Piotr Konieczny

konsultant ds. bezpieczeństwa, podróżnik,
hobbystycznie fuksiarz i gadżeciarz
szkot, prawie spadochroniarz...
nienawidzi zielonego.


« wszystkie wpisy |

Niedziela, 06 sierpnia 2006 :: 01:37:16
IT

Hikikomori - bez komentarza

Neo-pustelnicy XXI wieku

Hikikomori pojawiło się w Japonii już jakiś czas temu. Początkowo wiązało się głównie z opuszczaniem lekcji przez uczniów, jednak obecnie jest ucieczką nie tylko od szkoły, ale również od rodziny, przyjaciół, całego społeczeństwa.

Odchodzenie do pustelni

Nazwa hikikomori oznacza zjawisko, a konkretniej osobę, która „zamyka się przed światem” czy, bardziej dosłownie, „odchodzi do pustelni”. Ilu ich jest? Dane wahają się od sześciu tysięcy, poprzez pięćdziesiąt, a kończą się na tak odległym końcu skali jak milion. (..)

Przeważnie młodzi ludzie pozostają w swoich pokojach przez dwa lata, ale zdarzają się przypadki, w których dana osoba nie opuszczała swojego pokoju nawet przez siedem lat. Nie da się jednoznacznie stwierdzić, co powoduje, że młodzi ludzie nagle postanawiają wrócić na łono społeczeństwa. Natomiast da się już nieco bliżej określić przyczyny ich alienacji.

Hikikomori dotyczy w głównej mierze nastolatków i osób po dwudziestym roku życia. Zdarza się jednak, że mają nawet około trzydziestu lat. Prowadzoną oni odwrócony tryb życia - zwykle śpią za dnia, a w nocy spędzają czas przed ekranem komputera, czytają komiksy lub po prostu nie robią nic. Raczej nie opuszczają swojego pokoju. Czasami wymykają się do całonocnych sklepów po przekąski. Jeżeli już utrzymują z kimś kontakt, to najczęściej jest to matka, która troskliwie przynosi im posiłki.

Najczęściej hikikomori to młodzi mężczyźni, często najstarsi synowie, których rola w rodzinie jest bardzo istotna ― biorą oni na siebie odpowiedzialność opieki nad pozostałymi członkami w rodzinie, są oni niejako jej przedstawicielami, a poza tym to właśnie w nich pokłada się największe nadzieje. Nie mogą zawieść tych oczekiwań, a możliwość przyniesienia wstydu swojej rodzinie nie wchodzi w rachubę.

Ze wstydem wiąże się niewątpliwie szkoła i związane z nią stresujące dla młodych ludzi wydarzenia takie jak egzaminy, ciągła rywalizacja, umiejętność działania w grupie, dla której trzeba poświęcić własne aspiracje i pragnienia. Presja ze strony rodziny i nauczycieli bywa przytłaczająca. Każdy czas egzaminów, szczególnie egzaminów wstępnych na uniwersytety, zwany przez uczniów shiken jigoku („piekło egzaminacyjne”), niesie ze sobą wiele stresów, mało snu i niezliczone ilości godzin poświęconych na naukę. Wiele osób robi sobie nawet rok przerwy przed egzaminami, aby jak najlepiej się do nich przygotować.

Jednak to nie tylko niepowodzenia w nauce i wstyd z tym związany są przyczyną hikikomori. Równie istotne jest życie w społeczności, jaką tworzy szkoła, a w jej obrębie klasy i rówieśników. Rywalizacja odbywa się na tych wszystkich poziomach ― szkoły chcą być lepsze od innych szkół, klasy od pozostałych klas, a jedne grupy od innych grup nastolatków. Bardzo istotna jest także opinia kolegów. To od ich zdania zależy być albo nie być danej osoby w grupie. Pewne przysłowie japońskie mówi: Gwóźdź, który wystaje, należy wbić na arenie szkolnej jest ono realizowane bardzo dosłownie. Każdy z uczniów, który w jakikolwiek sposób się wyróżnia – pochodzeniem innym niż japońskie, wyglądem czy zachowaniem - będzie eliminowany z grupy i to w bardzo okrutny sposób. A tego każdy Japończyk chce uniknąć. Grupa jest wartością nadrzędną. Mimo że tworzą ją zawsze jednostki, ich indywidualizm musi zejść na drugi plan, aby zachować harmonię. Harmonia określa wiele elementów życia japońskiego społeczeństwa, a najsilniej akcentowana jest właśnie w grupie ― szkolnej, zawodowej, w rodzinie.

