Piotr Konieczny

konsultant ds. bezpieczeństwa, podróżnik,
hobbystycznie fuksiarz i gadżeciarz
szkot, prawie spadochroniarz...
nienawidzi zielonego.


Wtorek, 29 listopada 2005 :: 19:13:20
IT

Google Adsense płaci Polakom za promocje Firefoksa

Na szybko, bo wiadomość chyba świeża. Użytkownicy Google AdSense mogą zarobić polecając na swoich stronach przeglądarkę Firefox, np. tak jak tu: Śmieszne Reklamy Telewizyjne (efekt widoczny tylko dla IE).

Samo Google AdSense też można polecać:



...więc kto jeszcze nie ma, może założyć sobie konto klikając na buttonie powyżej :))

Czyżbyśmy byli o krok do wyplewIEnia? I ciekawe co na to Opera, ich waluta AFAIR stoi lepiej niż dollar...


Wtorek, 29 listopada 2005 :: 17:43:30
IT

Zostań adminem!

LUMD, Linux -- u mnie działa!

Studenckie Koło Naukowe Informatyków KERNEL zaprasza w czwartek 1. grudnia na kolejny wykład z cyklu "Linux – u mnie działa!", który odbędzie się na krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej. Spotkanie poświęcone zostanie procesowi konfiguracji od podstaw serwera sieci domowej.

Wykład poprowadzą Karol Antosik i Stanisław Kulczycki. Prelegenci pokażą jak skonfigurować domową lub osiedlową sieć od A do Z. W związku z tym, poruszone zostaną zagadnienia takie jak bezpieczeństwo sieciowe, konfiguracja firewalla, podstawy routingu, HTB, DHCP. Szczególna uwaga poświęcona zostanie poprawnemu ustawieniu polityki ruchu, aby nawet z wolnego łącza uzyskać zadowalające transfery po jego podziale.

Spotkanie odbędzie się na wydziale Fizyki i Informatyki Stosowanej AGH w czwartek, o godzinie 19:00 w sali A pawilonu D10. Po wykładzie rozlosowane zostaną kody do archiwum Dziennika Internautów, który w tym roku objął patronat medialny nad cyklem.

Więcej szczegółów, jak zwykle, na stronie wykładów LUMD.

A od siebie dodam, że w końcu znalazłem w Szkocji Polish Shop zyskując dostęp do takich marek jak Tymbark i Podkrakowska... :-) Na wykład oczywiście zapraszam, zarówno czytelników z Krakowa, co jest oczywiste, jak i z Kielc -- bo CK-LUG organizuje bardzo podobny tematycznie wykład -- sprawdźcie na Siódmym Cieciu. :)


Sobota, 26 listopada 2005 :: 19:22:58

Szkocja, kraina dziwów...

Jak obiecałem, w poprzedniej części fotoreportażu, teraz zajmiemy się motoryzacją... Dlaczego motoryzacją? Bo to chyba pierwsza rzecz, która wydaje się "nie tak" po przybyciu do Szkocji -- Oni jeżdżą po drugiej stronie!

Do tej pory, za każdym razem kiedy przechodzę przez ulicę, nie wiem w którą stronę najpierw spojrzeć. Ciekawe ile turystów ginie z tego powodu w skali roku? To samo wchodząc po schodach albo przechadzając się między sklepowymi półkami: obowiązuje ruch lewostronny. Po prostu czuje się na sobie te karcące spojrzenia zdające się mówić: another bloody international buddy! kiedy tylko, oddając się chwili zapomnienia, zaczynamy podążać ,,pod prąd''.

Nieustannie przeraża mnie widok niemowlaków kierujących samochodami - oczywiście po chwili orientuje się, że tak naprawdę nie patrzę na miejsce kierowcy, ale pasażera... Wymyśliłem nawet zagadkę typu Mensa dotykającą tego problemu, ale o tym innym razem.

Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Szkockie samochody mają... dwukolorowe tablice rejestracyjne. I nie byłoby w tym nic dziwnego, bo przecież w Polsce też mamy biało-niebieskie, ale oni mają przednią tablicę kompletnie innego koloru niż tylną!

