coś co pozwala nam dzwonić z komputera na telefony stacjonarne. Za to już zapłacimy, ale minimalnie; 1,7 centa Euro czyli około 8 groszy do ponad 20 krajów:

Polska, Argentyna (Buenos Aires), Australia , Belgia, Chile , Dania, Francja, Hiszpania, Holandia, Irlandia, Kanada, Kanada (komórkowe), Meksyk (Mexico City, Monterrey), Niemcy, Norwegia, Nowa Zelandia, Portugalia, Rosja (Moskwa, Petersburg), Szwecja, USA (komórkowe) USA (oprócz Alaski i Hawajów), Watykan, Wielka Brytania, Włochy, Chiny, Grecja, Tajwan, Hong-Kong.

Tutaj pojawia się przewaga Polaków. Dzięki Onetowi możemy uzupełniać nasze konto Skype'owskie (skąd pobierane są opłaty za rozmowy z telefonami stacjonarnymi) o prawie dowolną ilość gotówki:

  • 4.69 zł = 59 minut;
  • 14.08 zł = 2 godziny 56 minut;
  • 23.46 zł = 4 godziny 54 minuty;
  • 46.92 zł = 9 godzin 48 minut;
  • 93.85 zł = 19 godzin 36 minut

Jako normalni (anglojęzyczni użytkownicy Skypa) mielibyśmy do wyboru tylko doładowania o wartości €10.00 (~40PLN) i €25.00 (~100PLN; dostępne tylko przy wyborze języka strony jako polski).

Kolejną ,,przewagą'' Polaków jest możliwość płacenia w rodzimy sposób:

  • SMS i inne płatnosci polskie. (SMS x2 droższy)
  • Przelew z konta Inteligo
  • mTransfer
  • Przelew (w tym, przelewy online)
  • Przekaz pocztowy

Formalności jest naprawdę niewiele. Jak piszą twórcy Skype'a: Nie chcemy podpisywać z tobą umowy i nie będziemy ci co miesiąc wysyłać sążnistego rachunku.

*** SkypeIn (+Voice mail). Skype In to możliwość podpięcia standardowego numeru telefonicznego pod konto Skype'a. Dzięki temu, w zależności jaki numer (z jakiej strefy) podepniemy, osoby chcące się z nami skontaktować zapłacą wedle stawki swojego operatora na połączenia ze strefą, z której pochodzi nasz numer. I tu niespodzianka. Można podpinać numery z Polski! (Radzę dokonywać zakupów wprost ze strony skype.com; Onet oferuje tylko polskie numery). Można otrzymać ogółem do 10 numerów w następujących krajach: Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Dania, Finlandia, Francja, Hong Kong, Polska, Norwegia i Szwecja. Prace nad udostępnieniem numerów z kolejnych krajów trwają.

Co zyskujemy dzięki SkypeIn? Jeden (lub więcej, ale nie więcej niż 10) numer telefonu stacjonarnego, pod którym jesteśmy uchwytni, niezależnie od tego, gdzie się znajdujemy. Dodatkowo, do SkypeIn dołączona jest bezpłatna subskrypcja na Pocztę głosową Skype -- działa jak automatyczna sekretarka -- otrzymujemy nagrania w postaci plików dźwiękowych, jeśli z jakichś powodów nie odebraliśmy połączenia.

SkypeIn (podpięcie stacjonarnego nr. telefonicznego) jest płatne. €10 (~40PLN) za 3 miesiące, albo €30 (~120PLN) za rok. A więc za 10PLN miesięcznie, ktoś może mieć swój nr. telefonu, nie płacąc Mono(te)p(e)oliście horrendalnego abonamentu i ogromnych stawek za impulsy.

*** Rozmowa konferencyjna (do 5-ciu osób) -- przydatne przy konsultacjach biznesowych, albo podczas wirtualnych spotkań grup pracujących wspólnie nad danym projektem. Jakość do liczby użytkowników przedstawia się oczywiście odwrotnie proporcjonalnie.

Platforma: Skype osiągalny jest na Windowsa, Macintosha i Linuksa. Są też wersje na PocketPC.
Uwaga dla użytkowników Linuksa, którzy borykają się z problemem jakości rozmów a korzystają z serwera dźwięku artsd (KDE). Wyłączcie Artsd. Jego najnowsza wersja posiada zarządzanie dostępem dźwięku do poszczególnych aplikacji -- można zrobić wykluczenia.

Jakość połączenia: Inżynierzy Skype'a chwalą się tym chyba najbardziej. Krystalicznie czysta, za sprawą skrzętnie skrywanych technologii i szerokiego pasma przenoszenia. I... to prawda, jakość jest istotnie lepsza niż jakość jaką raczy nas TPSA... ale do czasu. Do czasu, kiedy osoba z którą rozmawiamy nie zacznie podczas skype'owania (tak, taki czasownik wszedł do obiegu, podobnie jak googlanie) oglądać stron WWW czy w inny sposób obciążać łącza. Wtedy zaczynają się metaliczne skrzeki i tzw. ,,falowanie'' głosu. Więc z kiepskim łączem, jak wszędzie, i tu brak zabawy.

To co my, geeki nazywamy UI: Dla mnie ssie. Nie mogę się połapać w funkcjach, szukam ich długo korzystając ze sztucznej intuicji, którą wypracowałem pracując z systemami z Redmond. Cóż, ponoć są skórki i pluginy. Skype udostępnił też ostatnio API -- może więc coś się zmieni na tym polu niebawem...

To na razie opis Skype'a. W kolejnym wpisie postaram się opisać następne komunikatory VoIP. Nie bez powodu przyjąłem Skype'a za swoistego rodzaju wyrocznie i punkt odniesienia -- jest najpopularniejszy. I to dopiero kolejne aplikacje będę porównywał ze Skype. Stąd, na razie suche fakty.

Również pod koniec wszystkich opisów pokusze się o słowo komentarza i zabawię się w wizjonera. Na razie musicie sami sobie poszukać smaczków takich jak chociażby obsługa videokonferencji czy nagrywanie rozmów w Skype (możliwe, ponoć, dzięki pluginom)

Linki:

- Oficjalna strona Skype'a
- Skype na Onecie
- Dodatki do Skype'a
- Szczegółowa tabela opłat za połączenia w usłudze SkypeOut
- [Geek only] Opis protokołu Skype'a (reverse engineered)

Jutro Gizmo. Nowy wpis, który pojawi się również na końcu obecnego, czyli tutaj :-)

Gizmo - telefonia internetowa

Więc już wiemy, że Skype jest super... ale protokół którego używa nie jest otwarty :( W tym zdaniu nie ma maniakalnego, pryszczerskiego podejścia do software'u -- że wszystko musi być Open i Amen. Raczej ukryta obawa, iż pewnego dnia Skype zadecyduje o konieczności wprowadzenia opłat za wewnątrzsieciowe pogawędki. Co wtedy? Wizja iście katastroficzna: ludzie są przywiązani do _jedynego_ klienta VoIP - Skype'a, więc płacą, albo zagubieni szukają innego systemu telefonii internetowej.