Traumatyczne przeżycia związane ze szkołą oraz inne, z którymi dana osoba nie potrafi sobie poradzić, powodują, że zamyka się ona w czterech ścianach własnego pokoju. Niewątpliwie jedną z takich przyczyn jest również lęk i niepewność związane z przyszłością młodych ludzi w Japonii. Minęły już czasy, gdy praca czekała na każdego absolwenta. Wiele osób nie chce żyć tak jak ich rodzice czy dziadkowie, którzy często poświęcili całe swoje życie dla firmy.

Nowa rasa

Shinjinrui, czyli „nowa rasa”, to właśnie młodzież japońska nazywana tak przez starsze pokolenia, wychowywana w kraju dobrobytu i wszelkich dóbr dostępnych dla każdego. Młodzi Japończycy często przez bardzo długi czas mieszkają ze swoimi rodzicami. Powody tego są dwa. Jednym jest kosztowne życie na własną rękę ― mieszkania, ze względu na brak powierzchni, są bardzo drogie. Drugim jest wygoda ― rodzice zwykle nie mają nic przeciwko temu, aby dorosły syn czy córka nadal dzielili z nimi dom. Bardzo często nie muszą oni partycypować w kosztach utrzymania, a wszystkie pieniądze, bo rzadko kiedy oszczędzają, wydają na przyjemności.

Być może głównie z tej grupy wyrastają hikikomori, wywodzący się głównie z klasy średniej, do której zalicza się praktycznie każdy zapytany o to Japończyk. Rodziców stać więc na to, aby utrzymywać swoje dzieci. Te, nie widząc miejsca dla siebie w społeczeństwie i bojąc się o niepewną dla siebie przyszłość, postanawiają zamknąć się w czterech ścianach, aby od tego wszystkiego uciec i zdać się na łaskę rodziny.

Hikikomori może być postrzegane jak choroba psychiczna. Jednak większość japońskich psychiatrów traktuje je jako zjawisko społeczne. Niektórzy hikikomori cierpią na takie zaburzenia psychiczne jak na przykład depresja, bezsenność czy schizofrenia.

W Korei Południowej zjawisko to definiuje się przeważnie jako uzależnienie od internetu, co prowadzi do zamykania się dziecka w swoim pokoju i spędzaniu w nim niezliczonych ilości godzin przed ekranem komputera.

Powstają ośrodki specjalizujące się w leczeniu takich osób, a także strony internetowe i blogi, dzięki którym hikikomori kontaktują się między sobą i ze światem zewnętrznym. Paradoksem wydawać się może, że technika, która często jest przyczyną alienacji, może stać się narzędziem, dzięki któremu wielu hikikomori ponownie ujrzy światło dzienne.

Artykuł Magdaleny Słowik via Wykop.
Pełen tekst dostępny na portalu O2.


I komentarz pod tekstem:

Ojciec :: Po co jechać na Daleki Wschód. Ja poszukuję, tu w Polsce, urządzenia, które roboczo nazywam - krzesło, sedeso, talerz. Mój syn dostał pierwszy komputer na Pierwszą Komunię. Już od niego nie wstał. Tragedia.

Pracujący :: Sprzedaj komputer , lub przestań go karmić

Ojciec :: Kolego Pracujący, ten synek ma 185 cm, a pierwszym komputerem było Atari. Zmieniła sie obudowa i twardy dysk, przybyło lat i pojemności. Co ja teraz mam mu zabrać? Rozum już zabrałem a pizzę dostarczają do domu.

• Następny post: Google Planet - poznaj tajemnice i plany Google!
• Poprzedni post: Zapomnij o Gadu-Gadu. Czatuj z klientami przez Meebo!

 

Chcesz być informowany o kolejnych wpisach na ten temat?
Kanał RSS: kliknij tutaj. Subskrybcja poprzez e-mail: kliknij tutaj.

 

« reszta wpisów | • trackback | ‡ torturuj posta!