W dodatku obowiązkowa (ustawowo) jest tylko jedna, tylna. Na pytanie, dlaczego więc zakładają i przednią, odpowiadają: Because every bloody car producent just has to leave this ugly place for a plate in front of the car!

Tak więc tylna, żółta, jest tego koloru z czysto logiczno-egoistycznych pobudek: żeby światła naszego samochodu odbite w czyjejś tylnej rejestracji, nas nie oślepiały. Szkoci lubią siedzieć na ogonie ;-) Przednia, dla odmiany jest biała, w sensie normalna. BTW, mimo szczerych chęci nie spotkałem jeszcze samochodu bez przedniej, nieobowiązkowej rejestracji. Spotkałem za to samochody z ciekawymi nalepkami...

Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Zwyczaje wśród kierowców również są interesujące, ale tylko w Highlands, czyli na dzikiej północy Szkocji. Tereny tam nadają się raczej pod wspinaczkę czy rowerową eskapadę -- drogi wąskie do tego stopnia, że na asfalcie czasem z trudem mieści się jeden samochód. Pojawia się więc oczywisty problem wymijania auta jadącego z naprzeciwka.

W tym celu, pomysłowi Szkoci stworzyli zatoczki, tzw. meeting-points. Są to poszerzone co jakiś czas pobocza wielkości miejsca parkingowego. Znajdują się w odstępach co kilkaset metrów (a często co kilka kilometrów) ponieważ ruch na północy jest niewielki. Kiedy widzi się nadjeżdżający z przeciwka samochód, zjeżdża się do najbliższej zatoczki, pozdrawiając przejeżdżającego w przeciwnym kierunku kierowce.

Jednak naprawdę ciekawe i emocjonujące sytuacje następują przy zakrętach i wzniesieniach, kiedy wyjeżdża się z kimś na czołowe... :-) Wtedy pozostaje rzucać monetą i albo docisnąć gaz albo wrzucić wsteczny cofając do najbliższego meeting-point by ustąpić miejsca :)

Również w miastach nie brak paradoksów ruchu drogowego. Dla przykładu, większość skrzyżowań z sygnalizacją świetlną jakie widziałem działa w trybie trójstopniowym, a nie dwustopniowym jak w Polsce.

Wyobraźmy sobie skrzyżowanie w kształcie +. W Polsce światła ustawione są dla samochodów i pieszych w ten sposób, że naprzemiennie następuje ruch poziomo i pionowo (according to +), zarówno pieszych jak i samochodów.

W Szkocji natomiast, najpierw pojawia się zielone dla samochodów poziomo, potem zielone dla samochodów pionowo ...a na końcu zielone dla pieszych w każdym kierunku :) Dlatego, jeśli chcemy przejść na przeciwległy kraniec skrzyżowania, najlepiej/najszybciej zrobić to przemierzając je ,,po diagonalnej'', inaczej, będziemy stać dwa razy dłużej :-)

Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us

A gdy przyjdzie Ci ochota na spotkanie Polaka w Szkocji, wsiądź do autobusu!. Kierowcami notorycznie są nasi rodacy. Do tej pory, nie wiedziałem dlaczego bus drivers tak rzadko potrafią wskazać przystanek, na którym trzeba wysiąść, żeby dojść do $PLACE, ale po wdaniu się w rozmowę, często zdradza ich polski akcent ...albo po prostu polski język (ach to pomaganie sobie polskim popularnym k-słowem: You should turn left into... yyy jak to się k. nazywa yyy I don't know, really).

Dlatego ciekawym experience jest kupować bilet w ten sposób:A day ticket poproszę. Polak wywali oczy, a Szkot nie zareaguje myśląc, yet another drunk prick today :-)

Ach, w Szkocji wsiada i wysiada się tylko przednimi drzwiami przy kierowcy. Na przystanku ustawia się kolejka do autobusu a wsiadający mają obowiązek pokazać bilet miesięczny, dzienny, etc, albo zakupić takowy u kierowcy za ODLICZONĄ gotówkę. Dasz za mało, nie pojedziesz, dasz za dużo, nie dostaniesz reszty.

Bilety są drukowane na miejscu i wyglądają jak paragony fiskalne. Autobusy zresztą przypominają półautobusy/busy, za to można w nich za darmo poczytać gazetę (wziąć ze sterty leżącej przy wejściu).