Na szczęście, Skype (oficjalnie ku czci swoich drugich urodzin, nieoficjalnie jest sporo spekulacji) udostępnił API do swojego protokołu, zatem już niebawem możemy się spodziewać implementacji Skype'a w różnego rodzaju apletach WWW, programach, czy grach komputerowych. I chwała Bogu. (Może ktoś popracuje nad usability Skype'a tworząc jakiś wrapper GUI? *EG*)

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Zakładając więc dramatyczny scenariusz, że Skype jest krwiożerczym monopolistą i po zebraniu 90% rynku VoIP (kilka lat, miesięcy?) wprowadza opłaty za korzystanie z programu, już dziś zacznimy szukać alternatywy -- wszelkie znaki na niebie wskazują na Gizmo.

Gizmo - komunikator korzystający z otwartego protokołu SIP oferuje pod względem funkcjonalności te same usługi, co Skype (a nawet więcej!). I teraz najlepsze; z siecią Gizmo można się połączyć dowolnym klientem SIP (!!!), a więc innymi klientami VoIP, które wspierają ten protokół -- a tych jest sporo i są naprawdę *dopracowane*. (Jabber style is what I like!) Nie jesteśmy, tak jak w przypadku Skype'a ograniczeni do jednej, mocno ubogiej funkcjonalnie i ergonomicznie aplikacji.

Niestety, Gizmo, tak jak i Skype, nie jest Open Source. I to nie koniec ideologicznych przeszkód z wykorzystaniem tejże aplikacji. Kolejnym problem jest coming-soon Linux version (teraz dostępna jest alpha). Na Makówki i Windowsy na szczęście są już pełnosprawne wersje.

Zacznijmy więc z opisem Gizmoproject i udowadnianiem, dlaczego, mimo że jest lepszy ideologicznie, nie wygra ze Skypem w moim teście... Oops, zdradziłem wynik. Cholera :>

Po pierwsze. Wszystko co za darmo oferuje Ci Skype, dostajesz i w Gizmo. Po drugie, to kwestia gustu i przyzwyczajeń, ale Gizmo wygląda ładniej i sprawuje się lepiej.

Melomanem nie jestem, gizmowa jakość połączenia również mnie zadowala -- a jak wiadomo, nie warto wierzyć w olśniewające komentarze inżynierów obu projektów. Oto moje hasło: Jakość zależy od łącza. W obu przypadkach, kiedy podczas rozmowy otwierałem 0perę (z 20-toma tabami :>) połączenie padało na pysk i metaliczny pogłos towarzyszył mi przez kilkanaście sekund. Nic Panie na to nie poradzisz. Ani kompletna P2P-style decentralizacja Skype'a i jego zapasowe połączenie (notabene zżerające zasoby innym, często nieświadomym tego faktu użytkownikom Skype'a), ani innowacyjne techniki Gizmo nie pomogą.

Gizmo prezentuje rewolucyjne dla Skype-minded użytkowników podejście. Zakładając konto, otrzymujemy standardowo: wybrany przez nas login, służący do komunikacji z innymi użytkownikami Gizmo, oraz niestandardowo: numer SIP, który umożliwia nam kontakt poprzez otwarty protokół VoIP z użytkownikami wszystkich sieci, które implementują tenże. A tych jest sporo. Naprawdę sporo. 2.5 miliarda istot ludzkich z którymi można poSIPować! :-) Ponieważ często zapominamy swój SIP numer, a nie jest on łatwo widoczny w ustawieniach programu, zawsze można do niego dotrzeć dzwoniąc pod nr ** (dwie gwiazdki).

Ale to nie wszystko. Zalet wykorzystywania przez Gizmo protokołu SIP jest naprawdę więcej. Główną jest możliwość odbierania (za darmo!) połączeń ze stacjonarnych telefonów. Nie potrzebujemy, tak jak w przypadku usługi SkypeIn (czy tożsamej w Gizmo, zwanej CallIn) numeru telefonu stacjonarnego podpiętego do naszego komunikatora. Ot, ten kto chce się z nami skontaktować, dzwoni na tzw. numer dostępowy, a potem wykręca nasz numer SIP. Proste, prawda? I tanie. Ale nie do końca; tanie z punktu widzenia osób, które do numeru dostępowego mają tanie połączenia, a tymi niestety są póki co tylko Amerykanie, bo i numer jest w USA.

Kolejną przewagą Gizma nad Skypem jest dostępna od ręki poczta głosowa (Free Voicemail) oraz nieograniczone liczbą osób Konferencje (Conference Calls). Ponoć i przy 20 osobach biorących udział w konferencji da się rozmawiać na względnie zadowalającym poziomie. Docenią to większe firmy, czy zespoły, które komunikują się za pomocą VoIP. (My też możemy spróbować, instalujcie Gizmo i zrobimy sobie joggerową konferencję na 20 użyszkodników -- bo ja za bardzo nie mogłem tego przetestować w pojedynkę :-)

To nie koniec wyższości Gizmo nad Skype'm. Od ręki mamy zapewnione bardzo wygodne i proste w obsłudze nagrywanie rozmów. (W Skype też jest to ponoć osiągalne, za pomocą plugina, ale tylko w jakimś egzotycznym, zamkniętym formacje. Za coś, co zgrywa rozmowę do mp3 trzeba już zapłacić).

Gizmo ma też parę bajerów, które zostaną docenione nie tylko przez geeków. Zaczynając rozmowę możemy nadać jej temat (tak jak w e-mailu). Osoba do której dzwonimy oprócz naszego gizmo-nicka zobaczy właśnie temat i może na jego podstawie - jeśli jest np. bardzo zajęta - przyjąć rozmowę, gdy temat brzmi dramatycznie, albo odrzucić, jeśli temat to: "a tak se dzwonie pogadać". Daje to większą kontrolę nad swoim czasem i jest po prostu wygodne.

Następnym bajerem jest dostęp m.in. do dodatkowych informacji takich jak zintegrowane wiadomości o pogodzie, czy też geolokalizacja (za pomocą map Google'a) osoby dzwoniącej. Jeśli chcemy przerzucić kogoś na pocztę głosową (bo nie możemy teraz odebrać telefonu) możemy to zrobić na kilka sposobów: tzn. wybrać dźwięk/nagranie jakie usłyszy przekierowywana osoba. Tylko wyobraźnia jest ograniczeniem. Od prostego i grzecznego: "tu Piotrek, nie moge teraz rozmawiać, proszę zostawić wiadomość", do prostackiego i bardzo konkretnego: "spie@#(&^ na skrzynkę, jestem zaje@#&^%R robotą". :-) Ta funkcja może być wspierana automatycznie i jest również zwana Blokowaniem Niechcianych Rozmów.