Komentarze:

1. Riddle Niedziela, 06 sierpnia 2006, 03:16:58
 

Normalnie jak ja kiedyś :P Zwłaszcza z tą dobą :P
Ciekawy tekst

 
2. Piotr Konieczny Niedziela, 06 sierpnia 2006, 03:18:51
 

Komentując o tej porze, nie jestem pewien czy kiedyś ciągle nie równa się dziś w Twoim przypadku ;p

 
3. inosak Niedziela, 06 sierpnia 2006, 03:45:15
 

Bosz! (I kto/kiedy to mówi ;)

 
4. Piotr Niedziela, 06 sierpnia 2006, 04:47:47
 

kurcze - dylemat iść spać czy nie iść ... troszke mi sie poprzestawiało od wtorku ... Mam nadzieje że mnie takie przykrości nie spotkają - co by nie mówić komputer odrywa człowieka od społeczeństwa ;-(

 
5. Eclipse Poniedziałek, 07 sierpnia 2006, 02:19:03
 

Można by to odnieść do wielu osób mi znajomych. O sobie tez mówię, tak. ;-)

 
6. G Poniedziałek, 07 sierpnia 2006, 16:35:15
 

uch, ten komentarz Ojciec vs. Pracujacy dobijający...
ciekawy tekst, ale może wystarczyło linka dać ;-)

 
7. Anonim Poniedziałek, 08 stycznia 2007, 12:10:11
 

jestem hikikomori

 
8. inna Wtorek, 03 lipca 2007, 16:46:24
 

jestem schizofreniczka a zpokoju juz nie wychodzilam 5 lat

 
9. Skorpiono Piątek, 21 września 2007, 22:34:31
 

bylem hikikomori 2 lata. Teraz wychodze na dwor okolo 1 na 2-3 dni. A wlasciwie to si zmuszam, zeby odejsc od tego schematu. Przez co wpadam w nastepny schemat.
Ciezko byc hikikomori

 
10. pezet222 Piątek, 12 października 2007, 11:01:04
 

wszyscy mowia ze to przez dostepnosc internetu itd. ludzie staja sie hikikomori, a tak naprawde to przez ciagle wymagania i "podnoszenie poprzeczki" ludzie zamykaja sie w innym, bezpieczniejszym swiecie

 
11. MIAsto_kalafiorow Środa, 05 marca 2008, 08:23:30
 

Kurcze, to o mnie. Tyle że ja wychodzę z pokoju, bo nie mam w nim komputera...

 
12. K. Piątek, 06 czerwca 2008, 10:20:16
 

Ludzie! O czym Wy mówicie! Naczytaliście się jakichś bzdur na ten temat w internecie i chłoniecie je jak gąbka wodę. Znam się na rzeczy, bo jestem wolontariuszem w fundacji zajmującej się tym problemem. To nie jest choroba! Poczytajcie trochę porządnych książek np Tamakiego Saito na ten temat a dopiero potem się wypowiadajcie. Hikikomori to nie choroba! To nie schizofrenia, nie zaburzenia obsesyjno-kompulsywne itd. Jak sama nazwa to wycofanie społeczne a choroby są jedynie następstwami przebywania przez dłuższy czas w izolacji. Ponadto to nie jest tak, że hikikomori nie wychodzą z domu. Często pracują, czy uczą się, ale nie utrzymują kontaktów z innymi. ( semi hikikomori ) a nawet jeśli są social hikikomori to często im się zdarza wychodzić do supermarketów czy w inne tego typu miejsca. Jestem przerażona tym, iż w internecie można znaleźć tak wiele artykułów podających na ten temat informacje wyssane z palca.

 
13. aspie Niedziela, 15 czerwca 2008, 23:17:33
 

to po prostu zespół aspergera, iloraz inteligencji ponad przeciętną, a zaradnośc społeczna prawie zerowa...Ale jak na tym niektórzy zarabiają pieniądze, np. Doda. I bywają świetnymi pisarzami, a innym żal. Ale czy są szczęśliwi?

 
14. Kamil 24 Piątek, 25 lipca 2008, 17:02:07
 

I we mnie jest sporo z hikikomori z tym, że to mieszkanie jest dla mnie"twierdzą". Tylko w nim czuję się na tyle swobodnie by rozmawiać z obcymi. Komputer mam od 6 lat a internet od marca tego roku. O ile przed podpięciem internetu lubiłem wyjść choćby na rower tak teraz potrafię przez tydzień nie ruszyć się z domu (i komputera). Nie uczę się (po pierwszym nieudanym podejściu na studia dałem sobie spokój), nie pracuję (za minimalną krajową nie pójdę bo mi rentę odbiorą). Nie wiem co z tym zrobić. Wyalienowałem się po prostu.