Fiat Punto II jest tu bardzo popularny. Tylko kierownice ma w ,,złym'' miejscu ;-)

Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us

PS: Zastanawialiście się kiedyś jak ciężko musi się im grać w te wszystkie prawostronne gry komputerowe?

BTW, Specjalnie nie napisałem, skąd pochodzi ruch lewostronny w Wielkiej Brytanii. Zgadujcie -- chwalcie się wiedzą w komentarzach! Może uda się zebrać kilka ciekawych historii, bo do tej pory tylko jedna osoba znała genezę tego zjawiska pokrywającą się z moimi informacjami na ten temat :-)

W następnym odcinku pooglądamy piękne widoczki i dowiemy się gdzie zrobiono zdjęcie na standardową tapetę dla Windows XP -- przede mną weekendowa podróż do Loch Ness. ;-)


Czwartek, 24 listopada 2005 :: 14:36:51
IT

Instant Messaging to nie tylko Gadu-Gadu!

Krakowski LUMD tym razem przygotował wykład o Jabberze :-)
Cytując informację prasową:

Studenckie Kolo Naukowe Informatyków KERNEL zaprasza w sobote 26. listopada na kolejny wyklad z cyklu "Linux -- u mnie dziala!", który odbedzie sie na krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej. Spotkanie poswiecone zostanie komunikatorom otwartego protokolu Jabber/XMPP.

Wyklad poprowadzi Przemyslaw 'troll' Maciag, który postara sie ukazac, co protokól Jabber/XMPP ma do zaoferowania swoim uzytkownikom i na czym polega jego unikalnosc. W zwiazku z tym, przedstawione zostanie równiez porównanie sieci Jabber z innymi istniejacymi i popularnymi w Polsce protokolami.

Spotkanie odbedzie sie na wydziale Fizyki i Informatyki Stosowanej AGH w sobote, o godzinie 12:15 w sali A pawilonu D10.

Wiecej szczególów, jak zwykle, na stronie wykladów LUMD.


Środa, 23 listopada 2005 :: 18:25:20
IT

Pytaniami

Pierwsze i najważniejsze:

1. Czy ktoś robił test IPATO? (Jeśli robił, niech da znać w komentarzu/na priv)

Drugie, równie ważne:

2. Czy ktoś może obecnie wejść (się zalogować?) na GMail jakąkolwiek przeglądarką Opera >= 8.10? Nie wiem czy to wina komputera, sieci, czy Google; wczoraj jeszcze działało, ale na innym komputerze...


Sobota, 19 listopada 2005 :: 16:11:52
IT

Nie ma to jak w sobotni poranek...

...trafic w pewnym jogu na "spamek". :-)

A ze spamek dotyczy walkowanych od zarania dziejow IT tematow, to juz w ogole nie chce mi sie odrywac od cieplego kakao i komentowac sprawy po raz enty. :P

Pochwale sie tylko, ze w nowym srodowisku, w nowej kulturze, juz 4 osobom tak zakrecilem w glowie, ze z Firefoksa przesiadly sie na ta nieuzyteczna Opere, ktora ma paskudny, windowsowy (?!) wyglad.



PS:
Ostatni wyklad z cyklu Linux -- u mnie dziala! okazal sie ogromnym (220+ osob) sukcesem. (Pierwszy wyklad z pierwszej serii zapelnil cala sale wykladowa. Pierwszy wyklad z drugiej serii zapelnil aule wydzialowa. Tylko czekac, az trzecia seria bedzie odbywac sie na auli AGH-owskiej... Czlowiek co chce, uczynic moze).

Zainteresowanie Linuksem, nie tylko w srodowisku akademickim, rosnie... Tym bardziej ciesze sie, ze razem z Mateuszem i innymi dobrymi ludzmi udalo nam sie zorganizowac tak popularna w Krakowie impreze, a takze dwukrotnie zwiekszyc liczbe sluchaczy w ciagu roku. Z drugiej strony smutno mi troche, ze moglem byc tam tylko duchem, a nie cialem. Ale za to, na dniach, mozecie sie spodziewac fotorelacji z mojego romansu z HP :-)

Pragne rowniez podziekowac Arkadiuszowi Bednarczykowi (Linux.pl) za delegacje domeny http://LUMD.linux.pl, ktora to od dzis staje sie oficjalnym adresem dla cyklu wykladow. Swoje podziekowania skladam rowniez najwiekszym polskim serwisom, ktore zechcialy objac patronat (a niektore sponsoring) nad tym preznym przedsiewzieciem i poinformowac o tym swoich czytelnikow.

