Środa, 05 kwietnia 2006 :: 21:49:15
Wytrychy -- doors hacking :-)
Jak zwykle (googlajac za czyms innym) znalazłem ciekawy artykuł Hana Fey'a o bezpieczeństwie zamków w drzwiach...
Han w swojej pracy ukazuje tzw. cutaway'e, czyli przekroje zamków montowanych w drzwiach. Przekroje tworzy się samemu (Han potrafi :P) albo pozyskuje się je od producenta. Obnażające zabezpieczenia konkretnego modelu zamka, paradoksalnie służą zobrazowaniu jego bezpieczeństwa...
Niestety (stety?) artykuł jest po angielsku. Zdecydowałem się więc wyciągnąć z niego ciekawostki i uzupełnić go swoim ekhm, ekhm doświadczeniem. (Nie, nie kradnę samochodów, ani nie wynoszę zestawów stereo z mieszkań. Ot, kilkanaście lat temu, w dzieciństwie, zafascynowany filmami o policjantach, dla zabawy, grzebałem spinaczami biurowymi i pilnikami do paznokci w kłódkach, które rodzice zakładali na szafkę ze słodyczami :P)
Większość z nas pewnie nawet nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo skomplikowany jest ten kawałek metalu, zwany kluczem, który zawsze zabieramy ze sobą wychodząc z domu.
Weźmy najprostszą kłódkę. Wystarczy wsunąć cienki (ale mocny drucik, np. spinacz biurowy, albo igłę), w miejsce klucza i przycisnąć w stronę, gdzie wsadzony klucz miałby ząbki. Ta czynność dociska bolce, dociśnięte bolce zwalniają blokadę, zwolniona blokada pozwala się obrócić kluczowi w zamku (do tego potrzebujemy np. pilnika do paznokci, albo innej cienkiej, ale wytrzymałej blaszki, którą oprócz igły wepchniemy do dziurki i przekręcimy). Tada! Słodycze są nasze. (pod warunkiem, że pilnowane były przez kiepską, najtańszą, bazarową kłódkę :-)
Do tego najprostszego mechanizmu można dołożyć kilka udoskonaleń, takich jak fałszywe bolce (te, dla odmiany nie mogą być wciśnięte!). I teraz, żeby metoda stosowana wcześniej zadziałała, musimy wiedzieć, który bolec jest fałszywy i w odpowiednim miejscu tak wygiąć igłę, by po włożeniu do zamka, ominęła bolec-pułapkę, dociskając jednak pozostałe (Tak, wlasnorecznie formujemy "klucz").
Idźmy dalej, niech każdy bolec, będzie czymś pomiędzy fałszywym a normalnym bolcem, tzn: każdy z bolców, aby zwolnić zapadkę pozwalającą obrócić klucz, musi być wciśnięty, ale na odpowiednią głębokość (vide: ząbki na kluczu).
Kolejne udoskonalenie, to dodatkowe bolce, w płaszczyźnie prostopadłej do standardowych bolców. I z połączenia powyższych otrzymamy:
A jednak i takie zamki zli chlopcy otwierają... ;-)
Do skomplikowanych zamków potrzeba skomplikowanych, a przede wszystkim niestadardowych (czyt. trudniejszych do podrobienia) kluczy (Gerda anybody?).
Zwróćcie uwagę, że rowki i ząbki na kluczu, współpracujące z bolcami w zamku, są umieszczone w każdej z 3 płaszczyzn klucza (góra, dół, przód i bok).
I na koniec, sprawa z kluczami i drzwiami jest jak z OpenPGP i mocą algorytmów szyfrujących. Jeśli atakujący nie będzie w stanie złamać algorytmu (podrobić klucza) a mimo wszystko bardzo zależy mu na chronionej przez zamek (szyfrowanie>) informacji, to i tak się do niej dostanie. Po prostu wyrwie drzwi, porwie członka rodziny (szantaż), albo użyje innego podstępu.
Zapamiętaj Czytelniku, że nic, ale to nic, nie gwarantuje 100% bezpieczeństwa Twoich informacji. Kolejny raz potwierdza się zasada, że człowiek jest zarówno najsłabszym ogniwem w łańcuchu bezpieczeństwa jak i najmocniejszym narzędziem do ogniw łamania...
• Następny post:
Rosyjskie Puzle... (mindtwister)
• Poprzedni post:
Zdalnie sterowane rekiny -- serial ,,Lost'' inspiruje rząd USA?
Chcesz być informowany o kolejnych wpisach na ten temat?
Kanał RSS: kliknij tutaj. Subskrybcja poprzez e-mail: kliknij tutaj.