Swoją drogą poczta głosowa w Gizmo jest... dziwna. Oferowana za darmo, ale sprawia że nagrania z poczty głosowej wędrują na ...nasz adres e-mail jako pliki .wav. W Skype za pocztę głosową trzeba płacić (albo otrzymać ja za dramo przy wykupieniu SkypeIn), ale zarządza sie nią z poziomu klienta a nie konta pocztowego (odsłuchiwanie)... które przecież nadal może być małe i niechętnie przyjmować czasem spore pliki .wav. Które podejście lepsze -- niech zadecuduje użytkownik. Przesyłanie nagrań na pocztę, mimo że dziwne ma swoje plusy i jest interesujące.

Gizmo's UI jest naprawdę wygodny i dopracowany, a przy tym ładny. Skajp się nie umywa. Dodatkowo, podczas rozmowy, w czasie rzeczywistym mamy dostęp do wykresu, który obrazuje ,,zakłócenia'' na sieci mogące potencjalnie wpłynąć na jakość naszej rozmowy. (Ot, natężenie ruchu sieciowego).

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Tym, czego nie doświadczycie w Skajpie, a co jest bardzo Jabber style i Gizmo oferuje, to statusy/opisy: Można za ich pomocą pełniej przekazać informację, czy w danej chwili jesteśmy dostępni dla rozmówców. Jedyne eye-candy którego Gizmo nie oferuje, to możliwość ustawienia sobie avatarka (BTW, kto wymyślił tak głupią nazwę na ikonki obrazujące użytkownika?).

Mało Wam informacji nt. wyższości Gizmo nad Skypem? To jeszcze jedna. Doszperałem się testów zajęcia pamięci RAM przez te dwa programy, testy z Windows XP. Skype.exe pożera 22,784K a Gizmo.exe zajmuje 16,292K w pamięci. Przy dzisiejszych 1GiB RAM-ach może to już nie robi żadnej różnicy, ale miło jest wiedzieć, kto z programistów jest oszczędny i troszczy się o wydajność.

I jeszcze jedna przydatna funkcja. Powiadomienia SMS dot. nieodebranych połączeń. Coś, czego Skype nie oferuje. Mając SIP number, wejdź na stronę http://www.sipphone.com/, zaloguj się używając SIP numeru oraz hasła do Gizmo i ustaw SMS Notification. Do dyspozycji jest o wiele, wiele więcej ustawień, może kryje się tam jeszcze coś ciekawego.

Gizmo jest Skype-alike Skype-killer, że się tak obcojęzycznie wyrażę i to co napisałem powyżej jest doskonałym na to dowodem. Zajmijmy się teraz dziedzinami, w których Gizmo jest miażdżone przez Skype'a. Tak miażdżone -- ale tylko i wyłączenie w mojej ocenie, bo to co opisze poniżej wybrałem na początku tego testu jako główne wskaźniki, które będą brane pod uwagę przy ocenianiu klientów VoIP w tej recenzji.

Gizmo CallIn, kosztuje aż $5 za miesiąc (ok. 4PLN drożej niż u wujka Skype'a) a podpiąć możemy numer tylko z USA i UK (łącznie 50 miast). Przykładowe miasta z numerami strefowymi:

USA - (PST)
714 - Anaheim
818 - Los Angeles
415 - San Francisco
206 - Seattle


USA - (MST)
720 - Denver
602 - Phoenix
801 - Salt Lake City


USA - (CST)
630 - Chicago
817 - Fort Worth
832 - Houston
816 - Kansas City


USA - (EST)
617 - Boston
786 - Miami
347 - New York
610 - Philadelphia


UK
0207043 - Inner London
0117911 - Bristol
01616 - Manchester
01415 - Glasgow (mrauuu :-)


CallOut, czyli możliwośc dzwonienia z Gizmo na telefony stacjonarne. Nie ma, jak w Skype, jednej taryfy do najpopularniejszych krajów, ale często ceny są do siebie zbliżone, niestety w ogólnym rozrachunku jest drożej niz w Skype. Miłym gestem Gizmo jest to, że na starcie dostajemy 25 centów na połączenia (wystarcza na ok. 10 min. rozmowy z Europą). Jak ktoś ma zdrowie albo dzwoni sporadycznie na landlines, to może zrobić z tego użytek ( *EG* ).

Kraj GizmoSkype
USA 0.018 USD = 0.059 PLN (2 gr TANIEJ za minutę)
UK, Germany 0.029 USD = 0.096 PLN ( 2 gr drożej za minutę)
Poland 0.039 USD = 0.129 PLN (5 gr drożej za minutę)

Ale w porównaniu do OnetSkype nie mamy już tak wygodnych płatności. Natomiast, podobnie jak w Skype, jeśli nie będziemy korzystać z naszego konta przez 6 miesięcy (ani jedna rozmowa wychodząca na numery stacjonarne) to wszelkie zgromadzone tam pieniądze przepadną.

Podsumowanie, Gizmo vs Skype

Dla Polaka, mieszkającego w Polsce, dzwoniącego nie tylko do USA i chcącego przyjmować połączenia od Polaków na swój komputer, Gizmo się nie opłaca (Tak, tak, mimo że jest takie zaje@#*$% :). I dlatego przegrywa w moim teście. Co mnie skłoniło, żeby pod uwagę brać właśnie taką grupę docelową? Jej liczebność. Ale w moim odczuciu, bo badań na ten temat nie prowadziłem. Ot, 99% moich znajomych do niej należy.

Natomiast w każdym innym przypadku, kiedy nie potrzebujemy podpinać numeru spoza USA do naszego komunikatora i z rzadka wykonujemy rozmowy na linie stacjonarne Gizmo jest idealne!

Ma prawie wszystko co powinien posiadać komunikator VoIP i to na wysokim poziomie. Implementacja SIP-u wychodzi tylko na korzyść -- możliwość połączenia i rozmowy za darmo z setkami sieci na świecie.

Google lubi SIP (jak piszą na stronach poświęconych Google Talk). Możemy się więc spodziewać, że największa wyszukiwarka będzie inwestowała spore pieniądze w tą technologię, a jesli tylko ich rozwiązania będą kompatybilne z obecną wersją protokołu, niewykluczone że liczba użytkowników porozumiewających się za pomocą SIP drastycznie wzrośnie (właśnie za sprawą Google Talk). Wtedy, Gizmo bez problemów będzie się mogło porozumiewać i z użytkownikami Google. A Skype nie :P. Zresztą, nawet Windows Messenger korzysta z SIP (jak udało mi się gdzieś wyczytać). (Ho ho, widzicie to, SIP to naprawdę potęga. Taki Jabber wśród komunikatorów, który dopiero zostaje doceniany. I to również za sprawą Google Talk). Swoją drogą trwają prace nad integracją opartego na protokole SIP VoIP z XMPP używanym przez Jabbera, a wynikiem tych prac jest JEP-0111 określający sposób inicjowania połączeń SIP (http://www.jabber.org/jeps/jep-0111.html).

