Piotr Konieczny

konsultant ds. bezpieczeństwa, podróżnik,
hobbystycznie fuksiarz i gadżeciarz
szkot, prawie spadochroniarz...
nienawidzi zielonego.


Poniedziałek, 24 października 2005 :: 20:19:41
IT

Skoro wszyscy o wyborach

To i ja...

INFORMACYJNIE: W Wielkiej Brytanii wygral Donald Tusk.

I NA WESOLO: Uncyklopedia o Kaczynskim :-)


Poniedziałek, 24 października 2005 :: 18:51:42
IT

Przyspiesz Open Office!

Wiele osob skarzy sie, ze Open Office, choc wspanialy, bo darmowy, open source, i nie Microsoft, to jednak kolokwialnie mowiac: CHODZI WOLNO, STARTUJE NIE SZYBKO, SIE SLIMACZY.



W komentarzach do mojego newsa na temat nowej wersji Open Office 2.0 wydanej zaledwie pare dni temu, jeden z internautow podsunal ciekawe rozwiazanie, ktore sprawia, ze pakiet biurowy Open Office smiga tak szybko jak najnowszy Microsoft Office 2003 Professional XP whatever!

#v+ 
kaczor/2005-10-22 10:13 
co do szybkosci wystarszy zobaczyc w google że w 
narzędzia -> opcje -> openoffice -> pamięć -> użyj dla open office 
trza dać np. 50-60 mb i wraz z quickstareterm ładuje się on szybciej 
niż office XP i 2003... 
#v-

Pomyslalem, ze niektorym, nieprzekonanym, do MS zrazonym lub MS nie posiadajacym moze sie przydac...


Niedziela, 23 października 2005 :: 16:48:24

Szkocja przygotowywuje sie do Halloween

Wiekszosc witryn sklepowych wyglada tak:

Halloween is comming Halloween is comming

Halloween is comming

A ponizej wersja mojego ulubionego batonika, w mojej ulubionej czekoladzie -- czyt. lepiej byc nie moglo. :-)

Free Image Hosting at www.ImageShack.us


Piątek, 21 października 2005 :: 14:31:57
IT

Nowy Open Office 2.0 wydany!

Dobrym nowinom nie ma dzis konca ;-)

Na temat Open Office'a juz dzis sie produkowalem na lamach Erotycznego Dziennika Internautow, (erotycznego, bo dzis duzo newsow z tej ,,dziedziny''), niestety, do zainstalowania OOo 2.0 wymagane sa uprawnienia administratora, wiec poki co, zostaje przy staruszku, ktorego, razem z Operą, zawsze sciagam przed rozpoczeciem pracy na terminalu (dobrze, ze przynajmniej lacze mocne i po 2 min. pakiet juz sie instaluje ;-)

PS: Niech ktos sprawdzi, czy w Impressie mozna juz *latwo* zmienic tlo prezentacji. *EG*.


Piątek, 21 października 2005 :: 11:06:22
IT

Opera 9.0 Merlin ma niepodważalny atut

... w porównaniu do poprzednich wersji. Współpracuje z CISCO! :-)

Boli trochę brak klienta BitTorrent, ale mam nadzieję, że jeszcze wróci... Póki co, i tak bym go nie wykorzystał (Viva la Firewall).

Zaczęły też gdzieniegdzie działać paski do RTF :-) Czytaj: GMail i mój CMS.

O podświetlaniu wyszukiwania (które, notabene, było od dawna i w dodatku inline: .+$SEARCH_TERM) i skrótach klawiaturowych pisali już chyba wszyscy na Polskiej Planecie Opery, ja tylko dodam od siebie, że mnie, starego Neszkejpowca cieszy defaultowa zmiana ^N -> ^T :-), bo właśnie tego typu kosmetyka zawsze była pierwszym krokiem czynionym po instalacji Opery z nowych paczek. Teraz bede juz tylko przywracał ^D do swojego normalnego zadania :P

Standardowo, ciągle używam 8.10tp2, właśnie ze względu na implementację BT... ale chyba niebawem czeka mnie przesiadka na oficjalny release Opery 9.0

PS: Wyhakowałem jedną workstację, stąd pliterki. Ale to nie potrwa długo :(


Środa, 19 października 2005 :: 16:12:41
IT

Największe informatyczne porażki i sukcesy (cz. 4)

Zapoznaj sie rowniez z poprzednimi czesciami artykulu Największe informatyczne porażki i sukcesy .