7thguard
Dziennik Internautów
Hacking PL
Linux PL
Linuxnews


Piątek, 18 listopada 2005 :: 11:39:05
IT

Google World Domination Project

Kontrowersje wokol Google narastaja... Google uruchomilo nowy serwis -- Google Base. Teraz sie zacznie. Cenzury praktycznie brak, (podobnie jak wspolpracy z jezykiem polskim, am I right?) -- innymi slowy, idealne narzedzie do evil testow.

Spragnionych wiedzy na temat nowego serwisu, zapraszam do poczytania artykulu z Dziennika Internautow:

A czy Ty dodałeś już coś do Google?

I testujcie, testujcie... bo bugow jest sporo, a i serwis ciagle sie zmienia :>


Środa, 16 listopada 2005 :: 18:56:11

Szkocja, kraina cudów

Free Image Hosting at www.ImageShack.us To już drugi miesiąc, który spędzam w tym niesamowitym kraju, a nie wiadomo ile jeszcze przede mną... ,,Kraju'', bo Szkoci lubią myśleć o sobie jak o odrębnym państewku, jednak niezdrowego patriotyzmu czy nacjonalistycznej homofobii w tym brak. Powiem więcej, nigdy nie miałem do czynienia z bardziej przyjaznymi ludźmi. Idąc ulicą, nieznajomy potrafi się uśmiechnąć się do i przyjacielsko pozdrowić albo pomachać. Jeszcze bardziej uprzejmi i pomocni są, kiedy okaże się, żeś obcokrajowiec. Bajka.

Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Zaaklimatyzowałem się już w tym miejscu, gdzie tylko Coca-Cola i Nutella smakują tak samo, a normalnego chleba (czyt. nietostowego) nie uświadczysz... W miejscu gdzie frytki w przyulicznych sklepach podaje się owinięte w szary papier, z majonezem i oczywiście zroszone octem. Ocet zresztą Szkoci potrafią dodawać do wszystkiego – warto uważnie studiować składniki produktów. Warto również, w supermarketach, stawiać za swoimi zakupami ten plastykowy dzyndzel z napisem “NEXT CLIENT STARTS HERE” -- inaczej większość Szkotów nie zacznie ustawiać swoich zakupów na tym przykasowym pasie transmisyjnym, choćbyś Ty miał jeden jogurt, a reszta mechanicznej lady była wolna... Tą dziwotę rekompensuje jednak możliwość płacenia kartą płatniczą za produkty o każdej wartości. Nie jak w złodziejskich sklepach w Polsce, gdzie aby zapłacić kartą, rachunek przeważnie musi opiewać na sumę większą od 10PLN.

Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Ostatnio odkryłem również sposób na bankomat w Szkocji. Zamiast wypłacać z maszyny papierkowe funciaki, które czasem są konieczne, (koleje ScotRail nie akceptują inteligowej Visy Electron) kupuje się w sklepach... prosząc, żeby skasowali z karty za produkt więcej i wydali różnicę :-) tzw. CashBack, obsługiwany przez większość supermarketów. Kartą Inteligo płacę w sklepach bez prowizji. Korzystając z tej samej karty w ATM-ie (bankomacie) musiałbym pożegnać się z 8% transakcji.

Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Dla Polaka chyba jednak najdziwniejsza jest armatura łazienno-kuchenna. Umysłem swoim nie pojmuję, jak dwa krany z których jeden uwalnia wrzątek a drugi lodowatą wodę, mogą być użyteczne. Horror. Na szczęście prysznic ma jedno ujście – bo nie wyobrażam sobie skakania z spod jednego do drugiego strumienia, gdzie różnica temperatur jest na poziomie 80'C.