Co boli najbardziej? Na komunikator do codziennego użytku Gizmo się (jeszcze) nie nadaje. Brak zwykłych wiadomości tekstowych przekreśla Gizmo również jako zastępcy Skype'a w funkcji komunikatora dużego portalu. Mimo, że IMHO VoIP to przyszłość, brak zwykłego tekstowego porozumiewania się to błąd i duża niedogodność.

PS: Gizmo może niebawem zmienić nazwę, co podkreśla, że jest rozwijane. Jeśli tylko będzie rozwijane profesjonalnie i w dobrym kierunku, myślę, że nie dalej niż za rok, Skype będzie się obawiał nie tylko Google Talk, ale właśnie Gizma.


Piątek, 26 sierpnia 2005 :: 12:31:17
IT

Epidemia w Microsofcie?

Wirus wewnątrz Microsoftu [DI].

Z przymrużeniem oka. Ciekawe jak zareagują czytelnicy. Pierwszy śmiertelnie obrażony, rasy bez-poczucia-humoru już jest :-)

A BTW Microsoftu, tak mieszka Bill Gates.


Piątek, 26 sierpnia 2005 :: 00:44:51
IT

Jedzenie w Krakowie, po północy

Głodny. Oto, co właśnie dostałem na Jabberze:

000852 >> 5329xxx@gg: jest tam kto?>
000904 << Zależy kto pyta :>
000928 >> 5329xxx@gg: znalazlem Twoj post na liscie dyskusyjnej google
000934 >> 5329xxx@gg: odnosnie jedzenia po 24h:)
000938 >> 5329xxx@gg: masz jakis namiar
000942 << :D
000944 >> 5329xxx@gg: bo umieram z glodu . . . .
000948 << W Krakowie? :))
000952 >> 5329xxx@gg: jasne

No proszę, w Krakowie dalej mamy problemy z zamówieniem jedzenia na telefon po 24-tej... :-) Kiedyś sam pytałem na pl.regionalne.kraków -- teraz, jak widać, inni też chcą coś przekąsić o nierozsądnej (z punktu widzenia dietetyków) godzinie... i nagle stałem się mentorem ;-)

Więc Krakowianie, mili moi i głodni! Znam tylko trzy miejsca, gdzie można zapchać żołądek w Krakowie po północy mając w domu tylko chińską pepsi w puszce, sprzed dziesięciu lat i lód w lodówce...

  • Pizza, Pizzeria Banolli - http://www.banolli.pl/
  • Pizza, Pizzeria Palermo - http://pizzakrakow.pl/
  • McDrive - trzeba poszukać za oknem świecącego M, a potem wcisnąć się pod okienko i udawać samochód, ku uciesze młodych dzierlatek :)

Powyższe sposoby działają w 100%. Zrobiłem Ci smaczka? Poszukaj w swoim mieście lokali, gdzie można zjeść/zamówić jedzenie po północy i wylistuj je na WWW -- uchronisz może kilka osób przed śmiercią głodową. Smacznego! :-)


Środa, 24 sierpnia 2005 :: 21:42:27
IT

Gandalf czaruje Opere 4 razy!

Próbując udzielić pomocy użytkownikom na grupie alt.pl.mozilla, którzy mieli problemy ze swoim Firefoksem -- ten zżerał dużo pamięci -- dowcipnie poleciłem Operę, jako bolączkę na ich problemy z pamięcią. Wywiązała się dyskusja, czy przy ew. przejściu Firefoksiarza na Operę dostanie on wszystko to, do czego przywykł u swojego liska -- a mianowicie rozszerzenia -- tak, żeby przejście było w miarę łagodne...

Sam, korzystałem przez ok 5 lat z Netscape/Mozilli, Firefoksa nie używałem (sporadycznie, do testów niektórych WWW).

W trakcie dyskusji, które FFksowe rozszerzenia można zaimplementować/osiągnąć z podobną funkcjonalnością w Operze, Gandalf rzucił swoje czary, na które już nie mogę opowiedzieć na "wrogim terytorium" ;-) bo mu przyrzekłem EOTem, że więcej go drażnić w Jego domu nie będę.

Oto, co rozpala nam czarodzieja, IMHO troche przesadnie, bo dyskusja była jak najbardziej przyjacielska z mojej strony... ;-) #v+

Newsgroups: alt.pl.mozilla
User-Agent: Mozilla Thunderbird 1.0.6 (X11/20050822)
Message-ID: deh9o2$2q7$1@atlantis.news.tpi.pl
From: Zbigniew Braniecki zbigniew.braniecki,gmail'com
NNTP-Posting-Host: host-ip250-170.crowley.pl


Nerwuje sie, bo od pewnego czasu zauwazam kryastlizacje linii nieporozumien miedzy OperaPL a MozillaPL na linii czterech bzdur, ktorych Operowcy bronia jak niepodleglosci:

1) Opera jest w pelni funkcjonalna przegladarka, a Fx to takie lekko ulepszone IE. 2) Opera posiada wlasciwie wszystkie funckje jakie posiada Fx oraz wiekszosc jego rozszerzen 3) Jesli Opera domyslnie czegos (o zgrozo!) nie posiada, z latwoscia osiagniesz to poprzez edycje jednego z dwoch dostepnych plikow konfiguracyjnych 4) Opera jest znacznie bezpieczniejsza. Dowod: secunia pokazuje 0 dla Opery.

Kazde z tych zdan przebija sie w niemal kazdej wypowiedzi kogos ze srodowiska Opery na temat Firefoksa. Kazde z nich jest absolutnie nieprawdziwe i jestem podirytowany kiedy ktos sie nim posluguje, poniewaz z jednej strony chce dyskutowac, oceniac, porownywac, a z drugiej dowodzi, ze nie posiada wiedzy i kompetencji aby to robic.

I te dyskusje sa dla mnie puste, poniewaz ludzie zajmuja sie w nich dowodzeniem albo obalaniem powyzszych tez, zamiast dyskutowac o roznicach w modelu tworzenia przegladarki (open vs closed) w modelach funkcjonalnosci (min + extensiosn vs suite), w roznicach w targecie itp. czyli tym co faktycznie stanowi o roznicach miedzy przegladarkami i moze podlegac ocenie.

pozdr. Gandalf

ad 1. Opera jest w pełni funkcjonalną przeglądarką. Firefox też, ot roższerzenia pogłębiają jego funkcjonalność.

ad 2. Opera nie posiada rozszerzeń FFksa. Nie jest z nimi kompatybilna i nie zanosi się na to. Opera posiada własne "funkcjonalności", które do pewnego stopnia (raz lepiej, raz gorzej) można z powodzeniem porównać z niektórymi rozszerzeniami FFksa. Opera, przy użyciu UserJS i za pomocą buttonów (których ja osobiście nie znoszę) może działać jak _________ (wstawić dowolne) o ile, ktoś pokusi się o odpowiedni kod.

ad 3. Czasem coś można, czasem nie -- wszystko zależy od tego co i w jaki sposób chcemy osiągać. Więcej chyba ironii w tym podpunkcie niż zarzutu.

ad 4. Na nieodkryte luki zarówno FF i Opera są narażone tak samo. Przyszłości nie da się przewidzieć. Na stare luki, Opera ma załatane 99%, Firefox nie -- od tego nie uciekniemy. Przykłady exploitów (wciąż działających na 1.0.5 we wcześniejszych postach podawałem wielokrotnie).