 
15. KahoO Sobota, 16 sierpnia 2008, 01:13:21
 

Ja też mm sporo z hikikomori. Dla mnie mój pokój jest twierdzą . cały czas siedzę w nim. Ciężko mi się dogadać z ludźmi w rzeczywistość więc najlepiej mi się rozmawia przez internet. jakoś oddzielam się od innych prócz rodziny.

Ale nie twierdzę że to choroba czy coś.

 
16. Kasia Sobota, 16 sierpnia 2008, 19:19:35
 

czy mógłby mi ktos napisać tytuły książek Tamakiego Saito mówiących o hikikomori?

 
17. Kasia Sobota, 16 sierpnia 2008, 19:21:04
 

wystarczy, że będą wydawane w języku angielskim lub japońskim, niekoniecznie w polskim. z góry dziękuję.

 
18. Izumi Poniedziałek, 16 listopada 2009, 02:39:41
 

Ja chyba też mam w sobie coś z hikikomori. A mianowicie to w dzień śpię, a w nocy oglądam anime. Czasami potrafię przez dwa dni nie spać i nie odchodzić z komputera. Małe uzależnienie xD

 
19. nemo Piątek, 01 stycznia 2010, 04:19:05
 

Ba... śmieszycie mnie ludzie, którzu piszą że maja coś z hikikomori... bo naprawdę duża część tej populacji może tak siebie określić. Piszecie że was pokój jest waszą twierdzą...ok ...ale jak często z niego wychodzicie? Ilu macie znajomych? Jakie macie zajęcia?
I co wam przyjdzie z chwalenia się tym że jesteś hikikomori?
(Teraz trochę hipokrytycyzmu :) ) Ja prawdziwy hikikomori nie nazywam tak siebie ... pisze tak dlatego że tak sięto nazywa, a sam... jestem ogrem który siedzi we własnej jaskini, nie mam znajomych, pracować pracuję 1-2 dni w tygodniu, resztę czasu spędzam w wynajętym pokoju przed komputerem, nie mam innych zajęć, jestem w ciągłej depresji, mój stan utrzymuje się od dwóch lat, jeżeli przy wyjściu z mojej jaskini do wc lub po jedzenie spotkam kogoś po drodze jest to dla mnie stresujące przeżycie, jeśli nie muszę nigdzie wyjść nie obcinam paznokci nie golę się nie dbam o siebie, przy wyjściu gdziekolwiek muszę siebie zmuszać i jest to bardzo stresujące.
To moim zdaniem jest przykład prawdziwego hikikomori.

 
20. nemo Piątek, 01 stycznia 2010, 04:22:18
 

zapomniałem dodać że każdy dzień jest dla mnie taki sam, od 3 lat nie żadnych świąt z rodziną, a choćby wspólnego obiadu nie jedliśmy od miesięcy, tak samo spotkanie dwugodzinne z rodzicami raz na pół roku to więcej niż nadto...

 
21. Kiunai Środa, 24 lutego 2010, 14:28:01
 

Pierwszy raz dzisiaj zetknęłam się z czymś takim jak hikikomori i muszę powiedzieć, że bardzo mi to odpowiada. Co prawda, chyba nie powinnam siebie tak określać, ale żyje w odizolowaniu od społeczeństwa, a dom uważam za swoją twierdzę. Jedynym miejscem, gdzie się dobrze czuję jest właśnie dom, ponieważ nie odnajduje żadnej przyjemności w kontaktach z ludźmi z mojego otoczenia. Denerwuje mnie chamstwo i prymitywizm. Kiedy spotykam kogoś naprawdę mądrego, to czuję się zbyt głupia żeby nawiązać z nim kontakt. Może i jestem chora, jednak dobrze mi z tym.

Chyba jest we mnie trochę z hikikomori...

 
22. damiano9 Piątek, 05 marca 2010, 19:55:40
 

Przykra sprawa :(
Uzależnienie

 
23. Noclegi Wisła Poniedziałek, 20 grudnia 2010, 13:08:20
 

Niesamowite zjawisko. Nigdy o czymś takim nie słyszałem... Ciekawe, co stałoby się z taka osobą, gdyby nie ktoś kto się nią opiekuje (rachunki, jedzenie itp).