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Inną ciekawostką, która naprawdę w Szkocji została wynaleziona i na którą napotyka się na każdym, powtarzam każdym kroku, jest alarm przeciwpożarowy. U siebie w mieszkaniu mam ich 5. Tylko kibelek się uchował. (Że niby nie można się samozapalić siedząc na klopie? :). Oprócz wystających z sufitu czujników dymu uruchamiających potwornie nieznośny alarm, co 10m. na każdej ścianie nośnej znajduje się przycisk przeciwpożarowy. Śmieszne to tym bardziej, że nie widziałem innego państwa tak przerażonego wizją palących się we własnych domach obywateli, w którym praktycznie non stop leje deszcz...

Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Co ciekawe, przy wejściu do niektórych blocks of flats czy większych kamieniczek można spotkać specjalne tablice: numery pokojów, a pod nimi strzałka wskazująca na jedną z dwóch możliwości: IN albo OUT. Obowiązkiem lokatora jest przestawić strzałkę na OUT kiedy wychodzi i na IN kiedy wraca. Dlaczego? Fire procedure. Wiedzą czy pozwolić się spalić Twojemu mieszkaniu czy rozwalić w nim drzwi i Cię szukać... Zresztą, wolę już takie tablice od plakatów wszędobylskiego Boba Budowniczego...

Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us

W następnej części opowiastek ze Szkocji, poruszymy motoryzację ;-)


Sobota, 12 listopada 2005 :: 14:16:18
IT

IBM i Microsoft na moim biurku

Logo IBM-u towarzyszy mi od dawna... ale dopiero dziś pojawiło się fizycznie na biurku. Podobnie jak pewien produkt Microsoftu.

Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Ponieważ ostatnio wyglaszam coraz więcej wykładów - coraz częściej tworzę różnego rodzaju prezentacje... I tak jak ten tekst (a także każdy inny) wiernie pisany jest w Open Office, tak Impress IMHO nie nadaje się do szybkiego/miłego/wygodnego * tworzenia prezentacji. Z każdą wersją jest co prawda lepiej, ale ciągle nie zdarzy mi się zrobić więcej niż dwóch slajdów bez przeklinania jego usability.

Zatem, ponieważ nadarzyła się niespotykanie ciekawa (i legalna, ma się rozumieć) propozycja nabycia pakietu Microsoft Office 2003 Professional za ₤10 – skorzystałem. Czy teraz jestem sprzedawczykiem? ;-)

Odpalilem Windows i zainstalowałem na próbę cały pakiet, niestety Word centruje układ strony na moim widescreenie... Zostają duże, ale nieużyteczne marginesy, co strasznie mi się to nie podoba. Więc odinstalowałem po chwili. Podobnie jak Accessa i Excela z których chyba nigdy nie będę korzystał. Calc w zupełności wystarcza mi do podstawowych obliczeń czy mazania wykresów próbek. Jednak PowerPoint ocalał -- bo o niego w gruncie rzeczy chodzilo :-)

Bardzo podoba mi sie, ze Writer z OOo ustawia/zaczyna stronę/kartkę zaraz od lewego marginesu, dając mi tym samym miejsce po prawej na przylepienie (stick on-top) odtwarzacza zarówno muzycznego, jak i telewizyjnego... w końcu nie ma to jak komfort pracy ;-)

Jedyna rzecz jakiej mi brakuje we Writerze (bo ładny wygląd od wersji 2.0 już mu towarzyszy, a po pewnym triku jest szybki jak burza) to brak słowników polskich: ortograficznego i bliskoznacznego (tezaurusa) :(

Ale pewnie da się doinstalować... Natomiast nie jestem pewien czy do mojego brand new Office'a mógłbym legalnie i bez opłaty doinstalować te same polskie słowniki... (Pytanie do tych, którzy mają: Czy w ogóle Office 2003 posiada wspieranie polskiego i angielskiego języka: ortografia/bliskoznaczność?)

A mousepad, tak jak wygląda na zdjęciach, jest świetny! Nie mogę się oderwać od stukania w niego palcami i rozbijania tym samym powietrznych pęcherzyków na miliony mniejszych... Wmawiam sobie, że to stymuluje moją kreatywność, pobudza do działania, przenosi na wyższe poziomy świadomości, ale chyba po prostu piekielnie lubie się tym bawić :-)

A jaką TY masz podkładkę? (...i Office'a? :P)


Piątek, 11 listopada 2005 :: 22:25:44

Halloween – Jak zrobić dynię, poradnik

To już prawie dwa tygodnie, jak po raz pierwszy w swoim życiu zabiłem dynię... Stworzyłem potwora -- stowrzyłem pana Ringo.