Howgh, Opernauci i Firefoksiarze. Obie przeglądarki są dobre. Obie robią się coraz lepsze. Ktoś ma problem z jedną, niech próbuje drugiej. To było moje przesłanie -- szkoda, że nie wszyscy zrozumieli.

PS:
Komentarze obraźliwe, niezależnie od tego, którą "stronę", będę z premedytacją kasował, śmiejąc się pod nosem. Sio pisać rozszerzenia albo skrypty UserJS, a nie flamować ;-)


Środa, 24 sierpnia 2005 :: 09:56:08
IT

Jabber (Google Talk) i Jobble

Zapowiadali aż w końcu wystartowali. Pod adresem http://talk.google.com/ znaleźć można strone prezentującą walory nowego produktu -- Google Talk . Jeszcze nie testowałem ich klienta (brak wymaganego systemu :( ) ale wygląda na to, że to nie tylko IM oparty na Jabberze, ale także VoIP!!! Jajcuś pisze szerzej o protokole.

Również dziś, na łamach DI napisałem artykuł zawierający m.in. wywiad z Machekku (Maciejem Niedzielskim) na temat jego projektu z koniczynkiem -- Polskiej Mapy Użytkowników Jabbera -- Jobble, wykorzystującej API Google Maps. Zapraszam do lektury!

Polska mapa użytkowników Jabbera

Z artykułu dowiecie się m.in. jak Panowie wpadli na pomysł i jak wygląda on od strony technicznej. A dla niecierpliwych, chcących oko ucieszyć, klikajcie w ikonke Jobble po prawej stronie, na moim joggerze -- tak właśnie prezentuje się Jobble. Po kliknięciu na Mapa -- zobaczycie świecącą Polskę :)

Jak widać, dużo się dzieje ostatnimi czasy w Jabberowym światku, aż chciałoby się krzyknąć: nareszcie! Miejmy zatem nadzieje, że Google nie będzie Tlenem i otworzy się na inne serwery Jabbera na świecie, w końcu Google to raczej rozsądna bestia... Wtedy może i Tlenowi zrobi się głupio i też spojrzy przyjaźniej na wielką sieć Jabbera? (Już widze narzekania tamtych jellonków -- mamy dostęp do GG, dajcie nam dostęp do Googla! -- a Googlem będzie cały świat! :)


Wtorek, 23 sierpnia 2005 :: 12:51:01
IT

Notebook Acer Aspire 5012/5014

Kogo mam się poradzić, jak nie Was, geeki joggerowe? :)

Acer Aspire 5010 (5012 i 5014 included)

Ktoś używa któregoś z tych laptoków?

Ktoś ma zastrzeżenia do konfiguracji?

Różnią się tylko ilością pamięcie na karcie graficznej (o 64MiB, co powoduje różnice ok. 500PLN (!!) w cenie). Nie mam pojęcia jak znaczna jest ta różnica w przypadku notebooków i tych kart graficznych -- po zamianie radka 9100 z 64MiB pamięci na radka 9100 z 128MiB nie odczułem praktycznie żadnej różnicy w wdajności mojego desktopa.

Jak z obsługą takiego sprzętu pod linuksem?

Ktoś miał problemy z danymi podzespołami?

I w końcu, jaka u licha jest różnica pomiędzy nazwą własną: laptop a notebook? :)


Osobiście skłaniam się w stronę Aspire 5012WLMi, ale w każdym sklepie, mówią, że na składzie nie ma, a z hurtowni nie da się sprowadzić, bo też nieobecny... Może ktoś ma sklep w którym został jeszcze jakiś egzemplarz? Pomożecie? :-)


Niedziela, 14 sierpnia 2005 :: 17:48:47
IT

Opera ma graficzny Google PageRank!

W związku z dużym zainteresowaniem, wszelkie Błędy i Historia Zmian są omawiane pod koniec tego wpisu.

Spore jest grono niezadowolonych użytkowników przeglądarki Opera z powodu niedziałającego Google Toolbar for Opera. (Niedziałającego, bo niestworzonego ;-)

Ale oto nastały dobre czasy! Opera w końcu dorobiła się graficznego wskaźnika Google PageRank! Precz z nieużytecznym i wymagającym każdorazowego kliknięcia buttonem PageRank dla Opery!



Workaround jest prosty:

1. Uaktywniamy obsługę UserJS w naszej Operze -- tj. zakładamy pusty katalog, w którym będziemy trzymać nasze skrypty UserJS, a po jego założeniu (w dowolnym miejscu na dysku) wskazujemy w tym oknie dialogowym: Narzędzia -> Preferencje -> Zaawansowane -> Zawartość -> Opcje JavaScript -> Moje pliki JavaScript

2. W wybranym wcześniej katalogu tworzymy pusty plik i otwieramy go naszym ulubionym edytorem tekstowym, (czyt. Vimem :) a następnie wklejamy co następuje:

//Funkcja powodujaca znikniecie paska PageRank po kliknieciu w niego
function switchVis(elem) {
   document.getElementById(elem).style.visibility="hidden";
}

//Funkcja odpowiedzialna za wyswietlenie PageRank
document.addEventListener('load', function(ev) {

if (window.location.href.match(/^.*\.(jpe?g|bmp|gif|png)$/i)) {
  return false ;
}

  var body = document.getElementsByTagName('body')[0] ;
  var div = document.createElement ('div') ;
  var img = document.createElement ('img') ;

  img.src = 'http://www.singerdesign.com/pagerank.php?type=small&url=' + location.href ;
  div.style.position = 'fixed' ;
  div.style.right = '0' ;
  div.style.bottom = '0' ;
  div.id = 'pr';  
  div.onclick = "switchVis('pr')";

  div.appendChild (img) ;
  body.appendChild (div) ;

}, false);

Do pliku opera6.ini w naszym profilu dopisujemy w sekcji [User Prefs]

Always Load User JavaScript=1

Skrypt powoduje wyświetlenie na każdej stronie małego i eleganckiego paska wskazującego PageRank dla danej strony. Pasek ów, pojawia się w prawym dolnym rogu okna (pozycję można zmienić w skrypcie). Ponieważ użyte zostało "position: fixed" pasek na trwałe zostanie w tym miejscu, nawet podczas przewijania strony w dół. Czasem jednak może zdarzyć się tak, że coś ważnego przesłoni, wtedy wystarczy na niego kliknąć, a pasek zniknie. I tyle.