 
24. indy Wtorek, 08 marca 2011, 22:04:24
 

chciałam tylko powiedzieć - oglądaliście "welcome to the nhk"? no więc ja tylko pierwsze odcinki na razie, ale zszokowało mnie jak bardzo jestem podobna do głównego bohatera. mam na myśli szczegóły - wychodzisz, i powtarzasz sobie przez całą drogę o co masz poprosić, co powiedzieć; wychodzisz, walcząc z przeażeniem i uciekasz... mam 16 lat i zadatki

 
25. xxx Czwartek, 10 marca 2011, 19:30:26
 

http://skapiec.fanpage-acer.pl/home/ref/944/ef0d5ce6c78287416ce3ce90d8f7db52

 
26. xxxsa Czwartek, 10 marca 2011, 19:31:14
 

[url]http://skapiec.fanpage-acer.pl/home/ref/944/ef0d5ce6c78287416ce3ce90d8f7db52[/url]

 
27. emcia Poniedziałek, 01 sierpnia 2011, 17:03:36
 

Boże, chwailicie się czy żalicie że jesteści hihikomori czy jak to się tam zwie... ?? Przecież to choroba, którą rzeba leczyć!! Nie czujecie, że marnujecie sobie życie?? Pomyślcie o waszym życiu za 10 lat... co będziecie mieli z tego, że siedzicie zamknięci na caly świat?? NIC, co z waszą młodością ?? jak wyobrażacie sobie swoje dalsze zycie?? Przecież to przykre...Bóg dał wam życie, którym należy się cieszyć. Jest tyle do zobaczenia, do przeżycia, a wy na własne życzenie marnotrawicie swoje najelpsze lata... Co będzie z wami na starość, usiądziecie na lawce i jakie będziecie mieli wspomnienia? żadne, nic nie będziecie pamiętali ze swojego życia, tylko tyle że poprostu je zmarnowaliście. Trzeba cieszyć się tym co mamy, znaleźć jakieś pasje. rozwijać się, poznawać nmowych ludzi (nawet jeśli z większością się nie dogadujemy trafimy wkońcu na jkogoś kto nas zrozumie), poznawać świat, ciągle robić coś nowego...śmiać się, plakać, zlościć, kochać, rozstawać, tęsknić, podrożować, poprostu ŻYĆ. Bo życie takie piękne jest... proszę was nie marnujcie go ... Wyjdźcie na dwór, zobaczcie jak pięknie świeci słońce, idźcie do lasu, zobaczcie na piękną przyode ... albo idźcie do schroniska i zobaczcie na biedne zwierzaki, którymi trzeba się zaopiekować, które potrzebują waszej pomocy... znajdźcie cel w życiu, zróbcie coś pożytecznego dla innych, sprawcie aby to, że zyjecie odnalazło jakieś odzwrieciedlenie w przyszłości, zostawcie ślad po sobie. nie bądźcie pasożytami, ktorzy tylko żyją dla siebie i nic nie robią pożytecznego !!!!!!!!!!!!!!!

 
28. open Wtorek, 30 sierpnia 2011, 17:24:11
 

żalllll

 
29. Iga Wtorek, 30 sierpnia 2011, 17:29:27
 

Nie wychodzę z domu od 3 lat czuję się z tym dobrze ludzie na zewnątrz mnie przytłaczają tzn przytłaczali teraz kiedy nie mam z nimi kontaktu czuję się lepiej nie musze patrzeć na ich zakłamane żałosne mordy. wolę Świat wirtualny niż realny wolę mieć internetowych przyjaciół niż prawdziwych fałszywych wiem co to ból żyję z nim dobrze mi z tym gdyby nie internet to nie dała bym rady jestem chora? nie! nie to ludzie do okoła są chorzy!!!! pędzą za pracą posadą pieniędzmi chociaż na koniec i tak czeka na nich albo piekło albo niebo a jaaaa? ja nie martwie się co będzie jutro bo znam swoją przyszłoć będzie tak jak dzis Seconds Life i ja sama....

 
30. ja Środa, 04 stycznia 2012, 09:31:10
 

to jest uzaleznienie.

 
31. tr Piątek, 23 marca 2012, 02:30:40
 

teraz jest fajnie ale strasznie boję się starości.

 

Dodaj komentarz:

Wyślij pustą wiadomość, aby śledzić komentarze przez bota.
Komentarze są własnością osób komentujących.
Właściciel bloga nie ponosi za nie odpowiedzialności.
Komentarze nie na temat będą usuwane.

Ofiara

Jeśli powyższy wpis przydał Ci się w jakiś sposób,

autorowi :-)

Czytelnicy:

« wszystkie wpisy