A kiedy przyjdzie wypuścić kicz, ten który tworzysz w trosce...

Jak pięknie by teoretycy nie planowali, jak dokładnie księgowi by nie obliczali, jak solidnie programiści by nie tworzyli... czasem, na przekór wszystkiemu, produkt po prostu nie działa jak powinien. A czas goni. Odsetki za niewywiązanie się z umowy, jako topór kata, już wiszą nad naszą szyją... Kicz trzeba zepchnąć na rynek – małoracjonalne, ale jedyne ratujące du^Wsytuacje wyjście ;-)



Pewna firma produkowała pewne urządzenia, których kluczową funkcją była komunikacja między sobą. Problem w tym, że komunikacja mogła odbywać się na miliony sposobów, a czasu na testy wszystkich dróg i rozważenie każdej możliwości zabrakło. Przerażony team leader pobiegł po radę do CEO koncernu -- w końcu w grę wchodziły niemałe pieniądze, a wprowadzenie kiczu na rynek mogło się wiązać z zaprzestaniem działalności...

Odpowiedź szefa: Wprowadzić na rynek dwa razy tyle egzemplarzy ile możliwości nie daliśmy rady przetestować. Nikt nie sprawdzi urządzenia lepiej i *taniej* niż użytkownik końcowy.

Nasz klient, nasz pan

Problem z poprzedniej firmy można również rozwiązać w inny, sprawdzony sposób. Duzy koncern musiał ciąć koszty produkcji. Kolejne partie urządzenia wyprodukowano wiec z tańszych materiałów, co oczywiście wprost proporcjonalnie wpłynęło na żywotność i trwałość produktu. Na opakowaniu umieszczono procedurę reklamacji, ...ale nikt z niej nie skorzystał. Dlaczego?

,,Kliencie, gdy produkt nie spełnia Twoich oczekiwań, wypełnij dokładnie formularz reklamacyjny i odeślij go wraz z produktem na nasz adres. Jeśli urządzenie zostanie uznane za wadliwe, a wada nie wynika z winy użytkownika, zwrócimy Twoje pieniądze.''

I małymi literkami:

,,Formularz reklamacyjny można zamówić po wpłaceniu na konto firmy £100 i przesłaniu kserokopii dowodu wpłaty. Czas oczekiwania do 2 tyg. W przypadku uznania reklamacji, koszty procedury zostaną zwrócone w całości.''

Jak widać, wszystkim taniej było kupić kolejny egzemplarz, niż płacić za formularz, odsylac urzadzenie (byc moze ciagle dzialajace, ale z np. urwanym uchwytem...) czekać dwa tygodnie i zapewne psuć sobie nerwy. Tym bardziej, że ów urządzenie było raczej codziennego użytku ;-)

Feedback od użytkownika jest kluczowy dla każdego projektu, bo to dla usera produkt jest tworzony i to user będzie z niego korzystał. Nie można wymagać od większości społeczeństwa, żeby myślała w tak chory sposób jak człowiek po 5 latach studiowania informatyki... włączniki mają być oznaczone Włączone/Wyłączone, a nie l/O czy _^_ / _--_. Monit: ,,Operacja zakonczona pomyslnie'' powie uzytkownikowi o wiele wiecej niz ,,ACK'' czy ,,200 OK'', a okreslenie: ,,ten czerwony przycisk z przodu obudowy'' doskonale zastapi nic nie mowiace ,,przycisk odciecia glownego zrodla zasilania od jednostki centralnej''...

Zapoznaj sie rowniez z kolejna czescia artykulu Największe informatyczne porażki i sukcesy .


