Wtorek, 25 lipca 2006 :: 00:35:34
Google Future, czyli wyszukiwanie informacji przy pomocy zdjęć, obrazków i tagów RFID
Ta notka (oryginalnie i w lekko zmienionej formie) ukazała się także na Blogu Redakcyjnym DI. Przy okazji przypominam, że każdy z Czytelników DI może współtworzyć redakcyjnego bloga, do czego serdecznie zachęcam! (piszcie na adres redakcji).
Google — korporacja która inspiruje
To niesamowite, jak bardzo firma ta pobudza ludzką wyobraźnię! Zobaczcie sami — w poniższym artykule, postaram się pokrótce przedstawić idee, jakie zrodziły się nie w głowach doświadczonych inżynierów Google, ale w umysłach zwykłych użytkowników wyszukiwarki.
Nieskromnie zacznę od siebie... :-) Pozwólcie mi przypomnieć satyrę o Google, spisaną parę tygodni temu, a dziś okraszoną najnowszymi materiałami, upolowanymi w sieci przez mój najnowszy beta-projekt: Planetę Google. (BTW: Jeśli macie konto na Dreamhost, możecie głosowac na Planetę w plebiscycie DHSOTM. Już jesteśmy na trzecim miejscu!)
Reklama, reklama, reklama
Zgodnie z "trójpodziałem G." to reklamy (zaraz obok wyszukiwarki) są dla Google najważniejsze. I nie ma się co dziwić, wszak sam Eric Schmidt przyznał, że 99% (sic!) przychodu Google to wpływy z reklam (programy AdSense i AdWords). Stąd, wyświetlanie reklamy na ascetycznej stronie głównej, to całkiem dochodowy pomysł, a patrząc na wzrastające koszty utrzymania firmy, być może konieczność i całkiem niedaleka przyszłość...
Google House
Pozostając w lekko niepoważnym tonie: Gdzie są moje %#&^@#$ klucze?, zapyta niebawem Google sfrustrowany Iksiński...
Nie ulega wątpliwości, że projekt integracji wyszukiwarki z domową bazą danych, a być może i z systemem monitoringu, byłby bardzo przydatny szczególnie zapominalskim, (zwłaszcza tym, których posiadłości nie kończą się na powierzchni 40 m2...).
Google Visio
Niezbyt oryginalny pomysł pewnego Brytyjczyka. Niezbyt oryginalny, bo sama koncepcja jest znana od dawna — i to nie tylko pisarzom science fiction, ale także inżynierom Nokii — o nich w następnych akapitach.
Urządzenie, w domyśle, ma wykorzystywać GPS i mapy satelitarne (udostępniane przez Google, rzecz jasna) do identyfikacji otoczenia. Po elektronicznym "rozpoznaniu", turyście dostarczane są informacje o okolicy w której przebywa. Wystarczy wycelować w interesujący nas punkt krajobrazu i już wiemy wszystko, co zostało umieszczone na jego temat w sieci.
Komunikacja następuje — jakże by inaczej — poprzez sieć bezprzewodową (Wi-Fi). Być może w momencie premiery Google Visio zrealizowany będzie raczkujący już projekt Google WiFi...
BTW: Jeśli wspominamy o geolokalizacji, warto przypomnieć ciekawą inicjatywę Wikipedii.
Google 3D
Urządzenie pozwala "wygooglać" obiekty na podstawie zdjęć im wykonanych. Projekt jest zatem bardzo podobny do Google Visip i niestety — tak samo nieoryginalny.
Warto jednak zwrócić uwagę na głęboką integrację powyższych koncepcji z obecnymi technologiami Google. Osoba, która zrobi zdjęcie nowemu Ferrari, może (via Google Search) otrzymać zarówno wyniki pokazujące historię marki i oficjalne informacje na jej temat (nie tylko ze strony producenta!), jak i najlepszą ofertę zakupu identycznego pod względem koloru, wyposażenia samochodu (via Google Base lub/i Froogle), oczywiście z podaniem dokładnej lokalizacji (na Google Maps).
Google Found
Najbardziej odważnym projektem integrujących Google z istotą ludzką jest prototyp soczewki, która stanowi interface do wyszukiwarki:
Wynalazek ochrzczono mianem Google Found. Z takim cudem na oku, pewnie nawet nie chciałoby się tracić setnych sekundy na mrugnięcie...