Rysowanie po dyni z reguły należy do najprzyjemniejszych czynności w cały halloweenowym procesie. Potem jest już coraz gorzej. Po otwarciu czaszki oczom ukazuje się makabryczny widok. Pan Dynia ma włosy rosnące do środka głowy! I pestki. Całkiem dużo pestek...

Free Image Hosting at www.ImageShack.us Oczywiście, jak z każdego denata, śmierdzi niemiłosiernie... (Ludzie naprawdę gotują zupę z mózgu Pana Ringo?)

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Nóż wszedł cieżko, wyrywanie wnętrzności poszło łatwiej :> To czego nie dało się wyrwać z Pana Ringo, po prostu wyskrobałem łyżeczką :-) Dlatego, że ten jogger jest od czasu do czasu odwiedzany przez dzieci, a widok był naprawdę obrzydliwy, zdjęć z tego etapu nie będzie :P

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Potem krótke suszenie i już można zacząć straszyć:

Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Niestety, nikt nie przyszedł po cukierki/psikusa przez cały tydzień... pewnie dlatego Pan Ringo szybko osiwiał (czyt. spleśniał), co nota bene dodało mu trupiego uroku :-)

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Do zobaczenia za rok, Panie Ringo...


Czwartek, 10 listopada 2005 :: 17:52:50
IT

Krakow: LUMD - Reaktywacja

Zapomnialbym... Kto z Krakowa, a nie ma jeszcze planow na dzisiejszy zatydziensiejszy wieczor, to niech odwiedzi AGH... Cykl wykladow pt. Linux -- U mnie dziala! na rok akademicki 2005/2006 rozpoczyna sie wlasnie dzis wieczorem :-)

Za dwi^Wgodzine (ach ta roznica czasu :P) o Linuksach na Laptopie bedzie opowiadac pewien joggerowicz :-)

Szczegoly na stronach cyklu:
-- http://lumd.hacking.pl
-- http://lumd.linux.net.pl

Jak zwykle, dla kazdego uczestnika przewidziany jest gadzet IT ;-)

UPDATE:

Szczesliwi czasu nie licza... :-) Wyklad jest za tydzien :) Mea culpa.


Poniedziałek, 07 listopada 2005 :: 16:12:06
IT

Singularity - Microsoftu Windows Nowy

Wpadlem (az dziw, ze dopiero teraz) na slad nowego (mam na mysli: calkowicie nowego, tworzonego od podstaw) systemu Microsoftu -- Singularity. W calosci napisany w C# i jego egzotycznej odmianie Sin#...

Poniewaz tworzenie przez Microsoft czegos od zera przez grupe wlasnych ludzi w dodatku z przyswiecajacym im haslem: NIEZAWODNOSC jest czyms niezwyklym, postanowilem napisac o tym kilka slow...

Notka juz ukazala sie na Dzienniku Internautow, zapraszam do lektury:

PS: Dzis odkrylem, ze mieszkam w najbardziej krakowskim miejscu Szkocji :-) A adasiowi dziekuje za muzyke przechodzaca przez Firewall, i to ze w koncu mam czego sluchac przy pracy ;-)


Sobota, 05 listopada 2005 :: 20:50:57
IT

Co to jest przegladarka internetowa?

^G: internet +browser
Opera internet browser



Kolejny spisek? :-)


Czwartek, 03 listopada 2005 :: 20:00:42
IT

Największe informatyczne porażki i sukcesy (cz. 7)

Zapoznaj sie rowniez z poprzednimi czesciami artykulu Największe informatyczne porażki i sukcesy .

