|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|||
![]() |
|||||||||||
Piotr Konieczny
konsultant ds. bezpieczeństwa, podróżnik, |
|||||||||||
|
Wtorek, 03 kwietnia 2007 :: 23:05:45
Ucho słucha, podsłuchuje i hakuje. Oko widzi, podgląda i informacje wyciąga.
Zainstalowałeś najnowszą wersję systemu operacyjnego, dorzuciłeś poprawki, zapatchowałeś wszystkie programy, z których korzystasz. Dodatkowo, jako paranoik wymuszasz używanie szyfrowanych połączeń wszędzie, gdzie się da: e-maile odbierasz przez TSL, strony WWW przeglądasz po HTTPS, a ze zdalnymi maszynami łączysz się via SSH. Jakby tego było mało, wszystkie dokumenty zabezpieczasz silną kryptografią, szyfrując dane przy użyciu PGP/GPG. Myślisz, że wyeliminowałeś wszystkie słabe punkty Twojego komputera i jesteś już bezpieczny; nikt nie dowie się nad czym pracujesz, i nie ma szans, aby ktoś mógł Cię podsłuchać... Błąd!
Ze szklanką przy ścianieWracamy do korzeni. Szklankę przystawianą onegdaj do ściany zastępuje dziś czuły mikrofon skierowany w stronę komputera... Myli się ten, kto sądzi, że będziemy nagrywać stukot palców osoby piszącej na klawiaturze. Sound(key)logging, chociaż banalny w przypadku telefonów komórkowych operujących kodami DTMF, jeśli chodzi o rozpoznawanie wyrazów wpisywanych na komputerze jest zadaniem nietrywialnym...
W przypadku telefonii komórkowej, a obecnie także nowych modelów telefonów stacjonarnych, odkodowanie numeru, który wybrał podsłuchiwany ogranicza się do nagrania dźwięku wciskanych przez niego przycisków, a następnie skorzystania z jednego z programów do analizy DTMF z plików dźwiękowych (np. wav). Polecam DTMF .wav Analyzer. Wyrazów jest wiele, każdy z nas pisze inaczej (tempo), a różne klawiatury wydają różny stukot. Nagranie i analiza "klepania" wymaga więc uprzedniego wypracowania charakterystyki pracy danego użytkownika (i to najlepiej na danym urządzeniu). O ile jest to do zrealizowania w warunkach laboratoryjnych, o tyle raczej ciężko będzie nam (pozostając jak każdy szanowany szpieg w ukryciu) nakłonić podsłuchiwaną osobę do czynności mających na celu nieświadome udostępnienie danych, na podstawie których wypracujemy charakterystykę pracy ofiary. Dodatkowo, podsłuchać możemy jedynie dane wprowadzane za pomocą klawiatury, a dziś jest to zdecydowanie za mało. Zasilacz mnie zdradziłZdradę, wysoki sądzie, to bym mu jeszcze wybaczyła, ale on tak słodko piszczał podczas zdradzania! Na pewno mu się podobało! Ten żartobliwy opis przestaje być śmieszny w momencie, w którym zdamy sobie sprawę, że powodujące piszczenie zasilacza różnice w poziomie poboru mocy przez płytę główną, potrafią ujawnić kilka ciekawych danych dotyczących tego, co właśnie robimy na swojej maszynie.
Gadajmy w kiblu, odkręćmy krany, spuszczajmy wodę......wtedy ciężko będzie nas podsłuchać. Ponoć spadek swobodny wody to najlepsza metoda na bezpieczne rozmowy w domowym zaciszu. Niestety, pracy naszego CPU nie da się zagłuszyć. Nie zrobi tego ani wiatrak w komputerze (inna częstotliwość fali dźwiękowej), ani uruchamianie dodatkowych procesów w tle (np. kopiowania plików, odtwarzania filmu, czy granie w pasjansa) — każdy proces da się odróżnić, podobnie, jak da się rozpoznać różne instrumenty słuchając koncertu w filharmonii. Jak się zabezpieczyć?Można zamknąć się w dźwiękoszczelnym pomieszczeniu. Niewygodne. Można zakupić odpowiedni zagłuszasz emitujący fale dźwiękowe na różnych częstotliwościach jednocześnie, zniekształcając tym samym charakterystykę dźwięku naszego komputera. Kosztowne. Można zatrudnić jednego z programistów Skype'a i za jego pomocą najprostszą pętlę skomplikować w taki sposób, żeby 10 miesięcy zajęło odszyfrowanie tych paruset linii kodu (i wywołanej nimi charakterystyki dźwiękowej pracy CPU). Tu przypłacimy wydajnością. Oprócz uchów mamy oka :-)
...i analizator widma. I właściwie tyle wystarczy, żeby siedząc z laptopem pod oknem i analizując promieniowanie elektromagnetyczne emitowane przez sprzęt komputerowy (monitor, skaner, drukarka) ulokowany kilkadziesiąć metrów dalej, zobaczyć nad czym w danej chwili pracuje ofiara. To taka telewizja ad-hoc z bardzo prywatnymi kanałami, przez niektórych zwana TEMPEST.
Załóż gumę na instrument... ło ło ło ło je je je!Wyglada więc na to, że najsensowniejszym zabezpieczeniem przed opisanymi powyżej przykładami side-channel attacks (atakami wykorzystującymi "uboczne" kanały informacji) jest klatka Faraday'a zamknięta w dźwiękoszczelnym pudełku, wypełnionym próżnią... :-)
• Następny post:
MySpace 11-tym co do wielkości krajem na świecie?
Chcesz być informowany o kolejnych wpisach na ten temat? Komentarze:
|
|||||||||||
|
|
|||||||||||
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|