Poniedziałek, 17 października 2005 :: 19:16:33
IT

Opera i praca offline

Poniewaz jeszcze przez najblizszy miesiac, bede skazany na brak stalego podlaczenia do Internetu, nurtuje mnie kilka pytan, do czynnosci, ktore wykonuje prawie codziennie...

Jak w przegladarce Opera:

-- Ustawic, by Plik -> Zapisz Jako zawsze, domyslnie pokazywal plik HTML z obrazkami. Przy zapisywaniu kilkunastu stron meczacym staje sie ciagle klikanie... :/

-- Czy da sie zmusic Opere, by jako pierwsza linie w zapisywanym pliku .html wypisywala adres strony? Np. <-- Ta strona zostala sciagnieta z adresu www.xxx.yyy/zzz -->

-- Marzy mi sie export strony (dokladnie tak jak ona wyglada) do pliku PDF. U siebie na komputerze, pracujac na Windows robie to przez zainstalowany sterownik drukarki PDF. Tu na terminalu instalacja sterownika nie wchodzi w gre...

Jakies pomysly?


Poniedziałek, 17 października 2005 :: 18:13:01
IT

Największe informatyczne porażki i sukcesy (cz. 3)

Zapoznaj sie rowniez z poprzednią czescia artykulu Największe informatyczne porażki i sukcesy.

Przełamując monopol

Jedną z ciekawszych historii związanych z sukcesem technologii jest również próba wejścia faksu na rynek amerykański. Niestety, nie pamiętam danych osobowych... Tak czy inaczej, pomysłodawca tej maszyny był skutecznie blokowany przez operatorów telefonicznych, bo wynalazek pozwalał na szybsze przesłanie po kablu zapisanej kartki niż zajęłoby to w tradycyjnej, głosowej (czyt. drozszej) rozmowie, gdyby kartka miała być czytana. Jak to w Ameryce, zdeterminowany geniusz zaczął się sądzić z telekomem... i wygrał. Rozprawa była krótka, zadano tylko cztery pytania do osoby reprezentującej interesy ówczesnych operatorów telefonicznych:

- Czy rozmawianie przez telefon jest zabronione?
---> Oczywiście, że nie, do tego właśnie służy telefon.
- A czy podczas rozmowy można gwizdać?
---> Tak, dlaczego nie, można nawet słuchać radia w pokoju rozmówcy!
- A czy można podczas rozmowy wydawać z siebie śmieszne dźwięki, jak prr, bip i io?
---> Tak, nasza linia telefoniczna transmituje każdego rodzaju dźwięk...
- No widzi pan, jedyne co robi moja maszyna (fax) to wlasnie przesysła przez pańskie kable takie śmieszne dźwieki i czasem sobie pogwiżdże...

Warto walczyć o swoje. Upartość, czy może raczej wytrwałość, jest jedną z kluczowych cech dobrego zespołu. Dobry zespół powinien składać się z kilku różnych osób, tzn. takich, które posiadają jedna, dominującą cechę charakteru. Potrzeba zatem:

- Odważnego: wiadomo, odważny zawsze się przyda, strachu i niepewności przy tworzeniu nowych rzeczy jest co niemiara. W trudnych chwilach ktoś musi wspierać zespół dając przykład.

- Przemądrzałego: przemądrzali w większości posiadają wiedzę i lubią się nią chwalić. Czasem najłatwiejszą drogą do uzyskania rozwiązania jest po prostu zapytać przemądrzałego. Ten, ku chwale swej pychy i chęci bycia podziwianym poda dokładne rozwiązanie w oka mgnieniu. Ponadprzeciętna cierpliwość rozmówcy jest wskazana.

- Głupiego: Cóż... z połączenia wszystkich potrzebnych cech i atutów wychodzi właśnie głupek :). Głupi ma jeszcze jedną zaletę, można nim sterować, a zatem wykorzystywać do próbowania nowych dróg i rozwiązań, bo ten bez zastanowienia będzie robił co mu się każe, jakkolwiek żmudna czy bezsensowna robota by to nie była. Ach, no i najwazniejsze: z głupka często można się pośmiać – to też podnosi morale zespolu.

