Poniedziałek, 11 czerwca 2007 :: 17:17:10
Trzpień atakuje! (wykradłem tajemnice dot. nowych wersji Opery :-)
Z tego postu dowiesz się:
- czym jest trzpień
- jakie nowe funkcje będą implementowane w kolejnych wersjach przeglądarki Opera
- dlaczego Wii kopie w dupę
- jak zhackować konduktora w pociągu PKP
Kilka dni temu, Ania Rajsman zaprosiła mnie na konferencję Opery do Warszawy — a kiedy kobieta zaprasza do Opery, to wiadomo, odmówić nie można :-) Dlatego, pomimo cholernie napiętego grafika, uległem i wsiadłem do ICC. Podróż z Krakowa zabrała ok. 2-óch godzin. (BTW: Że prądu nie będzie w pociągowych gniazdkach, to mogłem się spodziewać, ale od kiedy przestali serwować darmowe batoniki!?).
Na szczęście był GPRS i w podróży odpowiedziałem na kilka zaległych e-maili, pojabberowałem i poircowałem — gdyby nie to, nie wiedziałbym jak trafić na miejsce spotkania. Niech żyją instrukcje pisane tekstem (Google Maps nie działają na przeglądarkach dla XDA...).
2h później: Warszawa
Klub You & Me nie zrobił na mnie dobrego wrażenia w pierwszej chwili. Tłoczno, w środku śmierdzi papierosami i nie ma gdzie usiąść. Wrażenie pogarszało się z minuty na minutę, bo start imprezy był odwlekany w nieskończoność (no i trzeba było stać)... Na szczęście humor poprawiły Operowe gadżety: koszulka, smycz i antystresowa piłeczka :-)


Oprócz braku wolnych krzeseł największą bolączką był brak identyfikatorów. "Przez internet" zapewne znałem połowę uczestników spotkania, ale po twarzy nie rozpoznałem nikogo oprócz Quirisa :-) BTW: Był nawet ktoś w koszulce Philipsa, ciekawe ile osób wzięło go za mnie? ;-P
Wykłady (przydały by się tłumaczce)
Pal sześć wykłady. Jon von Tetzchner nie powiedział niczego nowego, podobnie jego kolega — Håkon Wium Lie (ten jednak pokazał Operę na laptopie za $100).
Dużo nowości wniosła za to tłumaczka... Aż musiałem drinka odstawić, bo pokładałem się ze śmiechu. Opera's core features zostały przetłumaczone na "trzpień produktu", a CSS przedstawiony jako nowoczesna technologia, która zostanie wprowadzona w nowych wersjach przeglądarki i niebawem zrewolucjonizuje sieć... :-)
Generalnie, porażka na całej linii. Dziwie się, że Opera pozostała przy tej samej tłumaczce, skoro z relacji innych blogerów wynika, że już we Wrocławiu (dzień wcześniej) tłumaczenie stało na niskim poziomie... Polecam wziąć przykład z Google Polska. Tam, do obsługi językowej konferencji zatrudniani są tłumacze symultaniczni posiadający techniczny background, który pozwala im odróżnić RSS od CSS i innych TLS-ów.
2h później - jemy i pijemy
Standardowo, serwowano wino i inne przekąski, które spożyłem przy stoliku z Gandalfem i Quirisem. Pardon, reszto — no name tags, no fun. Gand, który koszulkę Firefoksa przykrył Operową (i kto jest na górze, no kto? :) pokazał nowego Flocka i poopowiadał o jego planach, które, muszę przyznać, zapowiadają się całkiem interesująco. Próbowano mnie także przekupić na stronę fajerfoksiarzy jakimś "tandetnym" znaczkiem :-)
To oczywiście żart. Przypinka FF zajmuje dumne miejsce na dnie mojej szuflady :-P
Chwilę potem, wpadliśmy na pomysł, żeby zapytać w barze o piwo... Okazało się, że piwo wchodzi w skład trunków darmowych, więc trzymałem się piwa do końca imprezy, a nawet dalej...
The Afterparty - najwytrwalsi zostają
No właśnie dalej... Przy piwku zgadałem się z Benjaminem E. Jacobsenem. Od słowa do słowa, przez polskie potrawy i strony z najlepszym pr0nem, udało mi się wyciągnąć od Bena kilka ciekawych informacji na temat tego, co znajdzie się w kolejnych Operach :-) Przyrzekłem nie zdradzać szczegółów, ale zaserwuje Wam trzy małe podpowiedzi:
1. Diametralnie zmieni się obsługa bookmarków.
2. Opera postawi na społeczność. Twoja przeglądarka będzie służyła już nie tylko Tobie, ale i Twoim przyjaciołom...
i najważniejsze, moje ulubione:
3. Ile razy, chcesz odnaleźć stronę, którą przeglądałeś pare dni temu, ale nie pamiętasz adresu? Opera wprowadzi funkcję, która definitywnie rozwiąże ten problem. Już nie mogę się doczekać! :)
Ben zdradził także plan na promocję Opery. Chcą, żeby była promowana w kręgach akademickich. Niewykluczone, że powstanie skoordynowany team, który będzie zajmował się przeprowadzaniem szkoleń, wykładów, prelekcji na temat Opery i standardów W3C.