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

KNOWN BUGS:
- pasek pojawia się w każdej nowootwieranej stronie, także w umieszczanych na stronach statystykach Google AdSense czy innych includowanych fragmentach kodu -- dlatego, że skrypty UserJS przetwarzają kod z każdej lokacji.

- pasek wykorzystuje skrypt PHP ze strony http://www.singerdesign.com/page-rank-tool.php. Jego działanie w pełni zależy od dostępności kodu znajdującego się pod w/w adresem.

- Pamiętaj, że sprawdzając PageRank dla strony, Google _TEORETYCZNIE_ może zbierać informacje o Twoich preferencjach i nawykach podczas oglądania stron WWW. (Chociaż w tym przypadku, sprawdzanie PR odbywa się poprzez osobę trzecią -- skrypt PHP)

- [FIXED] Na stronach z obrazkiem np.: http://www.recykling.uni.wroc.pl/img/paper/6.jpg w ramce PageRank pokazywał się oglądany obraz, zamiast wskaźnika PageRank. [UPDATE: Paweł Ciupak znalazł rozwiązanie, zostało ono zaaplikowane do kodu]

Na pomysł takiego workaround dla nieistniejącego toolbaru Google'a dla Opery (głównie bolał mnie brak automatycznego sprawdzania PageRanku) wpadłem już jakiś czas temu, teraz zacząłem go realizować, ale początki były trudne. Googlanie bardzo powoli sprowadzało mnie na właściwy tor, w przeciwieństwie do PragmaInline, który to w 90% jest autorem powyższego kodu. (Dzięki!) Cóż, musze nauczyć się lepiej wyrażać swoje myśli w JavaScript, bo jak widać można nim zdziałać cuda :-)

Propozycje zmian? Ulepszenia? Bugreporty? Na mój e-mail/JID/ lub pod tym wpisem w komentarzach.

PS: A jednak napisałem jeszcze jedną notkę przed wyjazdem, bo uznałem, że pierońsko ważna i przydatna ;-)


Niedziela, 14 sierpnia 2005 :: 00:48:52
IT

Miłość do JavaScript

test Och, jak bardzo nie lubiłem JS na początku, kiedy to programista był ze mnie jak z koziej d... trąba. Teraz doceniam jego wszechstronna użyteczność i cieszę się, że składniowo jest C-like. Jego znajomość w połączeniu z takimi dodatkami jak UserJS (w 0perze) czy GM (w FF) pozwala pisać wrappery nie tylko na swój kod HTML, ale poprawiać strony innych programistów. Szkoda tylko, że to syzyfowa praca i przy najmniejszej zmianie kodu cała robota może zostać utracona.

Właśnie za pomocą JavaScript, od dziś na joggu wprowadziłem mały googlehack na URL-e. Bystrzy załapią o co chodzi, inni niechaj obejdą się smakiem :P W każdym razie, działa i Google AdSense też działa (przynajmniej na 0perze i FFksie, IE nie miałem okazji przetestować).

Wszelkie błędy (po kliknięciu ktoś wędruje nie tam gdzie chciał) proszę mi zgłaszać via e-mail lub w komentarzach. Dotyczy to zwłaszcza osób, które trafiają tu przez wyszukiwarki, albo po linkach z innych stron (czyt. document.location zwraca coś innego niż "http://piko.jogger.pl/").

I pożegnać się chciałem. Od jutra przepadam. Należyty odpoczynek postanawiam spędzić zdala od krzemu -- wyruszam w piaszczysto-wodną podróż, śladem najpiękniejszych latarni morskich :-) Wyłączam nawet komórkę, więc jeśli ktoś ma pilną sprawę, niech ustawi ważność SMS na maksimum i ...czeka :-P


Sobota, 13 sierpnia 2005 :: 00:18:51
IT

Do czego nadaje się BSD?

Do wypiekania chleba :-)

A Ty? Gdzieś jeszcze widział niekonwencjonalne zastosowania *niksów?


Piątek, 12 sierpnia 2005 :: 14:49:50
IT

GTA kazało mi mordować

Artykuł o takim tytule znajduje się na DI. Może część z Was już go czytała. Dlaczego pisze o tym na jogu? Bo nie sądziłem, że opracowanie tego newsa wywoła tyle emocji... Głównie, zaobserwować można nastroje antyamerykańskie... (A mówi się, z Polacy tacy proamerykańscy... :-)

W czym rzecz? Pewien psychopata, po zabiciu trzech policjantów chciał się wymigać od odpowiedzialności, zarzucając twórcom gry GTA spaczenie jego psychiki. (więcej...)

Finałem jest pozew przeciwko producentowi grier z serii GTA... jakby miał mało kłopotów (zamierzonych?) z San Andreas...

Czy naprawdę gry mają jakiś wpływ na młodego człowieka? Sam na sobie już nie sprawdzę, a w moim wieku, gry -- w które grywam b. rzadko -- mają nikły wpływ i za duże, jak na mój sprzęt, wymagania :D

Na dodatek, wczoraj w Faktach pokazano wywiad z kolesiem koło 50-tki, który uzależniony od grania inwestwoał wszystkie pieniądze w hardware ;-)


Czwartek, 11 sierpnia 2005 :: 23:08:50
IT

Planeta 0pery znowu działa :-)


Czwartek, 11 sierpnia 2005 :: 18:28:33
IT

Nowy rodzaj ataków: News injection

I proszę, po JPEG injection, mamy kolejny, nowy typ ataku na strony WWW. Pierwszy raz, nowy atak zaobserwowano w Krakowie. Oto relacja z portalu dla l33t-gik-chakerooff -- Stderr:

Przesprytni hackerzy z nowopowstałej grupy EREMEFEFEM dokonali pierwszego w Polsce ataku typu News Injection. Skompromitowane zostały praktycznie wszystkie operujące w tym czasie polskie serwisy informacyjne. Jest to więc także najskuteczniejszy dotychczas atak w historii naszego kraju.

Atak był ze strony technicznej bardzo prosty. Polegał on głównie na opanowaniu (poprzez wynjęcie) wielkiego telebimu widocznego na Teatrze Bagatela w Krakowie oraz streamowaniu na niego filmu kręconego w tym czasie w odległej lokacji. Równocześnie w celu ukierunkowania efektu publicznie ogłoszono injectowaną treść.

Atak okazał się niezwykle skuteczny. W lekko zmienionej formie treść owa znalazła się w przeciągu paru godzin w wielu serwisach informacyjnych (chociażby onet.pl czy Wybiórcza).