W Polsce szczególnie przydatni są również ludzie z gatunku d.[lizów,włazów]. Pozwalają szybko piąć się w hierarchi wertykalnej, zdobywając kolejne podpisy/decyzję/dofinansowania od osób na coraz to wyższych stołkach.

Zapoznaj sie rowniez z kolejna czescia artykulu Największe informatyczne porażki i sukcesy .


Niedziela, 16 października 2005 :: 22:35:29
IT

Największe informatyczne porażki i sukcesy (cz. 2)

Zapoznaj sie rowniez z pierwsza czescia artykulu Największe informatyczne porażki i sukcesy .

Oj Mamuśku, a na co mi komputer?

Jak widać na poprzednich przykładach, rynek często szybciej zasysa technologiczne nowinki niż mogliby się tego spodziewać ich wynalazcy. Tak samo było z komputerami, szczególnie z tymi, które potrafiły łączyć się w sieć i komunikować ze sobą, sygnalizując upadek sneaker netu.

,,I think there is a world market for about five computers''
Thomas Watson, dyrektor IBM, 1943

,,There is no reason anyone would want a computer in their home''
Ken Olson, dyrektor Digital Equipment Coroporation, 1977

Krótkowzorczność osób ,,przy władzy'' jest jednym z głównych powodów informatycznych porażek. Ich niepewność poparta przez autorytet w danej dziedzinie morduje często świetne idee już w zalążku.

Czasem jednak nie warto korzystać z każdej, nadarzającej się możliwości, tylko po to by przeć naprzód, sprzedać szybciej i więcej...

Czas to pieniądz. Czekać czy zarabiać?

Lotus Notes (pamięta ktoś? :), stworzony w 1984 roku, cztery lata później chciał ,,się sprzedać'' Microsoftowi za ,,jedyne'' $12 milionów. MS wycenił aplikację na maksymalnie $4 miliony - do transakcji nie doszło. W 1993 przychody Lotusa wynoszą $100 miliony, a dwa lata później za $3.5 miliarda (!) zostaje zakupiony przez IBM.

Przeczytaj Największe informatyczne porażki i sukcesy - czesc trzecia.


Piątek, 14 października 2005 :: 14:29:19
IT

Największe informatyczne porażki i sukcesy (cz. 1)

Sektor IT, jak każdy inny, skupia wielu profesjonalistów (tu: informatyków) oraz kadre kierowniczą (czyli niekoniecznie technicznych managerów). Ich wspólnym zadaniem jest stworzenie sprawnie działającego produktu, przeważnie oprogramowania - na czas i w granicach kosztów, które zostały uprzednio ustalone w umowie z kontrahentem.

O tym, jak ciężko jest niektórym z nas, (ekhm, ekhm) geek'ormatyków dogadać się z nietechnicznymi, nie trzeba wspominać... A to tylko szczyt góry lodowej symbolizującej problemy wyrastające na drodze przeciętnego projektu IT...

Projektów informatycznych w ostatnim czasie powstaje mnóstwo. Sęk w tym, że równie dużo upada. Dlaczego tak się dzieje? Tym zajmiemy się w następnym odcinku ;-) Teraz skupmy się na kilku największych informatycznych porażkach czy jak kto woli: ,,wtopach''. Zanim jednak przejdziemy do sedna, trochę historii...

Ludzie nie wierzą w siebie; z geniuszy przeradzają się w ślepców, umyślnie przeoczających największe z możliwości.


Telefon przerasta oczekiwania swojego ojca

Aleksander Graham Bell w okolicach 1876r. wpadł na pomysł przesyłania dźwięku po kablu... Na początku uważał, że jego wynalazek będzie służył do transmitowania muzyki z opery w jednym mieście, do drugiego, opery nie posiadającego miasta. Zresztą, nie była to tylko jego opinia...

