 |
|
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
|
 |
 |
Piotr Konieczny
konsultant ds. bezpieczeństwa, podróżnik,
hobbystycznie fuksiarz i gadżeciarz
szkot, prawie spadochroniarz...
nienawidzi zielonego.
|
 |
« wszystkie wpisy |
Piątek, 15 grudnia 2006 :: 19:39:58
Spędziłem noc przed sex-shopem...
Właśnie wstałem. Jest 4 am — godzina, o której zazwyczaj dopiero kładę się spać. Ostatnią noc spędziłem leżąc na posadzce przed sekszopem.
Po niemiecku nie mówiłem od szkoły średniej, a tu nagle budzą mnie "delikatnymi" dla ucha germańskimi słowami, wypowiedzianymi przez megafon:
Maine Damen und Herren...
Nie było wyjścia, krótki sik ponocny do pisuaru z reklamą das Wursta, parę chlapnięć wody na twarz i stały punkt programu: polowanie na śniadanie.
Jak możecie się spodziewać, człowiek zbudzony niemieckimi okrzykami o 5 rano pod sex-shopem nie ma zbyt dobrego humoru... Nastrój może odmienić wyłącznie świeża kanapka ze sznyclem za jedyne 2,99 EUR.
Mein Gott, to była najlepsza kanapka w moim życiu!
Po śniadaniu powracam na swoje legowisko. Rozglądam się. Laptop (na lewo podpięty do sieci el.) jest, ohydny, niedopity glasgowiański napój energetyzujący jest, śpiwór jest, kilkunastoosobowa grupa koczujących obok mnie Polaków — jest.
Międzylądowanie we Frankfurcie to ciekawe przeżycie. Gorąco polecam kanapki ze sznyclem.
PS: Tułaczka emigranta powracającego do kraju ma swoje plusy, niemieckie wibratory i minusy. Najgorszy minus, to święta na cholernie wolnym łączu, ale przynajmniej wpis wyszedł bardzo blogowy.
• Następny post:
Time wybrał Cię człowiekiem roku - gratulujemy!
• Poprzedni post:
Św. Mikołaj postrzelony w głowę (brutalne reklamy świąteczne)
Chcesz być informowany o kolejnych wpisach na ten temat? Kanał RSS: kliknij tutaj. Subskrybcja poprzez e-mail: kliknij tutaj.
Komentarze: 
Dodaj komentarz:
Ofiara
Jeśli powyższy wpis przydał Ci się w jakiś sposób, autorowi :-)
Czytelnicy:
« wszystkie wpisy
|
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |