Poniedziałek, 16 października 2006 :: 23:39:26
Jak pisać informacje prasowe?
Tak jak obiecałem, powracam do sprawy nieumiejętnego pisania informacji prasowych i podlizywania się bloggerom.
W dwuczęściowym artykule poniżej, wyznaczam cechy dobrego tekstu reklamowego. Całość opisuję z perspektywy dziennikarza - bo to głównie do nas kierowane są informacje prasowe (chociaż, jak można było zauważyć parę dni temu, marketingowcy nagabują już i polskich bloggerów).
Jeśli, drodzy spece od reklamy, pijarowcy, i inni skazańcy wyznaczeni do pisania reklamowego "bełkotu", będziecie w stanie zrozumieć jak podchodzimy do "obróbki" informacji prasowych -- będziecie pisać je skuteczniej i uwierzcie mi -- zaoszczędzicie zarówno Wasz, jak i nasz czas.
Trzeba Wam wiedzieć, że każda redakcja średnio raz dziennie otrzymuje informację prasową, która wywołuje u dziennikarza ją czytającego albo paniczny wybuch śmiechu albo retoryczne pytanie: Całe życie z kretynami? Innymi słowy, owa informacja prasowa jest całkowicie do kitu (albo jak to się teraz modnie mówi: ssie pauke). Na pocieszenie dodam, że kolejne 90% IP-ów też jest do kitu. Wniosek nasuwa się sam. Czas tracą zarówno marketingowcy, jak i dziennikarze.
Ponieważ większość z piszących IP-y zdaje się nie wiedzieć, czym one są, zaczniemy od odpowiedzi na podstawowe pytanie:
0. Czym jest informacja prasowa?
Informacja prasowa to prośba. Prosisz nią (w niej?) o to, żeby ktoś (redaktor, blogger) zainteresował się Twoim produktem lub usługą na tyle, by przynajmniej przekleił część (lub całość - sic!) twojego opisu reklamowego do swojego portalu internetowego, gazety czy tam bloga.
Idealnie, jeśli informacja prasowa stanowi natchnienie dla dziennikarza, i ten sam pocznie sprawdzać jakość usługi, przeprowadzi wywiad z twórcami i w końcu samodzielnie napisze tekst. Ale bądźmy realistami, jeśli redakcja codziennie, oprócz normalnych wiadomości ze świata dostaje średnio dwadzieścia-parę informacji prasowych, to jasnym jest, że musi nastąpić pewnego rodzaju selekcja lub opracowanie własnego tekstu, ale wyłącznie na podstawie informacji prasowej. Sprowadza się to z reguły do wycięcia nachalnej reklamy, przełożenia marketoidalnych zdań na w miarę poprawną polszczyznę oraz, jeśli dziennikarz obeznany w temacie - dodania komentarza odautorskiego. Jest też trzecie, moim zdaniem najgorsze wyjście - prymitywne przeklejenie każdej z otrzymanych informacji prasowych wprost na łamy swojego portalu, bez jakichkolwiek zmian.
I. Informacji prasowych po odejściu od kasy nie przekleja się
Opublikowanie przez media całości informacji prasowej (czyli proste copy & paste) jest marzeniem nie jednego marketingowca, który przez kilka dni mozolnie dopieszczał kunszt swoich tekstów reklamowych i wizualizował sobie zyski (wzrost liczby użytkowników, wyższą sprzedaż, etc). Niestety, przeklejanie w całości to pójście na łatwiznę, a dodatkowo sporo problemów dla wydawcy:
1. Posądzenie o plagiat. W głowach wielu Czytelników ciągle utrzymuje się mit, że wszystkie artykuły pisane są od A do Z przez danego dziennikarza. Otóż nie! Wiele z nich opartych jest na depeszach lub informacjach prasowych. Stąd, artykuły "za bardzo oparte" na depeszy (lub co gorsza - informacji prasowej), często są łudząco podobne do innych informacji na zbliżonych tematycznie portalach - zwłaszcza, jeśli dziennikarze konkurencji też są leniwi - a są ;-). Niektórzy są leniwi do tego stopnia, że nawet nie podają źródła, czyli tzw. miejsca/instytucji, od której informacja prasowa nadeszła, przypisując sobie "czyjś" tekst, rozsyłany przecież masowo także do innych... Dają oni tym samym podstawę, mniej obeznanym w zawiłościach prasy Czytelnikom, do stwierdzeń typu: "Ale jesteście beznadziejnym portalem, ten sam tekst widziałem już 2 min. temu na X i jego autorem był redaktor Y !!11111 PlagiaT!!!!" (przykład: komentarz Deveina - dodatkowo, zauważcie źródło w artykule podlinkowanym przez Deveina - zamiast inf. pras. lub Gadu-Gadu widnieje nazwa portalu).