,,Telefon to fajna zabawka, ale nie uważam, żeby mógł służyć jako środek komunikacji''. (ówczesny dyrektor Western Union)

Mercedes Benz sam ogranicza sobie dochody

Matematycy, na początku 1900 roku oszacowali rynek zbytu na automobile. Światowe zapotrzebowanie na te drogowe potwory maksymalnie wynieść miało 1 000 000 egzemplarzy. Głównym powodem była cieżka obsługa (szofer musiał posiadać ogromną wiedzę) i szybko zużywające się elementy, a także wcale mała cena, która znacząco miała ograniczyć liczbę potencjalnych nabywców.

Problem w tym, że Mercedesy stały się tak pożądane, jak obecnie wszystkie akcesoria do iPoda. Mimo, że drogie (a może włąśnie dlatego, że drogie) automobile zostały symbolem dobrobytu i wzbudzały szacunek jak mało co... no po prostu były ,,szpanerskie''. Bogatych nie umniejszały w oczach klasy średniej, a ów klasa średnia, siedząc za kierownicą czuła się lepsza...

Hint: Czasem wysoka cena nałożona na małoużyteczny produkt powoduje wrażenie ekskluzywności i zdecydowanie podnosi sprzedaż.

Przeczytaj Największe informatyczne porażki i sukcesy - czesc druga.


Poniedziałek, 10 października 2005 :: 13:21:48
IT

Internet Explorer 7 build 5232 screenshot!

Dzieki uprzejmosci Grzeska, ponizej screenshot nowej przegladarki Microsoftu (Internet Explorer 7 build 5232) z moja strona zawierajaca smieszne reklamy telewizyjne. :-)



Laptop ponoc nalezy do prawniczki M$ ;-)

/me idzie sprawdzac access.log *EG*


Środa, 05 października 2005 :: 20:46:54
IT

Smieszne reklamy nareszcie dzialaja w IE

Jak zapewne niektorzy wiedza, (czy to z poprzednich wpisow, czy to z linkow po prawej), hobbystycznie prowadze strone dot. smiesznych reklam telewizyjnych. Dawno o tym nie wspominalem, ale dzis sklonilo mnie do tego kilka powodow...

Grzesiek (@Redmond) przeslal mi w nocy SMSa, ze w/w strona nareszcie dziala w IE; tzn. telewizor nie rozpada sie juz na dwie czesci... Problem w tym, ze Grzesiek pisal o najnowszym, wewnetrznym buildzie Internet Explorer 7.0 Microsoftu, wiec zanim trafi on do powszechnego uzycia, jeszcze nie raz telewizor polamie sie userom na ekranie. Ale co mi tam; kazdy IEnauta dostaje na dziendobry ostrzezenie, ze strona nie lubi IE i propozycje wybrania alternatywnej przegladarki (Firefoksa lub Opery)

Teraz pora na statsy, o ktorych tez dawno nie wspominalem. Strona generuje ruch na poziomie 50GiB miesiecznie. Kazdego dnia odwiedza ja ok 200 osob (w kolejnosci: linki na innych stronach, wyszukiwarka, zakladki). Domeny rozciagaja sie po calym swiecie, ostatnio kroluja Czechy.

Najpopularniejsze ostatnimi czasy "reklamy" to:

Uwaga, filmy sa drastyczne... a ich popularnosc rosnie pewnie dlatego, ze ostatnio byl czarny tydzien na drogach... Najpierw wazna wiadomosc na glownej stronie joggera, potem olimpijka...

W tym tygodniu, kolejny rok studiow w swoim wymarzonym miescie -- Krakowie zaczelaby Kasia; osoba ktora mimo, ze wiele mlodsza ode mnie, zawsze wydawala sie powazniejsza...

Zaczelaby, gdyby pewien kierowca samochodu potrafil wyciagnac wnioski z wylistowanych powyzej filmow.