Wiemy, że komputery bez nas nie istnieją i ,,som gupie''

Komputer nie jest świadomy swojej niedoskonałości. Nie musi. Wiele jest przyczyn, z powodu których może odmówić posłuszeństwa. Na szczęście, aby zrekompensować nadszarpnięte zaufanie i porażkę, jaką niewątpliwie jest nagła niechęć maszyny do działania, programiści starają się, by wyniki pracy wykonywanej na komputerze nigdy nie zostały naruszone. Nieważne, czy to przez chomika przegryzającego kabel zasilania, szklankę coli wylaną na płytę główną, wadliwe oprogramowanie czy własną głupotę. Mam na myśli dwa mechanizmy...

OpenOffice. Redaguję ten tekst. Plum, przemyka mi na dole karawana niebieskich prostokącików - mniej niż sekunda i znika szybciej niż się pojawiła. No tak, Autosave, bo który człowiek naprawdę oddany pracy pamięta o wciskaniu ^S co jakiś czas? Przydatne.

Chwile potem, przestawiając laptopa z łóżka na biurko, niechcący zaznaczam myszą cały akapit, potem nieumyślnie wciskam spację, łokciem, gdy ustawiam nowy kąt matrycy... Tekstu nad którym pracowałem przez ostanie trzy minuty już nie ma. Autosave go nie zdążył złapać... Na szczęście złapie go Edycja -> Cofnij.

Ktoś pomyśli paranoja, ale ostatnio, nawet Google'a dopadła ta paranoja...

Gmail. Odpisuję na e-mail czytelnika, zakładka w Operze miga i już widze monit: Last saved at 5.04pm

Przypomina mi się też stara historia z apcoha (grupa usenetowa alt.pl.comp.os.hacking). Zdesperowany post brzmiał mniej-więcej tak:

Witam, Moja dziewczyna pisała prace magisterską. Na starym komputerze. Nagle wyskoczyło, że brak pamięci i dokumentu nie można zasejwować. Ona jutro musi go oddać, a napisała dzisiaj z 50 stron i nie zachowała dokumentu... Co robić, maszyna jest o krok od zwisu, a po restarcie na pewno te 50 stron będzie straconych! Podpięcie drukarki i drukowanie nie pomaga, brak odpowiednich sterownikow w systemie – wgrane sa tylko do modelu X który jest bardzo niepopularny, którego nikt ze znajomych nie ma, a miejsce gdzie zawsze były robione wydruki juz nie istnieje.

Porady były ciekawe:

a. skopiuj fragmenty i zgraj na dyskietkę – nie ma stacji dyskietek w komputerze
b. podepnij pendrive'a i wgraj na niego – Windows nie ma odpowiednich sterowników
c. nagraj na płytę – komputer nie ma cdromu
d. weź aparat fotograficzny, scrolluj strona po stronie prace magisterska i rób zdjęcia, potem przepisz jeszcze raz...



Z komputerami jest więc gorzej niż z ludźmi. Znając człowieka jakiś czas, jesteśmy w stanie mu zaufać. Z maszyną już nie jest tak łatwo. Nawet sprzęt pracujący przez długi okres niemal idealnie, potrafi zepsuć się w najgorszym z możliwych momentów. Nagle i boleśnie. Cóż, złośliwość rzeczy martwych...



c.d.n.


Środa, 02 listopada 2005 :: 23:44:01
IT

Największe informatyczne porażki i sukcesy (cz. 6)

Zapoznaj sie rowniez z poprzednimi czesciami artykulu Największe informatyczne porażki i sukcesy .

Następny przykład na to, jak bardzo wszelkiego rodzaju oprogramowanie chce podejmować decyzje za czlowieka, to ulubiony przez wszystkich informatyków system Windows, gdzie, by ułatwić prace użytkownikowi, bombarduje się go tysiącem pytań typu:



,,System wykrył zmiane strefy czasowej, czy chcesz przestawić zegarek?''

I o ile tego typu monity są przydatne, pouczające i pojawiają się niezbyt często, to:

,,System wykrył nowe urządzenie, aparat fotograficzny XXX, wybierz domyślną akcję dla tego elementu:
Odtórz automatycznie, Zagraj dźwięk, Skopiuj dane, Nie podejmuj żadnej akcji''


,,Czy na pewno chcesz wyłączyć komputer?''

,,Zdarzyło się, że komputer nie odpowiadał po wstanie wstrzymania, wyłączyć fą funkcję?''

potrafią człowieka naprawdę wk^Wzdenerwować. Za każdym razem. Bez wyjątku.