Opera wybrała Onet, ale rozmowy były prowadzone także z innymi portalami, m.in. z WP. Norwegowie uważają, że Skype'a wypromowała Polska (właśnie dzięki umowie z Onetem)... Ja tego zrozumieć nie mogę: IMO, Skype ogromnie zyskał na popularności w naszym biednym kraju, bo był narzędziem unikalnym i a) oferował darmowe rozmowy głosowe b) tanie połączenia telefoniczne, a akurat tak się złożyło, że pół Polski wyjechało za granicę ;-) Opera nie jest aplikacją unikalną i nie wydaje mi się, żeby mogła zaoferować coś, co masowo ruszy Polaków. Mam nadzieję, że Norwegowie zdają sobie z tego sprawę...
Ben z zaciekawieniem wysłuchał tego, co mam do powiedzenia na temat Onetu i tego jak Onet jest odbierany przez ludzi z branży. Widać było, że kilka spraw niezmiernie go zaskoczyło... pewnie żałował, że nie spotkaliśmy się wcześniej. (Mimo wszystko, współpracę Onet-Opera uważam za dobry krok).
Jako zadeklarowany fan usług Google, bardzo krytycznie wypowiedziałem się na temat funkcjonalności Opery z serwisami takimi jak Google Calendar, Reader czy Notebook. Ben przyznał, że priorytetem dla Opery jest kompatybilność z Google Calendar (ponoć coraz więcej osób go używa). Na moje wyjaśnienie, że część "problemów" np. Readera można dość prosto rozwiązać za pomocą dodatkowych skryptów UserJS/CSS, wpadliśmy na pomysł... Być może już niebawem Opera zorganizuje coś w rodzaju konkursu dla użytkowników Opery: napisz UserJS/CSS poprawiający np. obsługę Google Notebook pod Operą i wygraj podróż do siedziby Norwegii/gadżety Operowe, etc. Skoro Google ma Operowców w dupie, to chociaż Opera może ich wspierać w ten sposób. Koniec końców, Benjamin zapisał wszystkie uwagi i obiecał przeprowadzić poważną rozmowę z teamem, który zajmuje się współpracą na linii Opera-Google. Oby coś się z tego urodziło...
Tak się zagadaliśmy, że nie spostrzegliśmy tego, że impreza została zakończona i wszyscy uczestnicy zmyli się do domu. Ben jednak zaprosił mnie (i Wojtka?) do swojego stolika na małe after-party. Na chwilę dołączył do nas Gandalf, ale i on musiał zmykać. Jego miejsce zajął Thomas Ford (PR), który rozśmieszał nas strasznie głupimi, przygotowanymi na każdą okazję, pijarowskimi tekstami sprowadzającymi się do: Opera jest najlepsza, a jak myślisz inaczej, to Cię oczywiście szanujemy :-)
Dowiedziałem się także dlaczego wybrany został Onet... Otóż, nazwa Onetu jest specyficzna... znaczy tyle co Opera Net. Teraz już wiecie, jakie plany ma Opera w stosunku do Onetu ;-P
Z racji zainteresowań, nie mogłem nie pochwalić podejścia Opery do kryptografii i bezpieczeństwa przesyłania i składowania informacji. Jak się okazało, tak znakomite wsparcie dla kryptografii jest zasługą jednego człowieka, ponoć bardzo specyficznego. Thomas nazwał go Pracownikiem Opery nr 3 i zdradził, że jego hobby to polowanie po nocach na strony z nieważnymi certyfikatami WWW...
Po kilku piwach poczuliśmy nagłą chęć ruchu... zaczęliśmy więc grać w tenisa, ale na konsoli Wii (tej samej, która była wykorzystywana do pokazów Opery podczas wykładu). Na marginesie: Wii kopie dupę! Jest warta swojej ceny! Ta konsola jest po prostu niesamowita - to zupełnie inne podejście do gier komputerowych, warte swojej ceny!
Tu dołączyła do nas Ania, ale niestety, ja musiałem już uciekać... Na koniec strzeliliśmy sobie wszyscy pożegnalną fotkę przed pubem:
Bardziej formalną relację możecie przeczytać na łamach Dziennika Internautów, a zdjęcia obejrzeć na flickrze Krzyśka i u Ani.
Hacking in TLK
Droga powrotna była jak przez mękę. W nocy InterCity nie jeżdżą. Jedyne co zostało to Tanie Linie Kolejowe... w których nie było już miejsc. Wydano mi więc miejscówke ...bez wskazania miejsca (mimo, że jak najbardziej byłem w stanie wskazującym ;-)
Nie ma jednak tego złego co by na dobre nie wyszło... Przy pierwszy spotkaniu z konduktorem, zastosowałem na nim najnowszą technikę programowania PLNNLP ;-) i dziwnym trafem, miejsce się znalazło. Niestety, nie pospałem zbyt długo, a już następnego dnia, zmordowany, kiedy myślałem jedynie o łóżku, wyszło na to, że muszę w pracy podejść do egzaminu na egzaminatora VUE... Zdałem :-)
* * *
Oby więcej takich spotkań! Lubię konferencję i spotkania światka IT. Dziś wybieram się na krakowski Grill IT (kto idzie?), a już za kilkanaście dni lecę do Paryża, gdzie szykuje się coś jeszcze fajniejszego od Operowego Backstage'a... ale o tym w następnych postach. Stay tuned!
• Następny post:
Google przysłało mi bilety do Paryża! :-)
• Poprzedni post:
Jak znaleźć pracę w Anglii? Ile kosztuje życie na Wyspach?
Chcesz być informowany o kolejnych wpisach na ten temat?
Kanał RSS: kliknij tutaj. Subskrybcja poprzez e-mail: kliknij tutaj.