Sobota, 06 stycznia 2007 :: 20:09:16
Zhakowałem rurę skarpetką... (Lifehacking)
Poniższy wpis traktuje o tym, jak zwykły, szary informatyk, pod wpływem przytłaczającego życia, poczuł nagłą potrzebę zabawy w PrawdziwegoMężczyznę™, czyli takiego, który dobrze zna się na rurach, śpi z prawie każdą nowopoznaną kobietą, a w dodatku potrafi w jednej ręce utrzymać klucz francuski i jednocześnie zanurkować pod zlew pokazując pośladki. Tak, dziś byłem hydraulikiem.
Wróciłem po trzech tygodniach do swojego szkockiego mieszkanka z urlopu w Polsce ...i zastałem wielki smród z towarzyszącą mu kałużą wody. W którymś momencie, w ciągu ostatnich trzech tygodni musiał paść zawór w rurze doprowadzającej zimną wodę do umywalki w pokoju i na dzień dzisiejszy zakapało mi ok. 20% mieszkania.
Zacieki widoczne są na ścianach (15 cm w górę od podłogi) i na dywanie w pewnym promieniu od umywalki. Założę się, że zalałem sąsiada z dołu. Aż dziwne, że tego nie zgłosił... chyba sam też wyjechał na święta. W takim wypadku, mam nadzieję, że nie trzymał komputera na północnej ścianie swojego mieszkania :>
Wyciek został zlokalizowany przez mój - ciągle sprawny - tandem węchowo-wzrokowy, ale bez odpowiednich narzędzi (i zapewne nowego zaworu) jest on niemożliwy do usunięcia. Pora przybycia (Saturday, 1am) uniemożliwia mi kontakt z gospodarzem budynku i naszym hydraulikiem. Do poniedziałku trzeba więc żyć z cieknącą rurą. (Dzięki $DEITY, nos przyzwyczaja się i neutralizuje nieprzyjemne zapachy już po dwóch minutach).
Harcerzy ze sprawnością "Kropelka" informuję, że zakręcenie zaworów odetnie całą kamieniczkę od wody - więc z takiego patcha nie skorzystamy. Na moje nieszczęście, nie publikują w sieci żadnego FAQ hydraulików, ani HowTo dla pękniętych rur. Trzeba więc wziąć sprawy w swoje ręce...
Kiedy w informatyku budzą się Mario & Luigi
...czyli pseudohydraulik na grzybkach
Security fix na zakapanie jest prosty: założyć ACL na interfejsie wychodzącym. (Krótko mówiąc, zmiana routingu wody poprzez umieszczenie proxy redirectującego kropelki przed ich dotarciem do podłogi, a następnie cache'owanie kropelek i systematyczne opróżnianie cache'a do /dev/nullzlew).
Problem w tym, że pod cieknącą rurę nie da się podstawić niczego, oprócz raczej płaskiej miski na płatki, która timeoutuje po ok. 10 min. (a to znaczy, ze sobie nie pośpię). Rura bowiem, jest chroniona przez firewalla ...w postaci półki.
Firewalla ominąłem stosując prawa geometrii przestrzennej w połączeniu z atakiem knife-in-the-middle na cztery sensory snorta współpracujące z firewallem (czyt. ujeb#łem cztery drewniane kołki umieszczone po każdej stronie półki). Nie obyło się też bez standarowego ataku brutal-force na gatewayu (drzwiczkach), bo blokowały one dostęp do firewalla :-)
W ten sposób, powiększyłem DMZ, zyskując dość miejsca na wprowadzenie swoich zabawek patchujących dziurę w rurze. Udało się jednak dopiero za trzecim podejściem, co dowodzi tego, że w przeciwieństwie do informatyki, w życiu liczą się tylko najbardziej złożone konstrukcje. Full-discrosure dla wszystkich trzech łatek poniżej:
1. Null-routing wodnego DDoSa do zwykłego garnka
Działało, ale z racji zbyt wielkiej energii potencjalną, jaką posiadały kropelkowe pakiety, bryzgało mi wodą po całym LAN-ie, a po paru minutach zaczęło miarowo plumkać, co doprowadziło mnie do szału. Ku@$^@$%@!!!
2. Null-routing XP 2.0 SP3 (z podstawką)
Teraz DDoS, z racji mniejszej (względnej) energii potencjalnej jest słabszy, co eliminuje bryzganie, ale niestety, nie usuwa plumkania (chociaż jest ono wyraźnie cichsze).
3. Null-routing over dead-socket
Floodujące pakiety są w tym przypadku przezpuszczone przez dead-socketa (czyli starą, dziurawą skarpetkę). Kapanie zmienia się na sączenie, co automatycznie eliminuje plumkanie.
Efekt uboczny: Pakiety zabarwiają się na kolor czarny. (czyt. są bardziej trendi, bo skacze im cena — por. do cennika Apple, gdzie czarne Maci są droższe o tysiaka).
Hacking reality, with a pair of socks and a saucepan - wnioski
- Zanim wziąłem się do pracy nad pękniętą rurą, moim pierwszym odruchem było sprawdzenie w Google, czy w sieci jest poradnik pt. "Jak naprawiać pęknięte rury".
-
Do zaglądania za szafy świetnie nadaje się nie lusterko, a aparat cyfrowy. Wciśnie się tam, gdzie jest za wąsko na wsadzenie ludzkiej głowy i za ciemno na manipulacje z lustereczkami.
- Problemy, których nie jestem w stanie rozwiązać komputerem są naprawdę straszne! :)
PS: Czy jest tu jakiś hydraulik? Myślę, że ciągle przydałoby mi się pare fachowych rad, zwłaszcza na temat: jak walczyć z grzybem, który pewnie pojawi się lada dzień... Damn it!
• Następny post:
Robot Chicken (Monty Python naszych czasów)
• Poprzedni post:
Zostań Blogerem Roku 2006! (Konkurs)
Chcesz być informowany o kolejnych wpisach na ten temat?
Kanał RSS: kliknij tutaj. Subskrybcja poprzez e-mail: kliknij tutaj.