Osobiście, dodałbym jeszcze do niego sterowaną językiem klawiaturę, ulokowaną na podniebieniu. Czyż nie ułatwiałoby to wprowadzania informacji, ew. poruszania się mikro kursorem po pulpicie szkła kontaktowego?
Zauważ, że powyższe pomysły wymagają doskonałej, wręcz nieosiągalnej dzisiaj, inteligencji przetwarzania i analizy obrazu. Oprócz Google, technologią wyszukiwania informacji poprzez zdjęcia obiektów interesuje się także Microsoft, a kilka projektów zostało już (lepiej bądź gorzej) zrealizowanych — stąd właśnie, podkreślana przeze mnie mała oryginalność prototypów Google 3D i Visio.
Identyfikacja poprzez RFID
Inne podejście prezentują inżynierzy Nokii, z którymi miałem przyjemność rozmawiać podczas mojego pobytu w Innovation Centre w Szkocji. Do poszukiwań informacji na temat przedmiotu wykorzystywana jest technologia pasywnych chipów RFID.
W oparciu o jeden z modeli telefonów komórkowych Nokii zbudowano czytnik, którym pozwolono mi się pobawić :-) Bawiłem się zresztą nie tylko ja — w Szkocji, głównymi testerami były... dzieciaki z pierwszej klasy podstawówki. Urwisy, za pomocą tej technologii uczyły się rozpoznawać ...gatunki drzew.
Dzieci zabierano do parku, gdzie każdy z maluchów otrzymywał telefon komórkowy. Zabawa polegała na bieganiu od drzewa do drzewa, robieniu mu fotki i przykładaniu doń komórki. Ta, odczytywała informacje z chipa RFID umieszczonego na drzewie i wyświetlała jego nazwę ("klon", "dąb", etc.).
Maluch zdobywał punkt, kiedy po skończonej zabawie potrafił poprawnie podpisać i przesłać MMS-em (sic!) wykonane podczas zabawy zdjęcia (ergo, zapamiętał i skojarzył z obrazkami odczytane komórką podpisy drzew).
Wykorzystanie RFID zamiast algorytmów do identyfikacji obrazu wydaje się prostsze pod względem algorytmicznym (zwłaszcza w kontekście przetwarzania obrazu), ale niestety, jest trudniejsze, jeśli rozważyć aspekt sprzętowy. (Ktoś w końcu musi wyprodukować RFID-y, zapisać na nich informacje, i umieścić na wszystkich obiektach, które chcielibyśmy wyszukać!).
Nie mniej jednak, technologia ta na pewno przyniesie Nokii wymierne korzyści, bo wykorzystywana w podstawówkach kształtuje umysły tysiącom młodych klientów, wyrabiając im świadomość marki już od małego...
BTW: Oprócz identyfikacji przedmiotów poprzez chipy RFID, istnieje także uproszczony system nalepek z graficznymi tagami — dostępne jest darmowe oprogramowanie do ich analizy przeznaczone na komórkę. (Alternatywnie, jest też "pokręcona" Grafedia).
Quo Vadis, Google?
Pomysłów użytkowników, co do planów firmy jest wiele. Co o tym wszystkim myślą pracownicy koncernu?
Powyższe zdjęcie pokazuje tzw. Road Map, czy też, jak kto woli, Plan Dominacji Świata. Lepiej i szerzej widać na jednym z reportaży o Google. Niektóre założenia są już spełnione, pytanie co zostanie "odptaszkowane" jako następne?
Moim zdaniem, wszystko wskazuje na to, że szybciej doczekamy się udostępnienia działającej implementacji patentu 777863 (temat: Wyszukiwanie głosowe, autor: Google), niż sprawnego wyszukiwania za pomocą plików graficznych, które w tej chwili wydaje się być tak samo kuriozalne, jak udostępnienie szyfrowania w GMailu...
A jaki jest twój pomysł, na nową usługę Google?
Źródło: Piotr Konieczny, blog.di.com.pl
• Następny post:
Dreamhost - kody na tani hosting (czy najtańszy znaczy najlepszy?)
• Poprzedni post:
Nowe Google, specjalnie dla niewidomych
Chcesz być informowany o kolejnych wpisach na ten temat?
Kanał RSS: kliknij tutaj. Subskrybcja poprzez e-mail: kliknij tutaj.