2. Kryptoreklama. Niestety, znakomita większość informacji prasowych to z założenia mocno marketingowa sieczka.
Przykład 1.
(...) użytkownicy mogą wyrazić swoją osobowość poprzez indywidualną szatę graficzną. Portal promuje inwencję, kreatywność i radosną twórczość użytkowników poprzez oddanie im do dyspozycji prostej i intuicyjnej technologii (...) System (...) premiuje najlepsze prace, a przez to autorzy klipów wideo i zdjęć mają szansę stać się naprawdę popularni, a także zdobyć nowych przyjaciół. Czasem takie przyjaźnie okazują się bardzo trwałe (...) Zaangażowane, młode, responsywne społeczności (...) stanowią grupę docelową. Osoby (...) to młodzi, kreatywni i spragnieni życia ludzie, którzy chętnie biorą udział w konkursach, castingach, czy programach telewizyjnych
Przykład 2.
Miło jest nam poinformować że od 1 czerwca dostępny jest tak długo oczekiwany przez wszystkich użytkowników nowy skaner anty(...).
Kiedy Czytelnik widzi zbyt wiele przydawek w stylu: "najlepszy", "bezkonkurencyjny", "setki klientów", "niezawodny", "najtańszy", "pierwszy na świecie", "skuteczny", "wydajny", "zaawansowany", "doskonały", "łatwy w obsłudze", zaczyna podejrzewać, że artykuł to kryptoreklama - a jak wiemy, nakrycie na przemycie reklamy spotyka się z powszechną wrogością i oskarżeniami o łapówki.
Zarówno kryptoreklama, jak i łudząco podobne zdania w różnych artykułach na różnych portalach nie umkną uwadze bystrych czytelników, a ci nie omieszkają zrugać dziennikarza/portal/wydawcę w komentarzach. Skasować potem takich niepochlebnych opinii oczywiście nie da rady, bo będzie jeszcze więcej krzyku i dodatkowe oskarżenie - tym razem o cenzurę.
Jasnym jest więc, że rozsądny dziennikarz mając do wyboru w normalną informację prasową i informację prasową przeładowaną kryptoreklamą - wybierze tą normalną, bo zaoszczędzi mu ona wiele czasu i mozolnego usuwania głupkowatych przydawek. Wniosek: nie piszcie natarczywie i nie wrzucajcie marketoidalnych przydawek na siłę.
* * *
Podsumujmy, dziś wyjaśniliśmy sobie czym są informacje prasowe i opisaliśmy, dlaczego dziennikarze preferują mniej nachalne informacje prasowe (tj. takie, które nie zawierają kryptoreklamy).
Jutro, w drugiej części artykułu "Jak pisać informacje prasowe", opiszę format e-maila z informacją prasową, wybór adresata i sposób adresowania. Dodatkowo, zdradzę, jak zachęcić dziennikarza do nawiązania kontaktu zwrotnego i jak utrzymać z nim "dobre stosunki", które zaprocentują podczas wysyłania kolejnych informacji prasowych. Całość zilustruję fragmentami prawdziwych informacji prasowych -- także będzie i trochę śmiechu i trochę złośliwości - zobaczycie do jakich numerów zdolni są zarówno pijarowcy-marketingowcy, jak i rzecznicy prasowi ;-)
• Następny post:
Wikipedia na iPodzie!
• Poprzedni post:
Spamują mnie, blogera! Cena popularności czy zielone tło?
Chcesz być informowany o kolejnych wpisach na ten temat?
Kanał RSS: kliknij tutaj. Subskrybcja poprzez e-mail: kliknij tutaj.