Poniedziałek, 12 lutego 2007 :: 13:46:51
Lepszy od iPhone'a! (HTC Siemens Blue Angel XDA IIs / MDA)
Parę miesięcy temu, na spóźniony prezent urodzinowy, sprawiłem sobie PDA (ang. Personal Data Asistant), czyli zabawkę popularnie zwaną palmtopem. Tak naprawdę, mój palmtop to palmofon, bo oprócz wszystkich bajerów, które opiszę poniżej, świetnie sprawuje się jako telefon komórkowy...
HTC Blue Angel niejedno ma imię: XDA IIs, Qtek, Siemens, MDA...
Palm został zaprojektowany przez szanowaną w palmtopowych kręgach firmę HTC — nazwa modelu to Blue Angel. HTC sprzedaje jednak licencje wielu operatorom i producentom, stąd urządzenie które posiadam można spotkać pod następującymi nazwami:
- XDA IIs (sieć O2)
- MDA III (sieć Era/T-Mobile)
- VPA III (sieć Vodafone)
- SPV M2000 (Orange)
- i-Mate PDA2k
- Qtek 9090
- Siemens SX66 (Na marginesie, przez 6 lat miałem Siemensa C35i i po prostu kocham siemensowe podejście do telefonów!)
Mój PDA, jak widać na zdjęciu, pochodzi z sieci O2, zatem będę używał nazwy XDA. Nota bene, jest ona najbardziej hackerska (x letterzzz!) — fani terminatora pewnie się ze mną nie zgodzą, patrz: SPV M2000 :-)
iPhone umarł zanim się narodził *EG*
...czyli specyfikacja techniczna XDA:
Procesor Intel Xscale PXA263 400 MHz (więcej, niż komputer, którego używałem jeszcze 4 lata temu...)
Pamięć: 64 MB ROM + 128 SDRAM (tyle, co komputer, którego używałem 4 lata temu ;-)
Dysk Flash: 1GB SD(MMC) 50x Kingston
Interfejsy: WLAN 802.11b, USB, IrDA, Bluetooth
Ekran: 3.5" Transflective 65,536 kolorów LCD (240 x 320)
Kamera VGA: JPG, BMP, MPEG4, H.263, Motion-JPEG AVI (640 x 480) min. 5 lux; 15fps
4-zakresy GSM: 850/900/1800/1900 MHz (GPRS class B Multislot class 10)
Zewnętrzna antena, Slot MMC/SD/IO, klawiatura QWERTY, bateria Lithium-Ion Polymer Battery, 1490 mAH
(tutaj specyfikacja techniczna iPhone - wnioski wyciągnijcie sami :-) Nadmienię tylko, że XDA jest z 2004 roku... a iPhone'a jeszcze nie ma w sprzedaży.
O2 daje gażdety do gadgetu...
XDA przychodzi w dość sporym pudełku wypakowanym instrukcjami, płytami CD i dodatkowymi gadżetami. Defaultowo mamy zapewnione dwa stylusy (czyli rysiki; ponoć szybko się gubią) i dwie ładowarki: standardowy zasilacz podłączany do gniazdka oraz podstawkę dołączaną do komputera przez USB (ładuje troche wolniej, ale pozwala baraszkować po PDA z poziomu peceta / notebook a).
O2 dodaje także gustowne, skórzane etui, które można przypiąć do paska. Nie mogło również zabraknąć całkiem porządnych słuchawek z mikrofonem. XDA nie ma jednak wejścia jack, ale mniej popularne mini-jack, nie mogę więc podłączyć do niego moich wypaśnych, filipsianych słuchawek :-( Wierzę jednak, że są jakieś przelo^Wreduktory.
Zabrakło wbudowanego GPS-u, ale na Allegro już za 150 PLN można dostać odbiornik GPS komunikujący się z palmtopem po Bluetooth i Automapa zacznie śmigać.
Dla szpanerów: XDA najpiękniejszym palmtopem
XDA wszędzie nazywany jest najpiękniej zaprojektowanym PDA. I z tym się zgadzam w 100%; odpowiada mi zarówno wysoka jakość materiałów, jak i kolorystyka, czy sam kształt palmofonu. Tylko popatrzcie na inne, kanciaste brzydale.
Tych, których odstrasza wysuwana klawiatura przekonuję, że wysuwa się ona pewnie, jest stabilna, nie ma luzów i sam nie wiem, w jaki sposób tak perfekcyjnie dopracowali ten mechanizm :)
XDA hardware power!