Gwoli ścisłości, mój komentarz do sprawy:

1. Obraz nie był streamowany live, infrastruktura Ekranu na Bagateli na to nie pozwala. ;-)

2. Nie wszystkie media padły ofiarą... :P Ale akurat konkurencja świeci czerwoną aktualizacją ;-)

Dziwie się tylko, że rodowity, krakowski Ónet na to poszedł. Nic nie wzbudziło w nich podejrzeń... zupełnie jakby nie wiedzieli, jak działa Ekran :-)


Czwartek, 11 sierpnia 2005 :: 02:35:43
IT

Google pokonane, windy ,,zhackowane''

...czyli wracamy do IT, spraw, które zainteresują technicznych ;-) Chociaż, cieszę się, że mój wpis dot. etymologi nazwisk natchnął niektóre osoby (np. Ninę) do przemyśleń na tematy zbliżone :-)

Oto, co popełniłem od odstatniego razu:

  • Google Maps ocenzurowane
  • Strategiczne dla rządu USA obiekty zostały zamazane na Google Maps. Postanowiłem odszukać w internecie ich oryginalne zdjęcia. Za pomocą Googla oczywiście. 15 min. pracy z cenzorem dało mi dostęp nie tylko do nieocenzurowanych zdjęć, ale także innych informacji (np. jeśli chodzi o reaktory atomowe). Czy to nie śmieszne, że Ci którzy cenzurują udostępniają też nieocenzurowane? Sens jakiś nijaki...

    W jakim stopniu z Google Maps korzystają terroryści i czy nieocenzurowane zdjęcia byłyby im do czegokolwiek przydatne? Przekonajcie się sami, linki w artykule

  • Google powalone na kolana
  • Tym razem Goliata próbuje zaatakować Yahoo! chwaląc się dwukrotnie większą liczbą indeksowanych stron. Ja, jak wielokrotnie podkreślałem, lubie i jaha i msna, bo indeksują moją stronę (śmieszne reklamy telewizyjne) na pierwszych miejscach, po keywordach dla których jest stworzona. Ale czy indeksować więcej znaczy lepiej?

    Przy okazji pisania artykułu wyszła zabawna ciekawostka... Bilion w Polsce to 10^12, a w USA i republikach byłego ZSRR 10^9... Znów się wywyższamy? ;-)

  • Mały krok dla NASA, wielki dla podcastu?
  • Astronauta naprawiający prom Discovery opowiada o wrażeniach jakich doświadczył w czasie spaceru kosmicznego... Ach, wschód słońca nad Ziemią oglądany z próżni musi być piękny... W artykule link do mp3 z nagraniem. Może poszlifujecie space-english? ;-)

  • Irakijczycy odzyskali domenę internetową
  • A gdyby nam ktoś buchnął .pl na dwa lata?

  • Firefox i Linux na przystanku Woodstock
  • Miałem przyjemnośc oglądać na żywo via internet. Także koncert Patyczaka (aka Brudne Dzieci Sida) mnie nie ominął. Słyszeć słyszałem, widzeć -- widziałem mało -- na pewno nie udało mi się wypatrzyć pingwina na jego gitarze i koszulce... ale, piosenka pt. ,,Dość tej ponurej mistyfikacji, wybijmy wszystkie okna, zróbmy to razem" zdradziła drzemiącego w nim Linuksiarza ;-)

    I pojawiła się też moja ulubiona piosenka Patyczaka: ,,Lubie laski z małymi cyckami'' :-) Nie ma co, Brudne dzieci sida (czyli dwuosobowy zespół: Patyczak i jego gitara) mocno rozruszały publikę, nie tylko poprzez darcie mordy, rozmowe i linuksową indoktrynację (Patyczak pokrzyknął, Wyrzućcie Wasze Windowsy, używajcie Linuksa!), ale też poprzez zrywanie strun... chyba trzy wytrzymały do ostatniej piosenki ;-)

Na koniec, ciekawy news z hacking.pl, pt. jak zhakować windę -- ale nie Windowsa, ale dźwig, (czyt. urządzenie mechaniczne, które pomaga w walce ze schodami). Jutro będę miał dostęp do szerszej ilości modeli wind... to postestuję :-) Ach te cholerne KRAKdźwigi i ZRĘBy, są wszędzie!

PS: To co widzicie w prawym górnym rogu tej strony, to test Audioscrobblera, który teraz stał się Last.FM. Po kliknięciu, dowiecie się czego właśnie słucham. (Chociaż skrypt wyświetlający informację nie jest jeszcze doskonały, (ma laga, a offline wykrywa po 30 min :/)


Środa, 10 sierpnia 2005 :: 00:51:38
IT

Czarnobyl powraca

Miałem plany na wieczór. Jak zwykle trochę do roboty i kapkę przyjemności... ale ciekawość wygrała. Na chwilę zajrzałem na główną strone joggera i zobaczyłem wpis nickela o Czarnobylu.

Udałem się w podróż. Wróciły wspomnienia z filmów dokumentalnych (niektóre do tej pory posiadam), z reportaży, które czytałem w sieci i z rodzinnych opowieści... i pierwszy raz od pewnego czasu, popadłem w filozoficzny nastrój. Ale jogger na poziomie zerowym na pewno nie jest miejscem na tego typu zwierzenia.

Więc, jeśli ktoś dawno nie miał chwili refleksji i zadumy, niech rzuci okiem na opis wycieczki po opuszczonym Mieście Duchów -- Czarnobylu (pl) lub na blog poświęcony pamięci śmiertelnie chorego czternastolatka, do którego link znalazłem u Naczelnego.

Was, a wszczególności tych, którzy subskrybują mojego joga przez RSS, czy też przez megachnizmy samego joggera i spodziewają się ściśle technicznych notek, tym razem przepraszam... i obiecuje wynagrodzić ten off-topic już niedługo.


Poniedziałek, 08 sierpnia 2005 :: 18:04:14
IT

Google hacking -- wykład

Korzystając z okazji, że joggerbot znów zawitał w moim rosterze postanowiłem wrzucić trochę tekstu :-)

Przygotowuję się do wykładu na temat Google'a. Mam go wygłosić na początku września, więc czasu jeszcze dużo, a że sama firma Google Inc. jest mi dobrze znana :> mogłoby się wydawać, że machnąć taki wykładzik to pisofkejk.

I tu, zaczyna się problem. (Oczywiście, jak zawsze, podłoże problemu to moja natura, która każe mi wszystko zbadać od podszewki). Surfując po sieci i szukając informacji "o Googlu w Googlu" znalazłem więcej niż setkę stron wartych uwagi. Większość z nich, aktualizowana jest na bieżąco -- na szczęście wszystkie posiadały kanał RSS (I'm lovin' it!). Ponadto, czeka mnie cała kopalnia wiedzy: About Google, na google.com oraz Slashdotowe archiwum artykułów nt. tejże firmy, ...a na deser Google Blog.

Wykład postanowiłem przeprowadzić wedle schematu:

  • O firmie, czyli nudna statystyka ;-)
  • Google Search i inne usługi
  • Kila słów o pozycjonowaniu
  • ...i wreszcie google hacking & preventing :-)
  • na koniec ciekawostki, kórych nie brakuje.

Cóż, takie było zapotrzebowanie. Odkrywając więc tajniki serwisów i usług udostępnianych przez Google trafiłem na Orkut. I już pierwszego dnia, kilku Brazylijczyków (tak, tak, Orkut jest pwned by Brazilian hackers ;-) wyslało mi e-maile (notabene na Gmail, którego zacząłem obsługiwać przez webinterface, również po to, żeby lepiej poznać usługi Google -- ba, kliknąłem już nawet do GmailTeam kilka bugreportów ;-).

