Piątek, 09 listopada 2007 :: 20:43:50
Googleplex w Krakowie - fotorelacja
Niniejszy post to kontynuacja relacji z imprezy Google Open House. Zachęcam Cię do zapoznania się z opisem jej pierwszej części..
Po dawce Googlowej "propagandy" wygłoszonej na AGH, chętni mogli udać się na zwiedzanie siedziby Google w Krakowie i zweryfikować, czy firma słusznie została okrzyknięta najlepszym pracodawcą roku.
Krakowskie biuro Google
Zaraz po wejściu do biura, wita mnie wielkie logo Google wiszące na ścianie. Zresztą lekko zmodyfikowanych logotypów (tzw. doodle) na ścianach całego biura zobaczę jeszcze kilka.
Pierwszą czynnością, którą muszę wykonać jako odwiedzający, jest wydrukowanie identyfikatora i złożenie odręcznego podpisu na specjalnym tablecie.
W oczekiwaniu na wydruk identyfikatora-nalepki, podziwiam przelatujące przez wielki ekran LCD bieżące zapytania, jakie zadają wyszukiwarce Google ludzie z całego świata.
Z przylepioną już plakietką trafiam schodami na drugie piętro. Tam, po kolei zwiedzam kuchnię, pokój do videokonferencji, cubicale Googlersów, łazienkę i salon.
Kuchnia, zgodnie z przewidywaniami, jest po brzegi wypełniona darmowym (sic!) jedzeniem. Od słodyczy przez soki do ...mocniejszych płynów ;-) przygotowanych na cotygodniową imprezę piątkową TGIF. Koleżanka, której celnie przypisałem stanowisko nieinżynierskie w opisie poniedziałkowego TechTalku, dba o to, aby krakowska załoga Google miała co jeść, zamawiając im wszelkie zachcianki.
Niestety ciemno, bo wysiadły korki ;-)
Obok kuchni znajduje się pokój do videokonferencji.
Jak widać na drugim zdjęciu, videolink zadziałał (przynajmniej z salonem, gdzie stoi także konsola Wii, na której Googlersi gimnastykują zmęczone programowaniem palce ;P).
Kolejny pokój odsłania stanowiska pracy inżynierów Google
Każdy inżynier pracuje na dwóch, dużych monitorach LCD Della i może trzymać w swoim cubicalu np. rower bez siodełka – kto wie, może jest on przeznaczony dla nadzorujących pracę kosmitów? ;-)
Na uwagę zasługuje także łazienka.
Przy toalecie wywieszone są dwa plakaty – no cóż, nawet na sedesie trzeba się skupić równolegle, i na algorytmach i na...
Zaletą plakatów jest to, że mogą zostać wykorzystane, gdy zabraknie papieru toaletowego. Krakowscy inżynierowie, w przeciwieństwie do irlandzkich, nie posiadają niestety zoptymalizowanego pod kątem wykorzystania energii procesu suszenia rąk (linki z postu Wanteda).
Biuro Google w Krakowie, a Googleplex w Dublinie
Wizyta w Krakowskim biurze Google była moją drugą wizytą w budynkach tej firmy. Ponad rok temu, dzięki uprzejmości wspomnianego wcześniej Wanteda, zobaczyłem jak od środka wygląda dubliński oddział Google.
Choć Kraków i Dublin to miasta do siebie podobne, różnice w siedzibach ^G są wyraźne. Polski oddział firmy jest jeszcze malutki (40 osób). Nie mają własnego kucharza i stołówki z prawdziwego zdarzenia (brakuje ok. 100 pracowników, żeby móc postarać się o własnego kucharza).
W Dublinie pracuje międzynarodowe towarzystwo, a i zadania pracowników są różne (od administracji do obsługi klientów AdWords). Krakowski zespół to inżynierzy, pracujący w dużej mierze nad jedną usługą – Google Checkout (a przynajmniej tak wynika z oficjalnych wiadomości).
Podsumowując, Krakowski Google w porównaniu z Dublinem wypada dużo skromniej, ale trzeba wziąć pod uwagę to, że dopiero raczkuje. Jestem pewny, że zapowiadane przenosiny poza miasto do większego budynku i plan rekrutacji dodatkowych 40 pracowników do końca przyszłego roku da małopolskiemu oddziałowi Google niezłego kopa. Wrocław jeszcze dostanie za swoje ;-)
Skojarzone posty:
• Następny post:
Zakały informatyki
• Poprzedni post:
Google Open House i wykład lcamtufa
Chcesz być informowany o kolejnych wpisach na ten temat?
Kanał RSS: kliknij tutaj. Subskrybcja poprzez e-mail: kliknij tutaj.