XDA potrafi obrócić ekran — może nie w tak czadersko animowany sposób jak iPhone, ale efekt końcowy jest taki sam (a nawet trochę szybszy). Obrót o 90 stopni polepsza jakość czytania PDF-ów, czy oglądania filmów (podróżując samolotami, łykam średnio dwa diviksy bez międzyładowania).
Ekran jest dotykowy, ale nie korzystam z jego "dotykowości" zbyt często - przyczyna jest banalna: palce zostawiają ohydne, tłuste ślady (nawet jak są czyste :P), a ja nie mam czasu i cierpliwości, żeby polerować ekran co wieczór. (Ciekawe, który z fanatyków iPhone'a kiedykolwiek korzystał z dotykowych urządzeń? Założę się, że połowa zapatrzonych w iPhone'a nie zdaje sobie sprawy, jak takie coś można uświnić samymi paluchami).
Do obsługi systemu wykorzystuję więc stylus (rysik), który jest chowany w obudowie i całkiem wygodny w użyciu, a z racji rozmiarów zapewnia większą dokładność niż palec (one more time: die, Apple, die! :-).
Dodatkowo, wysuwana klawiatura kciukowa przyśpiesza wprowadzanie tekstu podczas czatowania, czy to przez IRC-a (via PuTTY ;-) czy przez Jabbera lub Skype'a.
Windows Mobile 2003 for Pocket PC idealnym systemem dla PDA?
Prawdziwą moc palmtopowi zapewnia jednak system operacyjny Windows Mobile. Tak, tak - właśnie Windows, a nie żaden Symbian, czy PalmOS. Moim zdaniem, tylko ten system operacyjny jest obecnie w stanie najbardziej zbliżyć funkcjonalnością małe, przenośne PDA do komputera.
Dzięki Windowsowi, na Palmie mam takie aplikacje jak pakiet Office'a, Operę, Skype'a (sic!), PuTTy, skaner (i "łamacz") sieci Wi-Fi czy cholernie funkcjonalny Total Commander.
Taka prawda, Panie i Panowie, większość firm (stety/niestety) najpierw pisze oprogramowania na Windows Mobile. Dodatkowo, dzięki platformie .NET także "zwykli" ludzie mogą podrasować swoje PDA.
Nie twierdzę przy tym, że Windows Mobile jest systemem idealnym — do szału bowiem doprowadzała mnie implementacja funkcji telefonu komórkowego. Na szczęscie, po zainstalowaniu odpowiednich poprawek, dzwonienie i pisanie SMS-ów jest już całkiem wygodne. (Chociaż zmiana dzwonka dla rozmowy przychodzącej to ciągle prawdziwa katorga).
Powyzej, test wytrzymalosci na SMS-y wprost z /dev/urandom, czyli tzw. fuzz-testing. :-)
Ponieważ siła PDA tak naprawdę tkwi w jego oprogramowaniu, to właśnie "mobilnym" programom poświecę kolejne posty.
PDA to już laptop czy jeszcze telefon?
Generalnie uważam, że jeśli coś jest do wszystkiego, to jest do niczego — ale w tym wypadku zakup był przemyślany i poparty wielodniowym researchem w sieci. W końcu zamiast czterech gadżetów noszę jeden. XDA zastąpił mi telefon komórkowy, aparat cyfrowy, odtwarzacz MP3, dyktafon, kamerę video i ...zwykły notes z długopisem, który zawsze nosiłem (niespełnieni poeci już tak mają :P). Nie wspominam już o kalkulatorze, analizatorze pakietów (snifferze), terminalu, przenośnej Wikipedii, poradniku CIA pt. ,,Jak przeżyć w trudnych warunkach'', czy zwykiłym czytniku e-booków...
Najfajniejsze jest jednak to, że zawsze mam Internet pod ręką. W mieszkaniu Wi-Fi, w centrum Glasgow - Wi-Fi, w pociągach - Wi-Fi, na lotniskach - Wi-Fi, w restauracjach - Wi-Fi, a jak gdzieś nie ma Wi-Fi, to zawsze jest GPRS :)
W następnych odcinkach postaram się opisać softwarowe perełki, z których korzystam na co dzień i które każdy posiadacz PDA powinien mieć zainstalowane u siebie.
• Następny post:
Konieczni lubią pączki
• Poprzedni post:
Dzień dobry,
Chcesz być informowany o kolejnych wpisach na ten temat?
Kanał RSS: kliknij tutaj. Subskrybcja poprzez e-mail: kliknij tutaj.