Nie wchodząc w to, czy podejście GNU/Linuksa (znajdź na Google albo dokoduj sobie sam) jest lepsze, dochodzimy do wniosku:

Nie istenieje idealne oprogramowanie.

(play:alleluja.wav)

Każdy człowiek jest inny. Mamy inne potrzeby; lubimy inne kolory, a przede wszystkim, jesteśmy cholernie subiektywni. Idealne oprogramowanie, to oprogramowanie pisane przez nas dla nas.

Bo Który z Was nie cieszy się jak głupi odpalając jakiś skrypt/program, napisany przez siebie, a robiący dokładnie to, czego od dawna potrzebowaliście w sposób jaki uważacie za najlepszy/najwygodniejszy/najszybszy/najpewniejszy/naj...? :)

Zapoznaj sie rowniez z kolejna czescia artykulu Największe informatyczne porażki i sukcesy .


Wtorek, 01 listopada 2005 :: 15:08:55
IT

Największe informatyczne porażki i sukcesy (cz. 5)

Zapoznaj sie rowniez z poprzednimi czesciami artykulu Największe informatyczne porażki i sukcesy .

Za bardzo ufamy maszynom

Kto z nas nie widział tzw. Blue Screen of Death w swoim życiu? Oczywiście, można mieć pretensje do producentów oprogramowania... Z drugiej strony, warto zadać sobie jedno, proste pytanie. Nie ,,czego wymagam od komputera?'' ale ,,jak bardzo chce się uzależnić od komputera?''.

Nie mam tu na myśli uzależnienia podobnego do nałogu tytoniowego czy alkoholowego. Chodzi raczej o ubezwłasnowolnienie. Z powodzeniem można dziś powiedzieć, że komputery wkroczyły w każdą z możliwych sfer naszego życia. Coraz większą cześć pracy oddajemy maszynom. Żmudne obliczenia, powtarzane tysiąckroć nudne operacje wykonywane z komputerem trwają krócej i są zdecydowanie przyjemniejsze... (ach te sapery w tle :P).

Pozwalamy im decydować

Problem w tym, że komputery coraz częściej zaczynają myśleć za człowieka. Dobierają temperaturę w budynku, identyfikują pożary, proponują odpowiednią muzykę w zależności od humoru. To wszystko opiera się na wnioskowaniu, analizowaniu setek megabajtów danych wejściowych i choć czasem pomaga, to prawie zawsze jest irytujące. Bo ciągle brak komputerowi inteligencji, takiej podstawowej, ludzkiej. Jednak najgorzej, gdy komputerowy mózg próbuje myśleć równocześnie z człowieczym.

Pewnego dnia pilot pasażerskiego samolotu zauważył monit na kokpicie: ,,Jesteśmy na kursie kolizyjnym z lotem JX 304''. Ponieważ maszyna pilotowana była przez autopilota, po chwili pojawiła się informacja: ,,Procedura uniknięcia zderzenia rozpoczęta, wysokość zwiększona o 500m''. Tak działał system, gdy radary nadlatujących z przeciwka samolotów wykryły swoje sygnały, rozpoczynało się losowanie – jedna maszyna wzlatuje o 500m by uniknąć kolizji, druga nurkuje 500m – co zapewnia dodatkowe zabezpieczenie.

Niestety, w drugiej maszynie, pilot po pierwszym monicie chcąc się upewnić, skontaktował się z kontolerem ruchu lotniczego, informując o możliwej kolizji i prosząc o nadanie nowych parametrów lotu, aby uniknąć zderzenia. Kontoler widząc, że faktycznie do zderzenia dojść może, bo dwa punkciki na jego monitorze lecą ,,na siebie'' wybrał rozwiązanie, które na nieszczęście było takie samo, jak zaproponowane przez system nadlatującej z przeciwka maszyny: poradził pilotowi by wzbił się o 500m w górę. Zatem obie maszyny, na skutek ingerencji człowieka w automatyczne procedury systemu, wzbiły się na kolejny kurs kolizyjny – tym razem, na ratunek było za późno...

Zapoznaj sie rowniez z kolejna czescia artykulu Największe informatyczne porażki i sukcesy .