Czego chcieli brazylijczycy? Każdy z nich, pytał mnie, czy nie jest przypadkiem możliwe, abyśmy byli spokrewnieni (Tak, jednego żona firmowała się panieńskim nazwiskiem Konieczna, drugi szukał rodziny w Polsce po dziadkach... i etc.)

To skłoniło mnie do znalezienia korespondencji z pewnym znanym, "słodkim" polonistą, który onegdaj wyjaśniał etymologie mojego nazwiska. Że po krótcę wyjaśnie:

Nakonieczny, Konieczny -- to dość popularna rodzina nazwisk w Polsce. Ma kilka sław, głównie z dziedziny sztuki, a nawet dwóch Joggernautów (Jajcusia i mnie :). Nie wiem jak Jacek, ja czuje się artystą każdego dnia :> Ba, w opisywanej przeze mnie ostatnio podróży do Rumunii, towarzyszyła mi Nakonieczna Aleksandra, którą właśnie podczas tej wyprawy poznałem po raz pierwszy :)

Do rzeczy: Tak więc, prześledźmy pochodzenie mojego nazwiska. (Robie to bardziej dla siebie, niż dla Was :P Ale, może to skłoni co poniektórych do szperania nt. własnego nazwiska?)

Konieczny jest po prostu sproszczeniem nazwiska Nakonieczny, do którego przyczepił się przyimek ;-) Z kolei Nakonieczny to froma, która wyewoluowała ze słowa "Nakońcowy", bo podobno w niektórych rejonach Polski zwykło się było używać zwrotu "Na koneczny" i "Na końcowy" wymiennie jako określenie zmierzania do ostatniego, dziś nazwalibyśmy to, ostatniego przystanka, kiedyś zapewne jakiegoś postoju, końca szlaku, cokolwiek.

Cóż, logika nawet do przyjęcia... ale, chyba każdy może coś takiego wymyślić...

Kto by przypuszczał, że szukanie korzeni jest tak popularne na świecie (vide: Brazyliczycy)... można by pewnie na tym niezły biznes zrobić :>

Póki co, zapytałem Brazylijczyków o imiona żon i znane im nazwy miejscowości w Polsce (oczywiście via PM, żeby nie ujawniać maila) Milczą. Wnioskuję zatem, że to spammerzy koniecznie chcieli poznać mój adres e-mail. :-)



A Ty drogi Joggernauto, jakie jest pochodzenie Twojego nazwiska?

No to zaczynamy akcję na Joggerach ;-)


Niedziela, 07 sierpnia 2005 :: 16:08:56
IT

Dziwny świat otacza nas

Po pierwsze: Co u licha dzieje się z jogger botem? Pisanie via webinterface jeszcze wytrzymam, ale powiadomień o update'ach joggerów znajomych nie dostaję :/

Po drugie: Za tydzień urlop :-) Jeśli jakiś joggernauta będzie wizytował którąś z latarni morskich w terminie od 14 do 21 sierpnia, niech da znać...

Po trzecie, kilka rzeczy o których pisałem ostatnio:

I kilka rzeczy, o których pisali redakcyjni koledzy:

Co do tematu Opery. TPI nie odpowiedział na e-maila, grupy opera.polish wciąż nie zasubskrybował...

Kończę moj research o Operze, gdzie staram się znaleźć jej dobre i złe strony, gdzie szukam cech idealnej przeglądarki, gdzie pragnę dość do tego jak szybko, zgrabnie i przyjemnie można poprawić efektywnośc przeglądania stron WWW o 200%. Obiecuję niebawem opublikować wyniki mojego researcha w formie esejo-rozprawki :)


Piątek, 05 sierpnia 2005 :: 13:35:44
IT

Komu zniknął bot joggera z rostera?

Tylko mnie? ;-)


Czwartek, 04 sierpnia 2005 :: 22:15:00
IT

Przez trzy dni przybyło mi 10.000 czytelników

Niezupełnie na joggerze...

...zostałem bowiem przyjęty do redakcji doskonale znanego wszystkim Joggernautom Dziennika Internautów na prestiżowe (a jak! :) stanowisko redaktora wiadomości. Minęły już trzy dni, a ja dalej nie mam zamiaru stamtąd uciekać -- więc znając mnie, musi mi się podobać :P I faktycznie tak jest, atmosfera "w robocie" bardzo przyjazna, a procedury organizujące pracę profesjonalne.

Pisać lubiłem od dziecka, do tej pory mniej lub bardziej realizowałem się w dziennikarstwie, ale raczej amatorskim. Natomiast z nowinkami światka IT, jako "informatyk", i tak muszę być na bieżąco. W redakcji DI łączę zatem przyjemne z pożytecznym, bo misji poetyckich o imieniu "44 milijony" nie ma się po co doszukiwać.

Tak więc, mam nadzieję, że dostarczę Wam czasem ciekawych informacji nie tylko na łamach tego wysłużonego Joggera, że błędy merytoryczne nie zagoszczą w moich tekstach jak u idg^H^Hnnych :-) czasem się zdarza.

Do tej pory, możecie poczytać moje newsy o:

Mam nadzieję, że każdy znajdzie coś dla siebie :) Oczywiście, liczę też na Wasz support i wszelkie komentarze. Przedruku wiadomości nie planuję, ale linki z krótkimi opisami (jak powyżej) czasem będą się pojawiać, zwłaszcza do interesujących moim zdaniem informacji.

BTW: Przeczytałem też Ustawy; prawo prasowe i kodeks dziennikarski. Więc jakby ktoś potrzebował ekspertyzy prawniczej, to jestem do usług :P

Cóż więcej rzec po tej kilkudniowej przerwie w joggerowaniu? Dostaje sporo e-maili odnośnie reportażu dot. mojej podróży do Rumunii. Dzięki :-) Ostatnio nawet internetowe czasopismo Histmag zaproponowało przedruk ów reportażu na ich łamach -- i zapewne niebawem do tego dojdzie, jeśli tylko redakcja Histmaga zgodzi się z warunkami na jakich publikowany jest mój Jogger.

Update:
a) Jakby ktoś, kto ciągle mówi: "o nie, znowu ten zielony blog" nie zauważył, specjalnie dla niejoggerowiczów, (bo joggerowicze to mogą sobie subskrybować jogi z powiadamianiem via Jogger :P) dodałem kanał RSS. Opera obsługuje, czytników mnóstwo, sam jabber na to pozwala. Nie wiesz co to jest RSS? Przeczytaj! :-)
b) Liczba z tematu wpisu (10.000) to nie liczba czytelników Dziennika. Tej nie znam, ale na pewno jest duuuuużo większa. To po prostu liczba osób, która w te dwa dni przeczytała wiadomości opracowane przeze mnie.