Środa, 05 października 2005 :: 19:33:05
IT

Is GMail f#cked up? Nowe/Wadliwe funkcje GMaila

Obawiam sie ze tak. Od dawna nie podzielalem entuzjazmu ludzi, ktorzy niemalze dostawali orgazmu po zalogowaniu do swojej skrzynki na GMailu... no ale coz, kontakt z takim rozmiarem (aktualnie ~2,6GiB) faktycznie moze wywolac ekstaze jesli na codzien zyje sie w ograniczonym, 3D swiecie...

Sam, wyslalem do GMail teamu kilkanascie e-maili z bugreportami -- niektore zostaly poprawione na inne nawet nie postarano sie odpowiedziec z automatu. (Ogolnie ciezko przekonuje sie ludzi do swojego punktu widzenia... tym bardziej Amerykanow :-)

Dzis, przestawiajac sobie jezyk interface'u Gmaila zauwazylem zakladke "Accounts". Nie wiem od jak dawna mozna wysylac e-maile z GMaila z innym niz GMailowy adresem... a nie wiem dlatego, ze do tej pory (tzn. odkad zaangazowalem sie w tluma^Wpoprawianie tlumaczenia interface'u GMaila) korzystalem z komunikatow po polsku. Cierpliwosc moja ma jednak granice; ze zgloszonych poprawek przyjeto tylko jedna... Postanowilem wiec wrocic do oryginalnego jezyka... English (US) i nie wybuchac smiechem ogladajac codziennie kwiatki typu: "Podaruj GMail", "Zaznaczone Gwiazdka" etc.

I oto wlasnie przekonalem sie o tym, jak bardzo wszyscy poza Amerykanami sa dyskryminowani. Bo dlaczego majac ustawiony jezyk na English US (i TYLKO wtedy) w GMailu mozna "spoofowac" pole TO: w naglowku wiadomosci? Jakie znaczenie ma to, czy chce, zeby GMail komunikowal sie ze mna po HAmerykansku, Angielsku (English UK) czy Polsku?

To jeszcze nie wszystko, *EG*... Zamykajac zakladki (etykiety, zaproszenia) w przegladarce Opera i otwierajac ustawienia, czy jakikolwiek inny folder, pojawiaja mi sie zolte i zielone paski przez cala szerokosc okna... (Nie wykluczam, ze to karta graficzna, ale obecnie mam dostep do jednego terminala, wiec raczej za bardzo nie przetestuje...). Uzywam Opery 8.10 tp2 Kompilacja 7685

No i na koniec, uzywajac Opery i GMaila, nie moglem przywrocic jezyka polskiego na interface (Przycisk "Submit Changes" wg Opery sciagal 1.4KiB danych i ukazywala sie zaladowana w 100% biala strona). W IE dziala.

Refleksje nasuwaja sie same, w swietle ostatnich wydarzen... Google nie lubi Opery? Pisalem na lamach DI artykul o tym, jak uzytkownicy wszystkich przegladarek poza Opera maja mozliwosc usuwania stron z wynikow Google'a. A teraz jeszcze te problemy z GMailem...

Jesli ktos moze, niech testuje u siebie -- bo wina moze lezec tylko i wylacznie po stronie sprzetu z ktorego korzystam. A ze to nie moje maszyny i nie znam ich jak wlasnych dzieci ;-) wiec nie wiem czego sie po nich spodziewac...


Niedziela, 02 października 2005 :: 21:01:51
IT

CISCO nie lubi Opery

Jakze smutno mi sie zrobilo, kiedy z Opery nie dalem rady zalogowac sie na strone CISCO Academy. Przecierajac oczy ze zdumienia... CISCO nie bangla z Opera -- jak to mozliwe? sprobowalem na kilku wersjach, zmieniajac nawet identyfikacje browsera. I to wszystko na kilku workstacyjach...

Ktos jeszce ma ten problem? Czy to znowu moja gestapowska konfiguracja firewalla, co to juz Jabbera ud#pila?

PS: Na szczescie wersja offline CISCO Materials z <ekhm> p2p <ekhm> pol-flaszowa dziala...